Halftime Show podczas Super Bowl to nie lada zaszczyt dla gwiazd muzyki. Co jednak stało się, że Jay-Z, kilka lat temu, odrzucił taką propozycję? Swoją decyzję wyjaśnił przy okazji ostatniego, niedzielnego finału.
Rok 2018, The Carters, czyli Beyoncé i Jay-Z, prezentują album Everything Is Love, z singlem Apeshit na czele. Dowiadujemy się z niego, iż Jay-Z otrzymał propozycję wystąpienia podczas słynnego Halftime Show w czasie finału Super Bowl, jednak odmówił. Dosadnie przedstawia swoją wersję w zwrotce:
[…] Powiedziałem „nie” Super Bowl, potrzebujesz mnie, ja Ciebie nie. Każdej nocy jesteśmy w End Zone, powiedz NFL, że my też gramy na stadionach.
Raper postanowił wyjaśnić okoliczności owej decyzji, podczas ostatniej rozmowy z The New York Times. Jak się okazało, występ Jaya-Z miał odbyć się pod warunkiem pojawienia się również na scenie Rihanny i Kanye Westa, do wykonania Run This Town. Wyjaśnia, że nie chodzi o fakt zaproszenia artystów, ale o samą formę owej propozycji. Na pytanie, czy chciał wystąpić, odpowiedział:
Oczywiście, że tak, ale powiedziałem: nie, macie mnie. Nie proponujesz komuś show, w zależności od tego kogo ze sobą przyprowadzisz. Powiedziałem – zapomnijcie. Taka była zasada.
Jednak w tym roku, Jay-Z był współproducentem występu Shakiry i Jennifer Lopez. Jak do tego doszło? Według rapera, został zidentyfikowany pewien problem przy zeszłorocznym Halftime Show. W Atlancie, jednym z głównych miast hip-hopu, odbył się poprzedni finał, a na scenie wystąpili… Maroon 5. Niezbyt dobrze przyjęty przez krytyków koncert, pośrednio spowodował zawarcie umowy pomiędzy Jayem-Z i NFL.
Problem z NFL polega na tym, że wszyscy myślicie, że hip-hop wciąż jest modą, kiedy to hip-hop jest dominującą formą muzyki na całym świecie od 20 lat.
Zgodził się zostać współproducentem kolejnego show, pod warunkiem wsparcia przez NFL projektu „Inspire Change” na kwotę 100 milionów dolarów, który walczy o równość i sprawiedliwość społeczną.

