Site icon All About Music

Jazda bez trzymanki. MØ – Motordome, 2022 (recenzja)

Zanim wybuchła pandemia, miała u stóp w zasadzie cały muzyczny świat, jednak od tamtej pory minęło trochę czasu. Tak jak jedna z najbardziej rozpoznawalnych duńskich artystek po cichu zaprzestała wydawania nowych piosenek, tak równie cicho powróciła do życia w świetle jupiterów. Jej trzeci studyjny album zatytułowany Motordome to niezwykle głośna próba wykrzyczenia światu co męczyło jego autorkę przez ostatnie dwa lata.

Wydanie przez Panią tego krążka było dość niespodziewane. Nie udało mi się trafić na jakiekolwiek informacje o tym, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych europejskich wokalistek szykuje się wypuszczenia swojego nowego dzieła. Żadnej wieści o nowym singlu, nowym teledysku, czy powrocie do swoich długich włosów – kompletnie nic. Z jednej strony zwiastowałoby, że dotychczasowe single to kompletna porażka i #nikogo. Z drugiej jednak strony mogło to też oznaczać, że hype na Dunkę przeminął, więc ta mogła udać się w zupełnie innym artystycznym kierunku. Tymczasem okazało się, że jest jeszcze trzecia droga, która połączyła te dwie hipotezy.

Motordome to nieco ponad trzydzieści minut popowej zabawy ubranej w szaty buntowników oraz buntowniczek XX i XXI wieku. Jak przystało na , z jednej strony dostajemy intensywne i mroczne melodie, a z drugiej nader optymistyczne teksty i przesłanie, co tylko komplementuje ta mocna, choć nierzadko bardzo taneczna muzyka. Tutaj wszystko aż tętni od pasji do tworzenia tego alternatywnego popu i nie sposób odmówić tym piosenkom niesamowitej energii. Tym bardziej jest to dość zaskakujące, bo sama wydaje się być wokalistką, której energia jest bliższa stoicyzmowi, jak beztroskiemu szaleństwu. Cały Motordome pulsuje, stąd też z tak dużą chęcią go słuchałem i to za każdym razem co raz bardziej i bardziej.

Pulsują również słowa , która nie waha się być sobą. Ta jest młodą, zbuntowaną kobietą, która wie czego chce i chce o to walczyć, choć nie za wszelką cenę, bo może po prostu pójść dalej i szukać szczęścia gdzie indziej. Ponadto jest w tym wszystkim szaleńczo romantyczna, co tylko świadczy o tym, że stworzone przez nią melodie to tylko pozory igrania z zasadami. A to wszystko okrasza poczucie, że w zasadzie jej piosenki mógłby zaśpiewać ktokolwiek, ale jej charyzma nie pozwalają mi ich utożsamić z żadnym innym artystą.

Ponadto Motordome to wprost wyśmienita produkcja. Ta wręcz oślepia swoją gładkością i perfekcją, jednocześnie nie będąc nader skomplikowaną. Zresztą to cecha charakterystyczna piosenek , gdzie nawiązania do rocka, grunge’u i punku pomagają w stworzeniu niepokornych popowych szlagierów. To wyśmienite kompozycje, które nie tylko są przemyślane, ale również mnie bawią i cieszą, co jest podstawą przy tworzeniu muzyki pop, niezależnie czy tej płytkiej, czy tej bardziej samoświadomej.

Motordome trzyma bardzo wysoki poziom, przez co nawet te słabsze momenty na pewno będą cieszyć kogoś bardziej, niż mnie. Na przykład Wheelspin, który nie uwiódł mnie swoją spokojną melodią, a może nawet trochę i znudził – niemniej miło się go by słuchało podczas kolejnej niesamowitej przygodzie. W podobnym tonie utrzymany jest Hip Bones, który po prostu nie zaproponował mi tyle dobroci, co pozostałe utwory.

Natomiast to co się udało na Motordome, przeszło wszelakie oczekiwania. New Moon to utwór po prostu fantastyczny, dawno nie słyszałem jednocześnie tak mrocznej, a z drugiej tak tanecznej i fajnej piosenki – mój ulubieniec. Moje serce dosłownie podbiły promujące album Kindness oraz Brad Pitt, w których się po prostu zakochałem, niosąc za sobą tą romantyczną energię buntownika bez powodu. Do gustu przypadły mi również Goosebumps oraz Punches, które przywodzą na myśl walkę o swoją tożsamość, gdzie nikt nie chce Ci pomóc w jej odkrywaniu, zatem trzeba samemu walczyć o swoje.

Motordome to album na który nie czekałem i nawet nie wiedziałem, że z taką przyjemnością przyjdzie mi go poznawać i recenzować. wykonała kawał dobrej muzycznej roboty, za co należą się gromkie owacje. Choć album ten nie otrzymał jeszcze wystarczającej dawki atencji świata, liczę, że w ciągu tego roku Dunka zostanie wynagrodzona za swoją ciężką pracę. Najprawdziwsza jazda bez trzymanki – chcę takich więcej.

Exit mobile version