Mimo, że regularnie dostawaliśmy od zespołu EPki to zawsze był jakiś niedosyt, że od ich wejścia na scenę mijają 4 lata, a nadal na ich koncie nie ma żadnego długogrającego albumu. To się zmieniło – 24 października zeszłego roku światło dziennie ujrzał pierwszy album zatytułowany po prostu Kamp!.
24 października zeszłego roku nadszedł kres oczekiwań fanów na pierwszy długogrający album łódzko-wrocławskiego tria. W ich ręce trafił pierwszy regularny longplay, na który czekali od niemal 4 lat. Znalazło się na nim 11 kompozycji i zostały one wydane nakładem wytwórni Brennnessel. Zostały stworzone naprawdę na wysokim poziomie, Distance Of The Modern Hearts nie powstydziłaby się żadna gwiazda światowego formatu. Na albumie słyszymy wiele inspiracje, lecz chłopaki przez nie pokazują nam swoje własne i niepowtarzalne oblicze.
Gotowi na kolejną podróż? Mimo, że mamy środek zimy Kamp! zabiera nas w ciepłe kraje, gdzie słońce chowa się za lazurową wodą, która to z kolei przykrywa swoją taflą złocisty piasek. W naszych uszach rozbrzmiewa International Landscapes, czas się zatrzymał i nigdzie nie musimy się spieszyć. Heats to powtórka z rozrywki. Klawisze, chórki – to już dobrze znamy i wcale nie mamy ich dość, zwłaszcza w takim wykonaniu. Nie mamy również dosyć śpiewu ptaków – zwłaszcza teraz, gdy za oknem tylko sikorki – którego znów doświadczamy w New Frontier. Przed kilkoma minutami wróciliśmy z cudownego letargu, a tu znów wpadamy w stan bezwładności. Wpadamy w muzyczny trans i jak zahipnotyzowanych taneczny beat porywa nas do tańca. Na całe 8 minut! Niestety tylko, lecz po powrocie nie ma źle – jest Sirocco. Doskonałe zwieńczenie doskonałej płyty. Ma się wrażenie że ten kawałek trwa mniej niż minutę. Nim zdąży się rozkręcić już się kończy. Nie pozostaje nam więc nic innego do zrobienia jak włączyć płytę od początku i znów mieć okazje delektowania się – na pozór oszczędnej w dźwięki – kompozycją.
Kamp! to fenomen na polskiej scenie muzycznej. Zbierają rewelacyjne oceny i to nie bez powodu. Mają własny pomysł na granie, wokal Tomka i wielkie zadatki na to by zdominować zagraniczne sceny muzyczne. Przypomnijmy – już po raz drugi zaproszono ich na festiwal SXSW w Teksasie. Jeżeli ktoś jeszcze nie miał okazji zapoznać się z tym krążkiem, niech nie traci ani chwili i zrobi to jak najszybciej – nie będzie żałował.
