Site icon All About Music

KARAŚ/ROGUCKI – Ostatni Bastion Romantyzmu (2020), recenzja Nikoli Niny Skopowskiej

Dwa różne temperamenty, odmienne estetyki, inna estetyka oraz duża różnica wieku. Dla wielu ten duet dość ryzykownym posunięciem i fani z zaciekawieniem obserwowali poczynienia artystów, jednak czy było warto zaryzykować?

Kuba Karaś jest znany z dotychczasowej działalności w zespole The Dumplings oraz na przestrzeni ostatnich ostatnich lat został okrzyknięty jako najlepszy producent muzyczny młodego pokolenia. Piotra Roguckiego nie trzeba chyba nikomu przestawiać. Bardzo barwna i kontrowersyjna postać polskiej sceny muzycznej. Wraz z zespołem Coma pokazał swój niezwykły talent oraz to, że nie boi się niekonwencjonalnych rozwiązań. Oboje zawiesili działalność swoich zespołów na rzecz wspólnego projektu i choć wiele osób zasmuciła ta przerwa, po przesłuchaniu tego albumu nikt nie powinien mieć wątpliwości, że było warto.

Łącząc te dwie wyjątkowe osobowości powstało coś całkowicie wyjątkowego, świeżego i bardzo dobrego pod względem technicznym. Wyjątkowy wokal Piotra i bardzo nowoczesne, elektryczne podejście do muzyki stworzyło niezwykle spójną i intrygują całość, która porusza wiele ważnych i aktualnych tematów. Można odnieść wrażenie, że niektóre nawiązania są przerysowane i nienaturalne, jednak Rogucki w swoich tekstach kreuje swój własny świat, który zgłębiamy z każdym utworem i zagłębiamy się w jego struktury.

Choć po raz pierwszy można było usłyszeć ten duet w coverze utworu T.Love 1996, to ich pierwszą udostępnioną wspólnie napisaną kompozycją były Bolesne strzały w serce, które od razu zachwyciły słuchaczy. Piosenka nie tylko jest bardzo przyjemna dla ucha oraz bardzo dobrze napisana, ale też mówi o interesującym problemie współczesnego społeczeństwie. Duet poddaje wątpliwości czy jest możliwa miłość w świecie cybernetycznej gonitwy, a także mówi o tym jak ciężko jest się nasycić wirtualną sławą. Niezwykły jest klip, który powstał do tego utworu. Sam w sobie tworzy odrębną, ciekawą i niezwykle estetyczną całość. Podczas oglądania go odczuwamy niepokój związany z jego surrealizmem, co jeszcze bardziej uwydatnia przesłanie tekstu. Teledysk jest ten niesamowicie dobrze nakręcony i pokazuje wielki talent reżyserski Przemeka Dzienisa, który był za niego odpowiedzialny.

Od pierwszego usłyszenia zakochałam się w Witaminy. Widać wyraźne założenie i pomysł na ten utwór. Różnicowanie tempa i inne działania kompozycyjne sprawiają, że utwór brzmi bardzo filmowo, a jednocześnie warstwa muzyczna podkreśla i uzupełnia narracje tekstu. Wsłuchując się w tekst, ujawnia on przerażającą prawdę o inwigilacji przy użyciu mediów społecznościowych, która w znaczącym stopniu dotyka osoby rozchwytywane. W pozornie romantycznych i szablonowych historiach, Rogucki przemyca ważne i znaczące prawdy o czasach w których żyjemy.

Niezwykle przypadł mi do gustu koncept całego albumu. Połączenie bardzo kontrastowych tematów i sposób wyrazu, choć może się wydawać dość ryzykowny i absurdalny, jest świetnie pociągnięty i rozwijany coraz bardziej z każdą piosenką. Nie Mogę Spać i Na Zakręcie to również pozycje, które szczególnie znalazły miejsce w moim sercu. Tekstowo i muzycznie nie zamykają się w żadnych przegródkach, tworzą swój własny styl i mają wyjątkową estetykę. Rogucki i Karaś łączą problemy naszego społeczeństwa z antyutopijnymi historiami miłosnymi, co może wydawać się nierealne, lecz w tym przypadku współgra idealnie.

Połączenie tych dwóch osobowości poskutkowało czymś całkowicie nowym, świeżym i oryginalnym. Podjęli się założenia, które mogło pójść bardzo źle, jednak ich doświadczenie i talent pozwoliło im na to ryzyko. Żałuję jedynie, że nie ma żadnego fragmentu zaśpiewanego przez Kubę Karasia, na co wiele osób liczyło po usłyszeniu jego głosu na ostatniej płycie The Dumplings. Przy współpracy dwóch tak niezwykle zdolnych muzyków nie mogło wyjść nic innego, niż album doskonały.

Exit mobile version