Site icon All About Music

„Jeżeli istnieje reinkarnacja – to czy ja w przyszłym wcieleniu znowu ich wybiorę? Czy oni wybiorą znowu moją dłoń? Czy my będziemy się pamiętać?”. Wywiad z Sarsą

Sarsa to wyjątkowa artystka, która zaistniała na polskim rynku muzycznym ponad 10 lat temu z utworem Naucz Mnie. Teraz, gdy artystka przeżywa swego rodzaju nostalgię i tęsknotę za dawnym czasem, postanowiła wydać o tym nowy singiel Czy będziemy się pamiętać?, który miał swoją premierę 5 czerwca. W naszym wywiadzie poruszyliśmy z artystką nie tylko okoliczności powstania piosenki, ale także związane z nią wspomnienia, ulotność chwil, duchowość oraz doświadczenia życiowe.

Kuba: Jesteśmy świeżo po premierze twojego nowego utworu Czy będziemy się pamiętać?.
Jak się czujesz po jego wydaniu?

Fajnie się czuję, bo to jest taki utwór z historią.
Tak naprawdę nie miałam w planach wydawać tej piosenki i miałam co do tego pewne znaki zapytania w głowie, ale wrzuciłam jej fragment na swoje social-media i dostałam tak pozytywny odzew od ludzi, że wzruszyłam się i zdecydowałam, że chcę podzielić się z nimi całością. Idę za głosem ludzi, bo to dzięki nim od ponad jedenastu lat jestem na scenie i zależy mi na tym, aby słuchać swoich fanów oraz odbiorców. Wytwórnia była zaskoczona, gdy powiedziałam, że to wydajemy. Przy produkcji tego utworu pomogli mi również producenci z Hotelu Torino. Było to wszystko trochę „na wariata”.  Cieszę się tym efektem. Graliśmy numer już na kilku koncertach i jest tak fajny odbiór, że mam poczucie, jakbym śpiewała go od dłuższego czasu, a nie od dwóch tygodni.

Sarsa

Kuba: Wiesz, ja dotychczasowo czytam również same pozytywne komentarze na temat Twojego nowego utworu. W internecie pojawiają się także opinie, że brzmieniowo wróciłaś do „starej Sarsy” z lat 2015-2018. Czy zgodziłabyś się z tym stwierdzeniem? A może było to zamierzone z Twojej strony? Taki powrót?

Chyba jest w tym jakaś prawda. Wiesz, ja od czasów debiutu wydałam sześć albumów, które bardzo się od siebie różnią. Był mainstream, był pop na szczycie popularności z utworami Zakryj, Tęskno Mi, czy Naucz Mnie, a później bardziej niszowo, alternatywnie i mniej „radio-friendly”.

Teraz jestem na takim etapie, że mam poczucie tej nostalgii wybrzmiewającej w moim sercu. Mam wrażenie, że wizualnie również przechodzę pewną zmianę, która jest spowodowana tęsknotą za czymś co minęło. W związku z tym wchodzę w erę nostalgii, jeśli chodzi o moją karierę i twórczość, a singiel Czy będziemy się pamiętać? jest tego otwarciem. Także w komentarzach, o których mówisz, jest trochę prawdy. Odbiorcy mogą skojarzyć to z Sarsą z lat dwutysięcznych, bo ja tęsknię za tymi czasami naiwnej siebie, która dopiero co wchodziła w branżę muzyczną.

Sarsa

Kuba: Tak, to był taki strzał popularności. Od razu podbiłaś szczyty list przebojów i polskie radia z utworem Naucz Mnie.

Tak, tak nagle znalazłam się bardzo wysoko w notowaniach branżowych. Bardzo ciepło to wspominam. Zwłaszcza, że tamte piosenki tworzyłam ze swoim partnerem Pawłem Smakulskim, z którym jestem do teraz. My razem wspominamy te utwory, tamten czas i wspólnie za tym tęsknimy, tworząc cały czas coś nowego.

Sarsa

Kuba: Wspomniałaś o utworze Tęskno Mi, a Twój nowy singiel opowiada między innymi o tęsknocie. No właśnie, jak porównałabyś uczucie tej tęsknoty do uczucia z piosenki Tęskno Mi? Rozumiem, że to zupełnie dwie różne historie, inne emocje i nowy rozdział? Jak Ty to czujesz?

Tak, zdecydowanie inne. Dzisiaj jest we mnie inna dojrzałość. Boję się mówić, że jestem dojrzalsza, ale przeżyłam już więcej życia. Ta tęsknota jest dzisiaj trochę o tym, że doświadczyłam różnych momentów i zdałam sobie sprawę, że warto jest bardzo mocno doceniać każde chwile i celebrować je. Ludzie i momenty, które są piękne dla nas, za chwilę stają się już tylko wspomnieniem. O tym jest nowy utwór. Nie chodzi mi tutaj tylko o sytuację, w których ktoś umiera, bądź o tragiczne zdarzenia, ale czasami po prostu rozchodzą się nam drogi.

