Zmiany, zmiany, zmiany! Zmiany zarówno w moim stosunku do twórczości Jamala, jak i w jego muzycznym sposobie prezentowania swoich emocji, refleksji i poglądów. Powiem otwarcie… Miodu (wiem, że to czytasz) zaskoczyłeś mnie i sprawiłeś, że po tym jak już szczękę podniosłem z podłogi wysłałem wiadomości na facebooku kilku znajomym o treści: w poniedziałek 8 października kupuj płytę Jamala w ciemno.
Ewolucja muzyczna i tekstowa, którą przeszedł zespół od czasu albumów Rewolucje i Urban Discotheque pokazuje, że Jamal jest otwartym, odważnym, dojrzałym umysłem, który nie boi się zaryzykować robiąc płytę zupełnie inną niż poprzednie. Kiedyś mówiłem Fisz to jest gość, gra rap, robi elektronikę z Emade (Tworzywo sztuczne) gra rocka (Kim Nowak). Dziś wielkimi literami piszę kredą na tablicy: JAMAL PANY!
Co się więc zmieniło? Przede wszystkim eklektyzm muzyczny. Podróż na nowej płycie rozpoczynamy od dwóch, właściwie można powiedzieć punkowych, ostrych numerów, a mowa tu o trackach: Marcepany i Bomba. Pierwszy z nich, zwodniczo i delikatnie koi na początku nasze uszy by w pewnym momencie uderzyć mocnym gitarowym brzmieniem i powiedzieć, tego się nie spodziewaliście, szykujcie się na album pełen zaskoczeń. I tak się faktycznie dzieje. Słuchając pierwszy raz tej płyty nie miałem pojęcia co będzie dalej. Wszystko to jednak, nie jest tylko i wyłącznie perełką muzyczną.
Teksty! Nie ma banalnych hip hopowych porównań, nie ma wstawek o Policemanie przeszukującym kieszenie, jest za to miłość odmieniona przez szereg skojarzeń.
Single
Premiera kilpu Defto miała miejsce już rok temu i nawet jak ktoś nie do końca był zadowolony z samego utworu to wciskał youtubowe replay z racji samego klipu. Jeżeli, ktoś nie widział to proszę szybko nadrobić zaległości.
Jamal – Defto
Drugim singlem zapowiadającym album Miłość jest Peron. Kolejny znakomity tekst (dla mnie najlepszy na płycie) i kawałek, który z pewnością będzie utworem sączącym się z wielu głośników w ten jesienny czas.
Jamal – Peron
To jednak nie wszystko. Gdyby było tylko rockowo i balladowo nie piałbym z zachwytów. Pocałuj mnie w miłość, To zapisane (brzmi jak Rage Against the Machine!), Szołbiznes to rapowe sztosy z najwyższej polskiej półki. Powiedz mi to powrót do stylistyki reggae z pierwszego albumu. Jest tu wszystko, a co najlepsze to wszystko współgra i tworzy niesamowicie spójną płytę. Szczerze? Nie przepadałem nigdy za Jamalem. Owszem, na pierwszej płycie był kawałek Ja mówię daj 2, który od paru ładnych lat mi towarzyszy, generalnie jednak fanem nigdy nie byłem. Dziś się nim staję. Zostałem zaskoczony, momentami wzruszony, czasem nie mogłem przestać kiwać głową, a innym znów razem chciałem łomem dziurawić ściany w swoim krakowskim mieszkaniu. Ta płyta jest fantastyczna i polecam ją każdemu. Panie i Panowie największy cynik na tym portalu, który z pogardą przesuwa utwory, bo go nudzą daję ocenę… max! Miłość!!!
