Site icon All About Music

Kasia Dereń ma genialny wokal, ale czy potrafi dawać dobre koncerty? Relacja Tomasza Ochoty

Powakacyjny sezon koncertowy czas zacząć. Nie ukrywam, ale bardzo tęskniłem za muzyką na żywo w zamkniętych pomieszczeniach, jednak jeszcze bardziej za długo wyczekiwanym koncertem Kasi Dereń, który odbył się 11 września w Food Town w Warszawie. Miałem wielką przyjemność posłuchać tej artystki na żywo. Czy było warto? Zapraszam do przeczytania relacji z koncertu.

21 listopada 2021 roku ukazała się debiutancka płyta Kasi Dereń zatytułowana Moje Historie. Artystka kazała czekać bardzo długo na ten moment swoim wiernym fanom i słuchaczom. Podobnie z trasą koncertową, która wystartowała 11 września i obejmuje na chwilę obecną 5 miast: Warszawę, Brodnicę, Kraków, Wołomin oraz Poznań.  

Kasię poznałem osobiście tuż po wydaniu debiutanckiego krążka. Z utęsknieniem czekałem na ten koncertu w stolicy, więc moje oczekiwania były dość wysokie. Wydarzenie, które miało miejsce 11 września w Food Town w Warszawie rozpoczęło się tuż po godzinie 19, a artystce na scenie towarzyszyła trójka bardzo uzdolnionych i wszechstronnych muzyków: Rafał Łępa, Kacper Sędek oraz Filip Dzierżawski

Muzycy zaprezentowali prawie cały materiał z płyty Moje Historie. Koncert rozpoczął jeden z singli, a jednocześnie utwór otwierający krążek – Do Siebie. Artystka śpiewa w nim ,,proszę usiądź chociaż na moment, teraz opowiem kim jestem”. Publiczność bardzo szybko wczuła się w klimat i z miejsca zaczęła śpiewać i bujać się z nogi na nogę. Po gromkich, witających Kasię Dereń brawach wybrzmiał kolejny singiel – Niespokojnie, który był odzwierciedleniem publiczności, która coraz żwawiej i z większą werwą bawiła się na koncercie. Artystka ani na chwilę nie zamierzała tego stanu psuć i po krótkiej wymianie zdań z widownią zaśpiewała Nie znam Cię

Słuchacze, fani i przyjaciele, którzy chociaż w małej mierze znają twórczość Kasi, wiedzieli, że jest ona mistrzynią śpiewania o uczuciach. Po żywszych numerach przyszedł czas na balladę napisaną przez Arka KłusowskiegoXXI. Był to jeden z tych momentów, na który bardzo czekałem. Zadawałem sobie pytanie czy Kasia zaśpiewa go równie dobrze, jak na albumie Moje Historie. Nie myliłem się. Ba! Musicie mi uwierzyć na słowo, było jeszcze lepiej. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że artystka ma w rękawie jeszcze kilka asów.

Byłem ciekawy, czy artystka zaprezentuje wszystkie utworu oraz czy ich kolejność będzie dokładnie taka sama jak na krążku. Początkowo – wszystko się zgadzało. Aż do teraz! Kasia zaśpiewała utwór Count on Me, który na albumie dostępny jest w wersji live session. Jeżeli nie słyszeliście go nigdy – zapraszam do odsłuchu. Jeżeli, tak jak ja, nie wierzyliście w to, że artystka potrafi śpiewać nie dość, że czysto, to jeszcze na taką przeogromną skalę – koniecznie musicie iść na koncert. To, co Dereń zrobiła na żywo z tym utworem utwierdziło mnie, że zasługuje na czerwony dywan oraz lampkę ulubionego wina w drodze na sam szczyt. Do dzisiaj, a minęło kilka dni, nadal jestem w szoku. Szczerze? Mogę być w tym stanie do końca swych dni, bo ten moment jest tego wart.

Uspokajając się nieco, ponieważ emocje po tym utworze nie tylko we mnie buzowały, ale w każdym, kto był obecny na koncercie, Kasia Dereń wraz z zespołem zaprezentowała wzruszającą balladę – Porozmawiajmy o tym rano, lekki i ciepły w odbiorze utwór Nieskończony oraz anglojęzyczny Keep Moving

Artystka podczas koncertu sama zaśmiała się z tego, że każdy utwór zasługuje na miano ważnego. W przypadku kolejnej piosenki – miało to poważne uzasadnienie. Nie ma kraju znalazł się na albumie Czwórka tuwiMiasto z tekstami Juliana Tuwima. Posiadając taki wokal nie dziwię się, że samej wnuczce poety przypadł ten utwór do gustu. 

Po tym utworze Kasia zaśpiewała solo utwór Gdzie jesteś Ty, w którym oryginale towarzyszy jej Ania Szarmach. Cudowny, magiczny i pełen pozytywnej energii utwór spowodował, że śpiew publiczności znalazł zastosowanie jako… chórek dla artystki! Pozdrawiam z tego miejsca Pana, który fantastycznie współbrzmi z Kasią, aż szkoda, że nie był w zastępstwie za Anię, która ma się pojawić jako gość na przyszłych koncertach! Warto również wspomnieć tutaj ponownie o Rafale, Kacprze oraz Filipie, którzy zmienili swoje instrumenty na ten utwór i wyszło im to genialnie.

W ten oto sposób dobiegł końca koncert, którego zwieńczeniem był bis oraz gromkie i długie brawa od publiczności. Czas na odpowiedź na pytanie, które zadałem na samym początku – czy Kasia Dereń potrafi dawać dobre koncerty?

Słowa poprzedzające ponowne zadanie tego pytania to same plusy, pochwały, wręcz zachwyty nad wokalem Dereń oraz umiejętnościami muzyków z zespołu. Warto również znaleźć minusy w całej tej sytuacji, które mogą być podpowiedzią na przyszłość dla samej artystki. Kasiu, nie mów, że się stresujesz, bo przez cały koncert nie widać było po Tobie tego ani przez chwilę. Masz cudowny kontakt z publicznością, która Cię ubóstwa, operujesz jednym z najlepszych wokali, jakie miałem przyjemność usłyszeć na żywo, a do tego przepięknie wyglądasz. Dodajmy jeszcze do tego mniejszy chaos pomiędzy utworami, który czasami powstawał, a będzie jak w niebie! 

Jeżeli zastanawiacie się, czy warto pójść na koncert Kasi Dereń, to odpowiedź jest prosta, konkretna i niepodważalna: TAK. Na kolejnych wydarzeniach życzę, aby sala była przepełniona słuchaczami i fanami, bo Moje Historie, a zwłaszcza sama artystka na to zasługują. 

Exit mobile version