Site icon All About Music

Kaśka Sochacka – Ciche dni (2021), recenzja Patrycji Szydlak

Muszę przyznać, że gdyby nie koncert Korteza w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca, na którym miałam przyjemność być, zapewne twórczość Kaśki Sochackiej dotarłaby do mnie zdecydowanie później, o ile w ogóle. Na szczęście dzięki temu listopadowemu wieczorowi bardzo chciałam się dowiedzieć kim jest ta drobna blondynka w bluzie i sportowych butach, o głosie przeszywającym serca. I nie żałuję, bo straciłabym tak wiele nie trafiając na jej muzykę i płytę, która miała właśnie premierę.

W telegraficznym skrócie, kim jest Kasia Sochacka, dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą. Młoda artystka, pochodząca z muzykalnej rodziny, tworzy od lat – mogliście ją zobaczyć między innymi jako jedną z półfinalistek Must Be The Music. W 2019 roku światło dzienne ujrzała jej EPka pt. Wiśnia i to właśnie tytułowa Wiśnia skradła moje serce na wspomnianym koncercie. W wywiadzie dla Polskiego Radia na pytanie jaką muzykę gra odpowiedziała:

– Na pewno jest to pop i są to piosenki, które mogą wpaść do ucha. Jest w tym jakaś doza takiej alternatywy, jest tam trochę rockowego pazura, który wyniosłam stąd, że mam cudownego, 9 lat starszego brata, który gra na perkusji. Trochę jest też folku.

Dziś, 26 marca, do naszych rąk trafia jej debiutancki album zatytułowany Ciche dni, na który czekało spore grono odbiorców, w tym ja. 10 utworów, w tym m.in. niedawno wydany singiel Boję się o Ciebie.

Ale od początku…

Krążek otwiera, bez zaskoczeń, Wiśnia – i jest to, wydaje mi się, dobrze przemyślany zabieg – to wejście w znajomy klimat, tak dobry, dający nadzieję, że dalej będzie równie dobrze – to budowanie świetnej formy już od początku.

Drugi w kolejce utwór Nie było Cię jest przyjemną, delikatną balladą z zadatkami na fajny, radiowy przebój, jestem bardzo ciekawa jak potoczy się promocja tego albumu.

Następnie docieramy do tytułowych Cichych dni, które urzekły mnie, gdy w połowie lutego zobaczyłam ten teledysk. Oprócz linii melodycznej bardzo wpadającej w ucho, na pierwszy plan wybija się tutaj głos Kasi – z jednej strony, delikatnie otulający, z drugiej, z zadziorną, lecz nie nadużywaną chrypą, która w całokształcie dodaje szczypty charakteru. I ten tekst!

Właściwie, strona liryczna tej płyty to jeden z jej najlepszych elementów. Dawno nie słuchałam nowości, które w całej swej prostocie, szczerości i naturalności sprawiały, że odnalazłam się w każdym jednym utworze. Owszem, często nie są to łatwe teksty, ale nie spodziewałam się niczego innego.

Tuż przed półmetkiem trafiłam na jedno z większych zaskoczeń z tej płyty, bo chociaż na pierwszy rzut Znowu jestem w punkcie, który dawno temu już minęłam to na pozór kolejna spokojna ballada, wsłuchajcie się w ten tekst – wydaje mi się, że każdy, szczególnie w dzisiejszych, trudnych czasach, może odnaleźć odrobinę siebie w słowach Znowu myślę coś innego, ale mówię, że jest świetnie. Dodatkowo, dynamika basu w tle sprawia, że utwór jest mroczniejszy z każdym kolejnym odsłuchem.

Nie będę opisywać Wam każdego kawałka po kolei, bo nie o to tu chodzi. Jednak nie mogę nie wspomnieć o moim, na ten moment ulubieńcu z tego krążka. Dla mnie to już koniec z gościnnym, idealnie współgrającym udziałem Korteza. Marzy mi się więcej twórczości tych dwojga. Dwa niezaprzeczalnie ogromne talenty połączone ze sobą to miód na uszy.

Nie sposób nie wspomnieć też o ostatnim singlu zatytułowanym Boję się o Ciebie, w którym tym razem możemy usłyszeć Vito Bambino, którego bardzo lubię i cieszę się, że Mateusz oprócz zespołu Bitamina i oprócz swojej solowej działalności często pojawia się u innych twórców. Tutaj jego obecność, a właściwie jego bardzo charakterystyczna barwa głosu sprawiają, że słucham tej piosenki z ogromną przyjemnością. Tekst jednak powoduje emocjonalny ucisk gdzieś głęboko w sercu, taki, że zapętlenie go wprawia w nastrój całkowicie depresyjny. Mimo to, żałuję, że to najkrótszy element płyty…

Balkon to kołysanka zamykająca, kojąca, jakby dopełniająca klamrą całe to wydawnictwo. Płytę po prostu świetną, ukazującą jaki ogromny talent posiada Kaśka Sochacka i jak wiele dobrego może nam dać jej obecność na polskiej scenie muzycznej.

Ciche dni to złoto. Nie mogę tego inaczej ująć.

Wytwórnia może być dumna, że ma pod swoimi skrzydłami kogoś tak utalentowanego. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć samych sukcesów! I zapętlać dalej.

Exit mobile version