Sarsa

Kuba: No właśnie, powiedz mi Sarsa do powstania Czy będziemy się pamiętać? zainspirowały Ciebie własne doświadczenia życiowe i prywatne tak?

Tak. Mam w swoim życiu parę takich relacji, które trwają do dzisiaj, ale są też takie, przy których nasze drogi naturalnie się rozeszły. I wiesz… czasami tak wspominam, jakie to były piękne momenty! Wspominam to co dobre.

Odnosząc się do tego co mam teraz, czyli miłości, która towarzyszy mi z Pawłem, czy też mojego kochanego synka i przyjaciela Marcina i moich bliskich przyjaciółek i innych dobrych ludzi, którzy dają tę miłość – czasami nachodzi mnie taka myśl, że jeżeli istnieje reinkarnacja – to czy ja w przyszłym wcieleniu znowu ich wybiorę? I czy oni wybiorą znowu moją dłoń? Czy my będziemy się pamiętać?

Duchowość mocno przenika przez moje życie i chciałam właśnie przemycić część uduchowionej siebie do tej piosenki. Wierzę, że jest wielu podobnych ludzi, którzy również o tym myślą – myślą o tym, czy zostawimy po sobie jakieś ślady, żeby siebie rozpoznać i znowu przeżyć cudowną przygodę. Ja w to bardzo wierzę.

Sarsa

Kuba: Czyli ta tęsknota i ulotność chwili to główne przekazy nowej piosenki?

Tak, w pierwszej chwili jest to utwór o nostalgii i ulotności chwil oraz momentów i tego, jak ludzie szybko stają się wspomnieniem. A w głębszym znaczeniu jest to nawiązanie do reinkarnacji.

Sarsa

Kuba: Automatycznie mam w głowie jeszcze jedno pytanie. Czy będziemy się pamiętać? – w takim razie, o kim, albo o czym – chce pamiętać do końca swojego życia Sarsa? Masz takie osoby, bądź może wspomnienia?

Z pewnością. Mam też takie poczucie, że wiele takich chwil, o których będę chciała pamiętać są jeszcze przede mną.

Wiesz, niedawno miałam urodziny i naszła mnie nawet taka refleksja… dostałam życzenia od mojej przyszywanej babci Krysi, która była moją sąsiadką w Słupsku i pojawiła się w moim życiu z tego powodu, że żadna moja niania nie dawała sobie rady, aby ze mną wytrzymać. Pewnego dnia jedna z nich powiedziała, że odchodzi, bo jestem totalnie niegrzeczna i nazwała mnie diabłem.

Sarsa

Kuba: Stąd te rogi.

Tak, stąd te rogi.

I wiesz, moja mama szła na drugi dzień do pracy i myślała co ma zrobić. Zapukała do drzwi sąsiadów, a tam Krysia i Miruś. Stali się oni tak naprawdę moimi dziadkami. Miałam ich na co dzień i bardzo blisko się z nimi zżyłam. Towarzyszyli mi przez wiele lat dzieciństwa. Potem nie miałam już ich tak blisko siebie, oni Słupsk, ja Warszawa, Gdynia i tak dalej. Pewne drogi się rozchodzą, ale oni nadal są w moim sercu. Kiedy dostałam od niej życzenia o tym, że tyle frajdy i radości wniosłam w jej życie i ona nadal czuje do mnie tę miłość to ja poczułam dokładnie to samo. Między innymi to oni są osobami, o których chcę pamiętać do końca życia. Chcę pamiętać o ludziach, którzy dali mi coś dobrego, gdy z drugiej strony słyszałam, że jestem najgorsza na świecie.

Kuba: Piękne to co mówisz.

Tych momentów w moim życiu było kilka. Pamiętam, jak niektórzy wokół mówili mi, że nie mam zajmować się muzyką, bo to „pajacowanie” i powinnam zająć się czymś poważnym. Dlaczego to ja miałabym osiągnąć jakiś sukces?

Miałam 17 lat, gdy byłam na konkursie poezji śpiewanej, gdzie spotkałam Jana Oberbek, który był jurorem. Przyszedł do mnie z łzami w oczach i powiedział, że mój głos go poruszył i muszę to kontynuować. On był dla mnie gwiazdą pośród tego mroku i dissu na to czym się zajmuję, a w co jako jedyna wierzę i kocham.

Potrzebowałam tej jednej osoby, która we mnie uwierzy. Chcę to pamiętać. Wydaję mi się, że my byliśmy „umówieni”, że zanim pojawimy się na tym świecie to on dmuchnie w moje żagle, żebym nie poszła przypadkiem na medycynę.

Sarsa

Kuba: Tak? Chciałaś studiować medycynę?

Myślałam o tym. Czemu mam bawić się w to śpiewanie, skoro nikogo to nie rusza, oprócz mnie. No ale właśnie… co z tego?

