Nie słucham za wiele albumów, których nie rozumiem. Rozumiem j. angielski, rozumiem j. polski i na tym poprzestańmy. Hiszpańskojęzyczne wydawnictwo Jennifer Lopez jest jednak jednym z wyjątków. Jest to album genialny. I jednocześnie najlepszy w jej karierze muzycznej.
Wszystko zaczęło się od dynamicznego i agresywnego Que Hiciste (pol. Co zrobiłeś?). Utwór fantastyczny, ciekawy, szalony. Uwielbiam go i nie bez przyczyny umieściłem go w TOP 10 najlepszy utworów Jennifer Lopez. Moje uwielbienie do tego albumu niech wskazuje również fakt, że w owej dziesiątce znajdują się aż dwa utwory z tego krążka.
Como ama una mujer (pol. Jak kocha kobieta) to krążek pełen utworów z pasją, zaangażowaniem. Doskonale napisanych, zaśpiewanych(!) i zaaranżowanych. W albumie tym urzekło mnie dosłownie wszystko, począwszy od pierwszego utworu, kończąc na ostatnio będącym kawałkiem nagranym na żywo. Wokal Lopez jest znakomity i pokazuje, że artystka potrafi śpiewać i jest w tym bardzo przekonywująca. Me serce podbił dziki kawałek Te voy a querer (pol. Będę Cię kochać). Jest drapieżny, a jednocześnie śpiewany z przejęciem i zapałem. Uwielbiam również świetne Me haces falta (pol. Tęsknię za tobą) czy rozczulające Por arriesgarnos (pol. Dla odszukania siebie). Ale wymieniać mogę dalej – przepiękna jest Sola (pol. Sama) czy kolejna ballada Tú (pol. Ty). W końcu nie można również zapomnieć o znakomitym kawałki tytułowym, czyli Lopez mówiąca o tym, jak kocha kobieta (Como ama una mujer).
Teksty na krążku (tak, tak – wygooglałem teksty, żeby je zrozumieć i wiedzieć, czego słucham) są znacznie bardziej dojrzałe niż to, co Lopez przedstawiała nam w swoich wcześniejszych wydawnictwach. Wiadomo, śpiewa głównie o miłości, ale robi to z sensem i urokiem. Nie jest to łatwe wydawnictwo i trzeba się do niego po prostu przekonać. Warto też dodać, że jest to album mniej więcej w tym samym klimacie – są utwory dynamiczniejsze, jednak jest to głównie zbiór romantycznych – często też depresyjnych – ballad. Zdecydowanie nie jest to album na wiosnę czy lato (mimo, że został wydany w marcu), bardziej skłania ku refleksji w jesienne wieczory.
Uważam, że jest to najciekawsze, najbardziej dojrzałem i najbardziej wymagające wydawnictwo artystki, jaką jest Jennifer Lopez. Uwielbiam jej debilne kawałki jak On the Floor czy Dance Again, z uśmiechem na twarzy wracam do Love Don’t Cost a Thing czy If You Had My Love, jednak to ten album jest moim ulubionym w jej dyskografii.
[review]Cała dyskografia Jennifer Lopez wg Łukasza Mantiuk
- On the 6 – 7.2/10
- J. Lo – 8/10
- This Is Me… Then – 6.5/10
- Rebirth – 6/10
- Como ama una mujer – 9/10
- Brave – 7.3/10
- Love? – 9/10
- Dance Again… The Hits – 6.9/10
- Ain’t No Funny
- Until It Beats No More
- Brave
- Baby I Love U!
- Louboutins
- Love Don’t Coast a Thing
- Que hiciste
- Te voy a querer
- (Can’t Believe) This Is Me
- On the Floor
