Już w 2010 roku wokalista podjął się stworzenia akustycznych wersji swoich utworów. Wtedy jednak były one trochę niedojrzałe, no ale czego spodziewać się po nastolatku, który dopiero wkraczał w muzyczny świat. Brak mu było finezji i wyczucia. W 2012 roku pojawił się album Believe, który sprawił, że jego muzyka była odbierana o wiele lepiej. Byłem zaskoczony – lepsze operowanie głosem i w końcu zakończony proces mutacji, który wyeliminował typowo dziecięce brzmienie. A teraz nastała era Believe Acoustic.
Na albumie znajdziemy 11 piosenek, w tym wszystkie single z albumu Believe. Bardzo zaciekawiła mnie akustyczna wersja Boyfriend – o niebo lepsza niż ta z albumu. Świetne jest moderowanie głosu – poruszanie się po różnych skalach dźwiękowych nie należy przecież do najłatwiejszych. Widać tu pewien pomysł na tą piosenkę, którą nie ukrywam bardzo polubiłem w tym brzmieniu. As Long as You Love Me jest według mnie bardzo przewidywalne, lecz nie można tego odbierać jako zarzut. Już wcześniej wokalista prezentował ten utwór na żywo i może dlatego utwór nie przykuł aż tak mojej uwagi. Inne zdanie mam o Beauty and a Beat, który jest chyba najlepszym akustykiem na tym albumie. Może to przywiązanie do teledysku z tego utworu z Nicki Minaj, albo ta piosenka. Nie wiem. Ewidentnie jest coś w niej, co zachęca do nucenia. Jak dobrze się wsłuchamy w utwór to słychać lekkie vibrato, ewidentnie nie jest śpiewane na siłę. Słychać przecież lekkość.
Jeśli już ten album miałby być promowany singlem to jedną z lepszych propozycji jest All Around The World. Klimatyczny, wesoły i co najważniejsze dobry brzmieniowo. W pewien sposób mógłby się także sprawdzić Be Alright. Niby nic skomplikowanego – kompozycja na fortepian, ale bije z piosenki prawda i prosty przekaz. Co do reszty utworów to jest prawie, jak na każdym albumie. Znajdziemy i lepsze i gorsze. Trzeba jednak przyznać, że każdy z nich został nieźle wyprodukowany i żaden z nich na pewno nie został wybrany przypadkowo.
Podsumowując Believe Acoustic to naprawdę niezły album – spodoba się zarówno jego fanom jak i wielbicielom muzyki akustycznej. Brakuje mi na nim jednak jednego – akustycznej wersji Die in Your Arms i tu ma u mnie wielki minus. Ta piosenka zwróciła moją uwagę i nie mogę zrozumieć dlaczego nie znalazła się na tej – akustycznej – wersji krążka. No cóż… Nie ma się wszystkiego, czego się chce. Muszą wystarczyć mi owe 11 piosenek, każda w niezłej akustycznej postaci.