Sarsa

Kuba: Czyli wygrało serce.

Dokładnie, wygrało serce. Teraz, gdy mam spotkania z ludźmi, to zawsze im mówię, żeby słuchali swojego serca. To jest głos naszej duszy, która wie którędy mamy iść. Tylko musimy tego posłuchać. Rozsądek to ego, które odnosi się do tego całego „matrixa rzeczywistości”, ale to można złamać swoim własnym kodem.

Sarsa

Kuba: Przejdźmy jeszcze na szybko do klipu, który również nagrałaś do swojego nowego kawałka. Skąd pomysł na taki teledysk? Mam takie wrażenie oglądając go, że chcieliście włożyć w niego właśnie tę lekkość piosenki, a zarazem tekstową nostalgię z nazwijmy to „letnim posmakiem popu”. 

Tu też się wszystko dobrze ułożyło. Poprosiłam o pomoc moją przyjaciółkę – Martę Smerecką „Smerę”, która robiła już kilka moich klipów. Produkcja klipu to nie jest hop, ale gdy dostałam tyle pozytywnych komentarzy o tym, że mam wydać tę piosenkę – to powiedziałam –

„Dobra Smera, spontan! Wbijaj do mnie na osiedle i robimy coś naszego, powygłupiamy się”.


I tak zrobiliśmy. Bawiliśmy się dobrze z koleżankami i nagrywki były tak naprawdę dokładnie tym, o czym jest ta piosenka.

Sarsa

Kuba: A plot twist na końcu teledysku? 

To też śmieszna historia. Moja rozmowa ze Smerą wyglądała tak:


– Jeśli ten utwór ma się pojawić 5 czerwca to potrzebuję to wideo na już, na teraz.

– Mordo, ja nie mam czasu teraz tego kończyć, bo dostałam pracę.

– To dodaj planszę, że nie miałaś czasu tego kończyć, a ja piszę nowe piosenki i już.

I tak to poszło w świat. Teledysk jest niedokończony i plot twist to właśnie ta plansza. To czysta prawda, żaden chwyt marketingowy, ani coś przemyślanego.

Sarsa

Kuba: Mam do Ciebie jeszcze ostatnie pytanie. Czy w związku z wydaniem Czy będziemy się pamiętać? możemy się spodziewać z Twojej strony nowego albumu w najbliższym czasie w stylu nostalgii?

Zdecydowanie. Jeśli powiedziałam, że otwieram erę nostalgii, to jestem nadal w jej fazie i nie zamykam jej jedną piosenką. Powiem prawdę – w domu między koncertami, a czasami nawet w trasie, tworzę nowe piosenki. Zastanawiam się, kiedy jest na nie miejsce, bo teraz jest ten singiel, ale mam przygotowane już coś kolejnego. Będę chciała pokazać to ludziom, a także radiom i zobaczyć, czy dołączą do mnie. Bardzo chcę się dzielić muzyką, tak aby trafiała ona do tych, którzy jej potrzebują w danym momencie.

Ostatnio nagrałam też śmiesznego TikToka – „A co, jeśli to nie będzie przebój lata?”, bo tworzyłam trochę ten utwór z taką myślą, ale to nie o to chodzi. Jestem po prostu wdzięczna, kiedy ludzie polecają moją twórczość dalej, tak aby trafiła do ludzi, którzy potrzebują takiej energii. Utwór został powołany do zabawy momentami – jedni nagrywają w tle, że planują ślub, a inni żegnają się ze szkołą.

Sarsa

Kuba: Tak, ten singiel jest na tyle uniwersalny w swojej opowieści dotyczącej chwil i momentów, że u każdego może trafić w inny deseń, tak aby napisać własną historię.

Dokładnie. Ludzie są siłą. Jestem artystką niezależną i nie mam żadnego managementu. Postanowiłam założyć własny label o nazwie SARSONIC i właśnie ci, którzy mnie wspierają są moim managementem i jedyną siłą, którą mam. Nie stoją za mną wielkie korporacje, tylko zwykli ludzie. To jest piękne.

Sarsa

Kuba: W takim razie z mojej strony to wszystko. Aż szkoda mi kończyć tą rozmowę. Dziękuje Sarsa za wywiad. Jestem nim mega podekscytowany. Dziękuję, bo jest to mój pierwszy wywiad. Osobiście, mówię to szczerze – dla mnie Czy będziemy się pamiętać? to polski hit tego lata. Cały czas leci na zapętleniu.

Dziękuję Ci. Cieszę się, że jestem twoim pierwszym razem. Będę to na pewno pamiętać, że byłam Twoim pierwszym wywiadem. I może, gdy ty będziesz kiedyś przeprowadzać wywiady z międzynarodowymi gwiazdami, to zawsze pomyślisz – „A pierwsza była Sarsa”.

Sarsa

Kuba: Tak, dokładnie. Będziesz w moim sercu.

Czyli będziemy się pamiętać. 

Sarsa

Exit mobile version