Site icon All About Music

Erupcja wulkanu energii. Imany wystąpiła w Warszawie. Relacja Katarzyny Turowicz

Ku uciesze wielu słuchaczy kilka lat temu zrezygnowała z pojawiania się na wybiegach podczas pokazów mody na rzecz występowania na scenach całego świata. W ramach swojej jesiennej trasy promującej album The Wrong Kind of War 15 października Imany wystąpiła w warszawskiej Progresji.


Wokalistka o niespotykanej, niezwykle pięknej barwie głosu podbiła Stary Kontynent w 2011 roku, kiedy swoją premierę miał album The Shape of a Broken Heart, który m.in. w Polsce i we Francji zdobył status platynowej płyty, a singiel You Will Never Know był jednym z najczęściej granych przez rozgłośnie radiowe. Od tamtego czasu Polska na stałe znalazła się wśród europejskich przystanków tras koncertowych Imany.

Kolejny październikowy wieczór stanął pod znakiem zimnej, wietrznej i deszczowej aury. Jednak ani pogoda, ani oddalony od centrum stolicy klub Progresja Music Zone nie zniechęciły warszawskich słuchaczy artystki do przybycia na koncert tym bardziej, że bilety na jej występ wyprzedały się na kilka tygodni przed datą koncertu. To świadczy przede wszystkim o niesłabnącej popularności wokalistki w Polsce, która podczas jesiennej trasy promującej swój najnowszy studyjny album zatytułowany The Wrong Kind of War wystąpiła w trzech miastach: w Gdańsku, w Poznaniu oraz w Warszawie.

Nim rozpoczął się długo wyczekiwany przez publiczność koncert wieczoru, na scenie w roli supportu pojawiła się Kasia Lins. Muszę przyznać, że był to całkowicie nietrafiony wybór. Nieudany koncert piosenkarki rozpoczęło… 15-minutowe spóźnienie. Kolejny kwadrans to czas występu Lins. Wokalistka w towarzystwie gitarzysty, który chyba jako jedyny rzeczywiście grał na swoim instrumencie, i muzyka stojącego za syntezatorem, włączającego muzyczne podkłady kolejnych utworów, usilnie próbującego wzbudzić publiczność do interakcji, nie zaprezentowała się najlepiej, a jedyną reakcją zgromadzonego audytorium był zupełny brak zainteresowania.

Punktualnie o godzinie 21.00 na scenie kolejno pojawiali się muzycy, a w końcu w otoczeniu dźwięków utworu Save Our Souls i w mglistej grze świateł na podwyższeniu umieszczonym w tylnej części sceny sama wokalistka. Początek koncertu zdradził bardzo emocjonalne podejście Imany do własnych utworów i bliską więź łączącą ją z polskimi fanami. Tuż przed wykonaniem utworu The Good, The Bad, The Crazy artystka wyraźnie podkreśliła swoją solidarność z kobietami w Polsce wynikającą z ostatnich wydarzeń wokół projektu ustawy antyaborcyjnej. Imany już wcześniej publicznie zabierała głos w tej sprawie wyrażając jasno swoje zdanie.

Artystka znana jest polskiej publiczności ze swojej żywiołowości na scenie, naturalnej autentyczności oraz otwartości względem fanów. Być może właśnie dlatego nie był zaskoczeniem moment, w którym Imany zeszła ze sceny do warszawskiej publiczności, po uprzedniej prośbie, aby wszyscy zgromadzeni usiedli.  W takich okolicznościach wokalistka akustycznie, bez użycia mikrofonu zdając się na siłę własnego głosu wykonała utwór Seat With Me pochodzący z albumu The Shape of a Broken Heart wydanego w 2011 roku.

Setlistę tego koncertu wzbogaciło także oryginalne wykonanie utworu Bohemian Rhapsody brytyjskiej formacji Queen. Dzieła wielkich twórców są każdorazowo ogromnym wyzwaniem dla artystów próbujących wykonać je na swój sposób. Jednym się to udaje, innym całkowicie nie. Interpretacja Imany okazała się być bardzo ciekawa. Artystka oraz jej muzycy nie silili się na dorównanie oryginałowi za wszelką cenę, efektem czego było wyjątkowe wykonanie.

Podczas koncertu nie mogło również zabraknąć świetnie znanych polskiej publiczności utworów Imany. Pierwsze dźwięki utworów You Will Never Know czy Don’t Be So Shy, za sprawą których artystka zdobyła niespotykaną popularność w naszym kraju, spotkały się z ogromną euforią publiczności, a także z chóralnym wykonaniem ich wraz z artystką widocznie poruszoną taką reakcją słuchaczy.

Imany nie pozwoli na długo zapomnieć o sobie polskiej publiczności. Dla wielu warszawski koncert pozostanie z wielu względów szczególny. Ostatni występ Imany w Polsce podczas jesiennej trasy był wyjątkowym wieczorem pulsującym pozytywnymi emocjami oraz niezwykłą erupcją wulkanu energii.

Exit mobile version