Site icon All About Music

Imany – Time Only Moves EP (2019), recenzja Sebastiana Torbicza

Któż nie zna jej wielkiego hitu Don’t Be So Shy? Imany, która jest jego autorką, zyskała w naszym kraju dużą sympatię i popularność. Od wydania jej debiutanckiego albumu w 2011 roku minęło już trochę czasu. Po drodze w 2016 roku światło dzienne ujrzał jej drugi album The Wrong Kind of War. 25 października na półki sklepowe trafiło koncertowe wydawnictwo artystki Live at the Casino de Paris. Nagrania tego DVD miały miejsce 5 i 6 czerwca 2018 roku w paryskim Casino de Paris. Przy okazji jego wydania, Imany dołączyła do niego EP-kę z nowymi utworami, która również jest dostępna w sprzedaży jako samodzielny krążek.

Głos Imany jest bardzo charakterystyczny, dzięki czemu, słuchając jakiegoś utworu łatwo ją rozpoznać. Ma unikalną jak na kobiecy wokal niską barwę głosu. W swojej twórczości łączy blues, soul i trochę folku, co pozwoliło jej stworzyć własny, unikalny styl charakterystyczny w jej kompozycjach. Tytuł Ep-ki to Time Only Moves. Oprócz tytułowego utworu nagranego w dwóch wersjach, znalazły się na nim 3 inne nowe kompozycje, w tym singiel Hey Little Sisters.

Już po pierwszych dźwiękach Time Only Moves, można wyczuć wspomniany wcześniej styl artystki. Ciekawy pomysł na aranżację i kompozycję. Dużym plusem jest pojawienie się instrumentów smyczkowych, które nadają rytmu szczególnie w zwrotkach (pojedyncze pociągnięcia smyczkami na skrzypcach, a później wiolonczela). Delikatne marszowa perkusja w tle, plus dynamiczna i skomplikowana linia pianina w przejściach. Do tego głos Imany – to wszystko dało bardzo dobry efekt, jak na otwarcie. W Come To The Rescue, można wyczuć naleciałości amerykańskiego country. Cały utwór jest stworzony z zamysłu w takim klimacie, pojawiające się co jakiś czas dźwięki jak z westernu. Charakterystyczne i intrygujące brzmienie gitary w trakcie solówek. Bardzo przyjemny dla ucha i lekki utwór. W refrenach pojawiają się chórki stworzone przez głosy dziecięce jak i dorosłe.

Hey Little Sister jest nową wersją utworu wydanego w 2016 roku wyłącznie w akustycznej wersji. Tutaj również zachowany został podobny klimat, jednak Imany ubogaciła instrumentarium. Ton całości nadaje melodia prowadząca grana przez gitarę akustyczną. Pojawiają się jednak również instrumenty dęte (puzon, trąbka), oraz ponownie lubiane przez Imany instrumenty klawiszowe w jazzowo-soulowym brzmieniu. Powiększenie bandu i odświeżenie tchnęło nowe życie w utwór i wyszło zdecydowanie na plus. W Make A Wish pojawia się gitara elektryczna w stylu bluesowym grająca główny motyw muzyczny, do tego tło robi jej gitara akustyczna. Rytmu nadają tu bębny djembe, perkusja i sekcja rytmiczna oparta na perkusjonaliach. W tle ponownie powracają instrumenty smyczkowe, które robią robotę tworząc hipnotyzujący słuchacza klimat. Na pozór, wokalnie i melodycznie wydaje się, że nie ma tu nic nadzwyczajnego, głos Imany jest taki jak zawsze, a mimo to utwór ma swoją magię.

Całość zamyka druga wersja Time Only Moves, w zasadzie mało różniąca się od poprzedniej, nieco bardziej akustyczna. Trzeba przyznać, że pomimo tylko 5 utworów i tego, że jest to EP-ka, to materiał na niej zawarty jest godny poświęcenia mu uwagi. Wszystkie kompozycje w moim odczuciu w jakiś sposób wzajemnie się dopełniają. Mamy w nich wspólne mianowniki, jak wykorzystanie niektórych motywów melodycznych. Duże znaczenie w odbiorze ma też konkretny styl artystki, którego się tu trzyma oraz bogate instrumentarium i otwartość na łączenie brzmień. W moim odczuciu jest to świetny krążek i chciałoby się usłyszeć podobny materiał od Imany w szerszym zakresie na pełnym albumie. Zdecydowanie polecam fanom artystki i nie tylko!

Exit mobile version