Czasami znajdujemy takie albumy, które są w stanie przenieść nas w jakieś lepsze miejsce. Miejsce, w którym istnieją właściwie tylko emocje i muzyka. Jednym z nich jest dla mnie niewątpliwie fonograficzny debiut duetu Jada Star & Barry J.
Można byłoby powiedzieć, że Long Way Home to wyjątkowa mieszanka folku, bluesa i odrobiny country, ale tak naprawdę ciężko sklasyfikować tę płytę. To, co ją tworzy, odróżnia i nadaje jej tę zadziwiającą dozę charakteru, które słychać właściwie w każdej nucie to coś znacznie więcej niż tylko łączenie ze sobą wielu gatunków.
Utwory są przede wszystkim naprawdę bardzo dobrze napisane. Wręcz poetyckie teksty fantastycznie współgrają z delikatnymi melodiami z wyczuciem. Wydaje się jakby wszystkie pojedyncze dźwięki pełniły tam jakąś funkcję. Nie odczuwa się przypadku. Niemal jakby każdym elementem muzycy dążyli do zbudowania w głowie słuchacza pewnej wcześniej obranej wizji.
Materiał rozciąga wokół siebie wręcz mistyczną aurę. Ogromny wkład w to wrażenie ma także niespotykany, niezwykle wyjątkowy wokal Jady Star. Barwa jej głosu ma w sobie jakąś magię i tajemnice. Artystka potrafi też znakomicie posługiwać się tym instrumentem i przekazać bardzo wiarygodne emocje. Jej muzyczny partner Barry wcale od niej w tym względzie nie odstaje, a razem dopełniają się świetnie.
Trzeba też zaznaczyć, że pod tą warstwą mistycyzmu stworzonego z dźwięków kryją się bardzo ludzkie, szczere i prawdziwe przeżycia i emocje. Warstwa tekstowa albumu w ten lekko poetycki kubraczek ubiera bowiem to z czym na co dzień styka się nie tylko ta dwójka artystów, ale w dużej mierze my wszyscy.
Mowa tu między innymi o miłości, niepewności, namiętności, czy o poczuciu własnej wartości. Są to nie tylko tematy, z którymi łatwo nam się utożsamić. Zostały one też omówione w piosenkach już chyba na każdy możliwy sposób. A jednak, dzięki połączeniu wszystkich elementów składowych tego krążka, o których pisałam już wyżej, podejście duetu do tych zagadnień wydaje się bardzo świeże.
Long Way Home to szczere, ludzkie przemyślenia i dylematy ustrojone w piękną mistyczną szatę. Ta nie przyćmiewa ich jednak, a jedynie sprawia, że utwory błyszczą i delikatnie otulają nas, sprawiając, że na chwilę zapominamy o codzienności. Dodajmy do tego ogromną dozę talentu zarówno Jady jak i Barry’ego i otrzymujemy album niezwykły, w pewnym sensie nieuchwytny, a już na pewno taki, który nie pozostawi nas obojętnymi. Wystarczy włączyć play.

