Milion razy przekładana data premiery płyty. W międzyczasie zmiana wytwórni, zdrada, zerwanie zaręczyn i myśli samobójcze. Finalnie w końcu jest. Nie do końca to, co zapowiadała, ale jednak. Na rynek muzyczny powróciła Iggy Azalea z mini-albumem „Survive The Summer”. Jak zapewnia na początku – tylko bogate suki przetrwają lato.
Koncepcja płyty zmieniała się milion razy. Zmieniła się też wytwórnia, przez którą prawdopodobnie słuchacze musieli cholernie długo czekać na premierowy materiał. Dramat gonił dramat, ale w końcu jest. Iggy odrobiła pracę domową, wróciła do biznesu ze zdwojoną siłą i już nie jest niezdarną fajtłapą, której brakuje flow i dobrego pióra.
Nie jest to już grzeczna dziewczynka, która cztery lata temu próbowała wprowadzić świeżość na rynek muzyczny i połączyć pop z rapem. Dziś skupia się jedynie na rapie, który niczym nie odstaje od jej kolegów (?) z branży. Próżno tu szukać chwytliwych melodii, które miałyby choć najmniejszą szansę przebić się do rozgłośni radiowych. Azalea poszła w niegrzeczny rap, gdzie dominują trapowe, zapętlone melodie, które co trzeba przyznać są bardzo odtwórcze. Odskocznie od mocno już spopularyzowanych hip-hopowych brzmień stanowi jedynie Kream. Wyraźnie słychać, że raperka powróciła do korzeni z mixtape’ów.
I know you bitches gon’ hate this shit
Get the fuck up out my way and shit
Give ’em hell 365
You would think I’m ’bout to bake a bitch
Summer’s over, it’s a cold front
Trynna’ stop me is a witch hunt
Lemme’ drop a lil’ wisdom
Crack kills, you a victim
You a victim, you a victim
If i don’t like it then, I switch (uh)
Label tripping so I switch (uh)
Which one? Which one?
Bring the bag and it’s done – „Survive The Summer”
Jednak zdaje się, że to nie produkcja czy muzyka ma tutaj wysuwać się na pierwszy plan. Słuchacza nie powinny rozpraszać bogate produkcje, kiedy Iggy chce pokazać swoje możliwości raperskie i teksty. Liryka to zdecydowanie najmocniejszy punkt tego wydawnictwa. Survive The Summer stanowi dla Iggy muzyczny konfesjonał, w którym wyrzuca wszystko, co dotknęło ją na przestrzeni ostatnich lat. Zaczyna się od problemów z wytwórnią i przechodząc przez zdrady, kłótnie z Halsey, kończy się na odwecie za krytykę.
I na koniec trzeba powtórzyć to, co napisałem na początku. Iggy nie jest już grzeczną dziewczynką, której można wejść na głowę. Świadoma swoich możliwości, z bogatym arsenałem wychodzi naprzeciw krytyce i atmosferze panującej wokół jej osoby. Survive The Summer jest dobrą pozycją muzyczną, która niekoniecznie spodoba się popularnemu słuchaczowi. To raczej wydawnictwo skierowane dla fanów rapu. Tylko czy to środowisko jest w stanie dać kolejną szansę dziewczynie, która kilka lat temu śpiewała, że jest ekstrawagancką dziewuchą?

