Dla przeciętnego słuchacza Jazmine Sullivan wydaje się być postacią praktycznie anonimową, lecz dla muzycznego środowiska to aż dwunastokrotnie nominowana do nagrody Grammy wokalistka. Po ponad sześciu latach artystycznej przerwy, postanowiła wrócić w światła jupiterów wraz ze swoim nowym krążkiem pod tytułem Heaux Tales. Choć nie spodziewałem się obcować z dziełem szczególnie ciekawym, tak muszę przyznać, że doznałem naprawdę miłego rozczarowania.
Heaux Tales to zaledwie osiem utworów, które tworzą razem wyjątkowy zbiór tytułowych „dziwkowych” opowieści. Ich tematyka obraca się wokół seksu oraz seksualności czarnoskórych kobiet, które dzięki niemu zarabiają na swojego życie, czy też doznają zwykłych ludzkich cierpień. Co ważne, album traktuje tą problematykę z ogromną klasą i wdziękiem, gdzie współcześnie o to niezwykle trudno. W obliczu bzdurnego wyuzdania, wściekłej mizoginii i uprzedmiotowienia kobiet w muzyce, subtelność Heaux Tales jest powiewem świeżutkiego powietrza, gdzie nikt na mnie krzyczy, ale próbuje przekazać coś ważnego. To nie jest album dla napalonych nastolatków, to dzieło dla dojrzałych ludzi, którzy wiedzą z czym wiąże się seks – marzenia, zdrada, oczekiwania.
Z czysto artystycznej strony, Jazmine Sullivan w ramach Heaux Tales podzieliła się swoją przestrzenią z kilkoma bohaterkami występującymi w łącznie sześciu interludiach, by nakreślić kontekst danych kompozycji. Tym samym nie są to sztampowe piosenki z gatunku R&B, bo stoi za nimi konkretna postać, która nie tylko nadaje im sensu, ale wznosi je do czegoś bardzo istotnego. Co równie ważne dla znaczenia tego albumu, same utwory są ułożone według ścisłego klucza – po pierwsze coś nowego, po drugie coś klasycznego, i tak na przemian, gdy album rozpoczyna się minimalistycznym Bodies, a zamyka subtelnym Girl Like Me. Koncepcja całego albumu jest wyśmienita i jest niezwykle obfity w treść, choć nie nadrobi to stosunkowo przeciętnej oprawy melodycznej oraz tekstowej.
Produkcja Heaux Tales jest dobra – schludna i elegancka, lecz nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nie jest w żaden szczególny sposób inspirująca, czy innowacyjna. Wszystko utrzymane jest w klasycznych ramach muzyki R&B XX i XXI wieku, bez większych eksperymentów. Treściowo Heaux Tales również stoi na dobrym poziomie – to nie jest poezja, ale też nie jest to wyliczanka, która niewiele ma związku z literackością. To po prostu nie jest ten efekciarski album, który ma powalić mnie na łopatki każdym swym pomysłem. To krążek o silnym przekazie, odnoszącym się do Afroamerykanek w kontekście materialistycznego społeczeństwa, gdzie również i seks jest na sprzedaż.
Jeśli chodzi o konkretne utwory, to w istocie brak tu singlowych kompozycji. Nasze osobiste upodobania same wskażą nam te ciekawe, jak i te nieco mniej, piosenki. Ja wspomnę o czwórce z nich, a w zasadzie to nawet i o piątce. Put It Down to najbardziej dynamiczna propozycja Jazmine, która od razu mnie pobudziła do tanecznych ruchów, choć wcale nie zawiera w sobie tak pozytywnego przekazu. W równie pesymistycznym nastroju pławi się The Other Side, który określiłbym jako to, co najważniejsze i najlepsze w Heuax Tales, choć poprzez swoją melodię napawa optymizmem na przyszłość. Lost One natomiast to łamiące serce ballada o utraconej miłości, o czym uświadamia nas Rashida’s Tale – poruszająca opowieść o zdradzie. Warto również wspomnieć o Girl Like Me z udziałem H.E.R., który z klasą zamyka cały ten album. Na dokładkę wspomnę jeszcze o Donna’s Tale, który po prostu zasługuje na swoją osobną piosenkę w stylu gospel, gdzie pani Donna spróbuje swoich sił jako wokalistka – najbardziej szalony monolog jaki w życiu usłyszałem.
Jazmine Sullivan za sprawą Heaux Tales wróciła do muzyki w naprawdę dobrym stylu. Choć nie jest to najbardziej innowacyjny album na świecie, tak nie taki był powód jego istnienia, bo ma w zanadrzu coś zdecydowanie silniejszego. Nie ma to jak porządna opowieść o trudach współczesności – od miłości, przez pieniądze, aż po swoją tożsamość. Jazmine Sullivan zaczęła nowy rozdział w swojej karierze i czekam na więcej, zarówno jeśli chodzi o treść, jak i dźwięki.
