Site icon All About Music

Jack White – Boarding House Reach (2018), recenzja Dominiki Mrówczyńskiej

Co ten White znów zmajstrował? Zastanawia się chyba każdy, kto ,chociaż na chwilę pochylił się w ciągu tych kilku dni, nad najnowszym krążkiem Amerykanina. Jack White od zawsze starał się prezentować nam, w pewnym sensie, mainstreamową wersję rocka dla ambitnych. Wariacje na temat różnych gatunków muzycznych są wpisane w jego twórczość, poczynając od The White Stripes, przez The Raconteurs, The Dead Weather, kończąc na solowych wyczynach. To właśnie w tych ostatnich Jack czuje się najbardziej swobodnie. Dzięki temu powstają właśnie takie krążki jak Boarding House Reach, w których czasami ciężko się odnaleźć. Za każdym razem czekając na to, co Jack wymyśli tym razem, przechodzi mnie lekki dreszczyk emocji. Jednak przy najnowszym wydawnictwie jedno co można powiedzieć to – Panie White, chylę czoła. 

Solowe dzieła artysty z polskimi korzeniami zapoczątkowane są krążkiem Blunderbuss z 2012 roku. 2 lata później ukazał się drugi album Lazaretto. O tyle, o ile oba te krążki spokojnie można włożyć w półkę rocka, może trochę eksperymentalnego, o tyle przy tworzeniu Boarding House Reach White totalnie popłynął. Nie ma tam chyba gatunku muzyki, która chociaż przez moment by nie wybrzmiała. Poza rockiem znajdziemy tam mnóstwo elektroniki, smaczki jazzowe, bluesowe, hip-hopowe, czy oczywiście country. Jedynym elementem łączącym wszystko jest oczywiście ta szczególna gitara.

Najbliższy temu co już znamy, jest jeden z pierwszych singli Connected by Love. Jednocześnie utwór stał się motywem przewodnim dla płyty. Co się jednak okazuje – kompletnie odbiega od tego, co tak na prawdę na niej znajdziemy. Utworów rozrywkowych i typowo singlowych, czy po prostu radiowych, jest na tej płycie niezwykle mało. Do grona tego, co ewentualnie może pojawić się w radiostacjach możemy zaliczyć Corporation w towarzystwie afrykańskich bębenków, oraz Over and Over and Over. Wbrew pozorom płytę możemy podzielić na kilka części. Utwory, tak rozpędzone energetycznie, jak właśnie Over and Over and Over, Jack w wersji trochę spokojniejszej i delikatnej oraz kompozycje przekombinowane na każdą możliwą stronę. Tych ostatnich mamy tutaj zdecydowanie najwięcej. Przedstawicielem grupy może być chociażby Hypersmisophoniac, w którym po1 znajdziemy jakieś dziwne elektroniczne dźwięki, niepoukładane uderzenia bębnów, co chwilę pojawiające się piano. Wszystko to oczywiście wzbogacone o gitarę. Równie kosmicznym kawałkiem jest Get in the Mind Shaft, które rozpoczyna się jak niejeden utwór banalnego popu, by później zamienić się w kolejną zabawę całym możliwym instrumentarium. Jeśli przebrniecie przez te dwa utwory, będzie pora na kolejne niecodziennie wizje White’a.

Everything You’ve Ever Learned to początek rodem z gry Super Mario, po kilkudziesięciu sekundach zmieniony przez pierwszoplanowe bębny i niepokojący wokal, czy właściwie krzyk. Ice Station Zebra to kolejna zabawa dźwiękami i gatunkami, tym razem poukładana, we względnie przystępną dla przeciętnego słuchacza, całość. Kolejne eksperymentarium to Respect Commander, gdzie dopiero w połowie utworu, nabiera on sensu i pojawia się wokal. Przez pierwsze dwie minuty jest to tylko, i aż kombinacja możliwości teraźniejszej muzyki. Jack nie zapomniał na szczęście o tym, że czasami wypadałoby zwolnić tempo i nagrać po prostu ładny utwór. Na Board House Reach znajdziemy ich nawet 3. Zaraz na początku mamy okazję przesłuchać Why Walk a Dog, rozpoczynające się jakże intrygującym tekstem „Why does a dog need to be walked?”. Aby dobrnąć do kolejnych zwyczajnych piosenek musimy dokopać się do dwóch ostatnich kompozycji na płycie. What’s Done is Done, to White, którego znamy np. z Love Interruption, natomiast Humoresque nieco przypomina… kołysankę.

Porównania tej płyty, czy pojedynczych do innych artystów są raczej zbędne. Jack White tworzy swoją własną historię muzyczną. Jest jednym z artystów, który na prawdę nie trzyma się kompletnie żadnych ram gatunkowych. Boję się jedynie, że jeśli artysta pójdzie o krok za daleko, przekombinuje muzykę na taką, jakiej ciężko będzie słuchać. Jednak Board House Reach jest idealnym wypośrodkowaniem mainstreamu i możliwości jakie White posiada.

Exit mobile version