Panowie z IRY na swoim najnowszym krążku postawili na mocne i ostre brzmienie. W porównaniu z poprzednim albumem ballad jest jak na lekarstwo, są za to wyraziste i uderzające kompozycje. Fani nie będą czuć się zawiedzeni.
Rockowo, dynamicznie, z wielkim powerem, momentami nastrojowo a w dodatku z dobrze skrojonymi tekstami. Tak w kilku słowach można określić, dziesiątą już, płytę w dyskografii IRY. Artur Gadowski pokazuje, że nie brak mu pasji i zadziorności muzycznej, i że jeszcze nie odchodzi do lamusa. Album to mieszanka mocnych brzmień oraz łagodnych ballad. wszystko dobrze wyważone. Album promowały trzy single, które pojawiły się już w zeszłym roku ballada Szczęśliwa oraz Taki sam oraz mocne Uciekaj, które pojawiło się początkiem 2013 roku.
Pierwszy z nich, mimo iż porusza oklepany temat nieszczęśliwej miłości, mnie ujął i bardzo mi się podoba. Jednak zwolennicy mocnego grania IRY pewnie będą na nią narzekać. Cóż jestem kobietą i trafiają to mnie ckliwe ballady (podobnie było z Drugą miłością, czy Szczęściem z poprzedniego albumu). Mimo całej infantylności numery są przepełnione wrażliwością a łagodny wokal Gradowskiego brzmi kojąco. Mamy również piękny duet z Patrycją Markowską bluesową balladę Oceany. Świetnie współgrają ich wokale, gdyż oba są specyficzne i wyraziste. Za siebie brzmi bardziej przebojowo, radiowo. Numer wpada w ucho i idealnie będzie brzmieć w rozgłośniach. Zapewne gdyby został singlem dobrze poradziłby sobie na listach przebojów. Do mocniejszych numerów zalicza się jeszcze Gniew, porywający mocnym refrenem i rockową agresją, Uciekaj ostry i melodyjny numer czy Preety Baby z mocną solówką. Numery są bardzo wyraziste dzięki gitarom i perkusji. To moje życie to numer wycięty niczym z wcześniejszej twórczości, jednak nieco unowocześniony.
https://www.youtube.com/watch?v=8luQaKZW6IE
Na dwupłytowym wydawnictwie IRA postanowiła zrobić niespodziankę fanom i nagrała trzy utwory również po angielsku. Angielskiej wersji doczekały się Taki sam, Styks oraz Mój Bóg z albumu 9. Poza tym na drugiej płycie zamieszczone zostały największe przeboje w nowych, niepublikowanych dotąd aranżacjach, w tym numer Twój cały świat zaśpiewany przez córkę Gadowskiego – Zuzę.
IRA pokazała, że nie sięga po nowości, nie eksperymentuje a sięga po sprawdzony repertuar taki, z którego jest znana. Mocne, miejscami aż metalowe brzmienie, wszechobecne gitary czy perkusja. To w połączeniu z charyzmatycznym wokalem Gadowskiego daje bardzo spójną, jednak niemonotonną płytę. Dużym atutem płyty jest jej zróżnicowanie. Jest kilka mocniejszych kompozycji, są też całkiem udane ballady, ale też piosenki uderzające w nutę łagodniejszych, bardziej tanecznych utworów, jak chociażby wspomniane Za siebie. Ogólne wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Materiał brzmi bowiem jak koncepty starej, dobrej IRY podane w ciekawym uwspółcześnionym brzmieniu. W ostateczności płyta wypada świeżo, ale nie zabiło to potencjału zespołu – czyli ciekawych, mocnych rockowych melodii okraszonych przemyślanymi riffami. Gadowski wciąż dysponuje świetnym charakterystycznym wokalem, który jest jednym z głównych atutów zespołu, wciąż trzyma poziom najlepszych polskich wokalistów rockowych. W efekcie potrafi ożywić nawet te nie do końca udane kompozycje, a z tych dobrych uczynić istne muzyczne perełki. IRA pokazała na krążku młodzieńczą energię, która zaraża! Albumu słucha się bardzo dobrze, gdyż mimo swojego rockowego charakteru jest bardzo melodyjny.

