Site icon All About Music

Janusz Radek & The Ants – Popołudniowe przejażdżki (2015), recenzja Oli Lis

Nie jestem fanką polskiej muzyki, ale głosu Janusza Radka tak. Nie przestaję liczyć na cud i czekam na tak dobre piosenki jak Nie widzę ciebie w swych marzeniach albo podobne do tych z projektu Piotra Rubika. Popołudniowe przejażdżki to autorskie piosenki zamiast coverów, współtworzone z producentem i basistą Leszkiem Biolikiem.

Płytę rozpoczyna tytułowy utwór Popołudniowe przejażdżki. Natychmiast do głowy przychodzą mi najlepsze lata twórczości Myslovitz i mimo że to nie mój ulubiony gatunek muzyczny, jestem pozytywnie zaskoczona i mam ochotę słuchać dalej. To zupełnie nowe brzmienie i idealna propozycja dla polskiej sceny muzycznej. Drugi na płycie jest singiel Czucie. Poetycko nie mój styl, miejscami nudny, ale pojawia się w nim ciekawy wokal (także w tle). Genialna jest za to kolejna, nieco bardziej rockowa pozycja Czwartek na zawsze. Szkoda, że to nie ten utwór został wybrany na singiel, bo moim zdaniem miałby szansę zaistnienia na arenie europejskiej, w szczególności brytyjskiej. Głos wokalisty brzmi wyjątkowo dobrze, a podkład jest bardzo ciekawą kompozycją.

Manekin start to kolejny kawałek, który bardzo mi się podoba muzycznie. Pomysłowy, oryginalny i energiczny, na pewno doda sił w jesienne popołudnia. Staram się nie słuchać tekstu (w miarę mi to wychodzi), ale słysząc linijkę: „biegnę za twoim rowerem” skręca mnie w środku. No to już to oryginalne outro, słuchając go czuje się niepokój i ciekawość. Krótki, ale świetny utwór. Szkoda tylko, że istnieją nikłe szanse na jego wysłuchanie… Nie zdziwiłabym się, jeśli niektórzy odkryją go po latach lub nigdy. Niepotrzebna jest głębia artystyczna z niemal trzyminutowym wstępem ciszy. Przyznaję, że za dużo jest hałasu w dzisiejszych czasach i wielu osobom potrzebne jest wyciszenie, ale tak długi brak dźwięku sprawia, że zastanawiamy się czy nie działa nam płyta lub sprzęt i mamy ochotę iść z reklamacją.

Spróbuj jeszcze raz od nowa to słabsza piosenka. Zbyt przypomina mi tekstem Ewę Demarczyk, a fanką poezji śpiewanej niestety nie jestem. Dla mnie tak dobrane słowa brzmią tandetnie i napuszenie. Przyznaję, że muzyka ratuję sprawę, szkoda że nie ma wersji instrumentalnej. Pociąg do z kolei irytuje mnie zmanierowanym sposobem śpiewania. Domyślam się, że zrobione to zostało specjalnie, ale nie rozumiem po co. Płyta obyłaby się bez tej piosenki, która jest nijaka.

Słuchając płyty, czuję pewien niedosyt. I dobry, i zły. Teksty można byłoby dopracować. Muzyka jest naprawdę dobra, myślę, że przydałyby się 3 dodatkowe piosenki w podobnym gatunku. Nie pogniewałabym się, gdyby pojawiła się jakaś w języku angielskim lub wersja instrumentalna. Dodatkowo w niektórych miejscach dopracowałabym wokale. Tworzenie płyty jest często czasochłonne, może pod koniec produkcji zabrakło świeżego ucha, bo gdyby zniwelować kilka niedociągnięć płyta byłaby naprawdę bardzo dobra.

Podsumowując, muszę przyznać, że Janusz Radek tworzy dobry team z Leszkiem Biolikiem, a miksy Marcina Gajko są bliskie geniuszu. Muzyka jest tak dobra, że po raz kolejny moje horyzonty muzyczne zostały poszerzone i chyba nawet zacznę słuchać odrobiny muzyki alternatywnej (która niezmiernie rzadko do mnie przemawia). Przyznaję, że rzadko umiem docenić to co inni w polskich tekstach piosenek (irytuje mnie ich pseudo-głębia, a czasem literackość), chcę więc podkreślić, że zapewne wielu osobom się spodobają. Polecam wszystkim fanom rocka i muzyki alternatywnej oraz Myslovitz i Dawida Podsiadło.

Exit mobile version