Site icon All About Music

Jeden z faworytów płyty roku, czyli Fontaines D.C. – Romance, 2024 (recenzja)

Na wstępie ostrzegam, że jestem zafascynowany twórczością Fontaines D.C., którzy powracają spektakularnie z nowym albumem Romance pokazując, że są gotowi na dalsze muzyczne eksperymenty i rozwój, nie tracąc swojego charakterystycznego stylu. Już od pierwszej płyty zespół udowadnia, że można czerpać z tradycji post-punku, jednocześnie tworząc coś świeżego i pełnego autentycznej emocji. Romance to album przepełniony melancholią, ale i surową energią, balansujący między spokojem a wyrazistą dynamiką.

Klimat i emocje

Debiut Fontaines D.C., Dogrel, był w 2019 roku świeżym, intensywnym albumem post-punkowym, który otworzył im drogę na największe sceny. Teraz, w Romance, zespół eksploruje głębsze emocje, podążając za naturalną ewolucją, nie zaś gwałtowną rewolucją. Przy współpracy z Jamesem Fordem, producentem znanym ze współpracy z Depeche Mode i Arctic Monkeys, stworzyli płytę, która nie tylko rozbudowuje ich dotychczasowe brzmienie, ale i przenosi je na bardziej złożony poziom. Ford perfekcyjnie wyważył nowoczesne podejście z post-punkowym fundamentem zespołu, co słychać we wszystkich kompozycjach.

Wyjątkowe momenty albumu

Już pierwszy singiel Starburster sugerował, że Fontaines D.C. zaskoczą nas świeżymi pomysłami. Piosenka łączy quasi-rap Griana Chattena, triphopowy beat i mocarną perkusję, co tworzy niezwykle emocjonalną mieszankę, opartą na osobistych przeżyciach Chattena (tekst został zainspirowany napadem paniki, którego doznał na londyńskiej stacji kolejowej). Chociaż Starburster to dynamiczny numer, reszta albumu skupia się bardziej na melancholii i nostalgii. Przykładem są tu Sundowner – ukłon w stronę shoegaze’u, nawiązujący do brzmienia Slowdive – oraz Favourite, odwołujący się do ikonicznego stylu The Cure, tworząc lekki, nostalgiczny klimat.

Fontaines DC – Starbuster

W niektórych utworach, jak Death Kink czy Here’s the Thing, Fontaines D.C. sięgają po brudne, rockowe brzmienie, które odsyła słuchaczy w stronę lat 90. XX wieku, dając świadectwo ich wszechstronnych inspiracji. Jeżeli chodzi o Here’s the Thing… czy to nie brzmi jak Aleksander naszego rodzimego Myslovitz? Ale wracając…

Jednocześnie zespół nie boi się tworzyć bardziej intymnych, melancholijnych momentów. Ballady In the Modern World oraz Horseness is the Whatness (z tytułem zaczerpniętym z powieści Ulisses Jamesa Joyce’a) urzekają delikatnością i pozwalają na chwilowe oderwanie się od rzeczywistości. Te utwory to piękny dowód na to, że Fontaines D.C. rozwinęli się muzycznie i nie boją się sięgać po nowe, nietypowe dla nich środki wyrazu.

Wpływy i inspiracje

Członkowie Fontaines D.C. przyznawali, że podczas tworzenia Romance towarzyszyły im inspiracje takimi zespołami jak Korn, Deftones czy The Cure, co jest wyraźnie słyszalne w ich muzyce. Desire przywołuje skojarzenia z eterycznym wokalem Chino Moreno, podczas gdy wspomniany wcześniej Favourite to swoisty ukłon dla Friday I’m in Love – utwór pełen nostalgii i słodyczy, wyróżniający się na tle całego albumu. Co jednak ważne, wszystkie te inspiracje są odpowiednio przefiltrowane przez charakterystyczny styl Fontaines D.C., dzięki czemu album jest spójny i wyrazisty.

Romance to album kompletny, pokazujący dojrzałość i odwagę zespołu, który pozostaje wierny sobie, a jednocześnie nie boi się nowych brzmień. Fontaines D.C. udało się stworzyć dzieło pełne emocji i kontrastów, które bez wątpienia zajmuje wysoką pozycję w top 2024 roku. Album to świadectwo ich rozwoju i dowód, że mają przed sobą jeszcze wiele do odkrycia. Romance nie tylko zaspokaja oczekiwania, ale i wyznacza nowe ścieżki dla zespołu, który nie ogląda się za siebie i konsekwentnie idzie własną drogą.

Exit mobile version