Site icon All About Music

Jaromir Nohavica – Poruba (2017), recenzja Marty Mrowiec

Poruba to jedna z nazw czeskich ulic. To miejsce, które staje się punktem wyjścia do opowiadania o czeskiej rzeczywistości, o miłości, nadziei i rozczarowaniach.

Jaromir Nohavica to jeden z ważniejszych czeskich muzyków, który w swój specyficzny, nieco melancholijny i nostalgiczny sposób opowiada o czeskim świecie już niemalże od trzydziestu lat. Nie wystawia mu jednak laurek. W swojej muzyce pozostaje dosadny i bezkompromisowy. Jego najnowszy album to zbór 13 kompozycji, z których jedna jest w języku polskim i ma całkiem ciekawy tytuł, a mianowicie Czarna dziura. Do tej pory moim ulubionym albumem artysty był krążek Tak me tu mas, zawierający takie kompozycje jak Minulost czy Telegram. Bardzo często do niego wracam. U artysty liczy się przede wszystkim głos i oszczędny akompaniament, jednak jego brzmienia można usadowić gdzieś między nowoczesnością, a tradycją.

Jaromir Nohavica uznawany za czeskiego barda na swoim najnowszym krążku serwuje właśnie taką mieszankę. Jego kompozycje to krok w stronę nowoczesności, ale też wielki ukłon tradycji. Artysta nadal pozostaje wierny wolnemu tempu i stopniowemu snuciu swoich opowieści otoczonych tajemniczym, czasami trochę nostalgicznym klimatem.

Album otwiera tytułowy utwór, Poruba. I już tutaj czeka nas pierwsze zaskoczenie, gdyż to utwór, w którym artysta w zwrotkach bardziej rapuje niż śpiewa. Zostały one przełamane melodyjnym refrenem. Całość jest naprawdę ciekawa. Kdo z nas to już Jaromir jakiego znamy z wcześniejszych albumów. Poruszający i delikatny. W oszczędnym akompaniamencie opartym głównie na dźwiękach gitary. Lzou mi do oci to nieco żywsze brzmienie, a Velka tma to przepiękne dźwięki fortepianu, które idealnie podkreślają wokal artysty. Himalaje to kolejna z energicznych kompozycji. Artysta serwuje nam nastrojową mieszankę, która pozwala zarówno na zadumę i refleksję, jak i są takie kompozycje, przy których nóżka sama wyrywa się do tańca. Na Porubie każdy słuchacz znajdzie coś dla siebie.

Tak naprawdę wszystkie instrumenty dobrze ze sobą współgrają i są poukrywane w każdej z kompozycji, dlatego ich odkrywanie przy każdym odsłuchu jest jak wisienka na torcie. Nie sposób tutaj nie wspomnieć o Czarnej dziurze, czyli jednej kompozycji, która jest ukłonem w stronę Polaków. Nie od dzisiaj wiadomo, że Jaromir Nohavica darzy szczególnym sentymentem nasz kraj, a podczas jego koncertów sale są wypełnione po brzegi. Wspomniana Czarna dziura to zabawna, trochę ironiczna, ale całkiem dosadny utwór. Moją uwagę przykuł jeszcze utwór Tri rohy penalta, w którym prym wiedzie harmonijka ustna. Raz, dwa, tri to kawałek, który świetnie sprawdzi się na koncercie. Zapadająca w pamięć, rytmiczna kompozycja.

Poruba to album różnorodny, a przy tym spójny. To światna propozycja na jesienne lub zbliżające się już zimowe wieczory. Jaromir Nohavica opowiada w sposób  ujmujący. Nie brakuje miejsca na refleksyjne i delikatne ballady, ale pojawiają się także żywe i energiczne kompozycje, w których autor pokazuje, że wiek nie ma znaczenia, a muzyką można się bawić. Jeśli do tej pory nie sięgaliście po muzykę czeskiego barda myślę, że Wszystkie instrumenty pięknie ze sobą współgrają, a pochowane w kompozycjach muzyczne smaczki z przyjemnością można odkrywać przy kolejnych odsłuchaniach płyty z Porubą warto się zapoznać. To dosyć specyficzna, jednak warta uwagi pozycja na muzycznym rynku, zwłaszcza teraz, gdy bardzo rzadko ktoś tworzy w ten sposób.

Exit mobile version