Site icon All About Music

Tajemniczy świat ludowszczyzny. Ifi Ude – Ludevo, 2021 (recenzja)

Kto by pomyślał, że jedna z najbardziej charakterystycznych polskich wokalistek, czyli Ifi Ude, postanowi wydać najbardziej folkowy z folkowych albumów tego roku. Ludevo, bo taki nosi tytuł jej drugi studyjny album, to propozycja skierowana zdecydowanie ku koneserom sztuki muzycznej, tylko czy aby nie był to plan zbyt ambitny? Zanurzmy się zatem w enigmatyczne wody Ludeva, bo te doprawdy przyprawiają o dreszcze – na szczęście te głównie ekstatyczne.

Dla niewtajemniczonych, Diana Ifeoma Ude, znana właśnie jako Ifi Ude, to urodzona w polsko-nigeryjskiej rodzinie wokalistka, której popularność zaczęła się od udziału w trzeciej edycji programu „Must Be The Music” wiosną 2012 roku. Na swoim artystycznym koncie ma debiutancki krążek Ifi Ude, opublikowany ponad 8 lat temu, by przez kolejne lata wydać jeszcze kilka singli – Love Is Stronger, Wielkomiejski Smutek, Weapon Of Love, Mirabella. To właśnie Love Is Stronger pozwolił Ude na udział w polskich preselekcjach do Konkursu Piosenki Eurowizji w roku 2018, zajmując w nich ostatecznie wysokie czwarte miejsce. Ludevo natomiast to historia, która zaczęła się jeszcze zanim słowo ‘pandemia’ na dobre zagościło w naszych słownikach, bo w marcu 2020. Wtedy też do sieci trafił teledysk do pierwszego jego zwiastuna, czyli utworu Tato, Tato, by samo Ludevo trafiło do słuchaczy blisko półtora roku później… Czym jest zatem ten album?

Ludevo to dzieło ambitne, a wręcz przeambitne. Od jego okładki, która przypomina mi połączenie mroku Caroline Polachek oraz sztuki Alfonsa Muchy, przez niepolskojęzyczny tytuł, aż po same jego melodie i warstwę liryczną. Choć zdecydowanie nie jest to wada, tak też nie jest to jego największa zaleta. Ludevo pod żadnym względem nie wpisuje się w przaśnie oblicze polskiej muzyki XXI wieku o ludowym sznycie, ba, ma w sobie bardzo dużo klasy i wdzięku w tym, co próbuje mi zaprezentować. Pokusiłbym się jednak o stwierdzenie, że gdyby dodać tu odrobinę tego symbolicznego ambitnego popu, gdzie za punkt odniesienia przyjmiemy Ray Of Light Madonny, byłby to najlepszy polski album tego roku. Tak się jednak nie stało, ale zapewne taki też nie był cel samej Ifi. Uogólniając, jest to dzieło przyjemne w odbiorze, lecz wymagające specyficznego podejścia do muzyki, gdzie nie chodzi wyłącznie o rozrywkę, ale również o jakość i robienie sztuki.

W praktyce, co jeszcze w toku tej recenzji wyjaśnię, dostajemy sześć utworów, którym daleko do tego, co folk pop ma w Polsce zwykle do zaoferowania. Tutaj jest mrocznie, choć bajkowo, niepokojąco, choć spokojnie – niby chaotycznie, ale że melodia pozostaje w tonie tak zwanej muzyki świata z naciskiem na tą polską, tak nadal ma to wszystko sens. Ifi Ude z pewnością miała pomysł na ten album, bo może Ludevo nie mieści w sobie jednej konkretnej historii, tak ma w ogóle coś do powiedzenia. Zresztą co sugeruje tytuł, mamy tu do czynienia z czymś ze świata folkloru i ludowości, zatem również świata lokalnych przypowieści, baśni oraz bajek. Wszystko to zostało przetworzone przez wrażliwość oraz życiowe doświadczenia Ifi, dając nam album o ludzkich historiach, które znamy wszyscy, choć nie da się ukryć, że to również osobista historia samej Ude.

Wracając do tematu tracklisty, Ludevo to w praktyce zaledwie sześć pełnoprawnych kawałków, gdzie pozostałe pięć to albo utwory instrumentalne, albo „remixy”. Intro to jak sama nazwa wskazuje zaproszenie, w dodatku bardzo przyjemne, do jego dalszej eksploracji . Jeśli chodzi o instrumentalne Bart und Helga oraz Wiszące Skały również i one sprawiły mi sporo radości, choć ten drugi mógłby być nieco krótszy. Co już nie przypadło mi szczególnie do gustu, to owe „remixy”, którym bliżej jest do reinterpretacji, bądź reprodukcji, bo niewiele je różni od swych pierwotnych wersji, niestety.

Jeśli chodzi o wspomnianą szóstkę, to do moich ulubieńców z pewnością należą Tato, Tato oraz Gdy Dorosnę – najbardziej dynamiczne, a jednocześnie najciekawsze propozycje Ludeva. Zaś Kwiat i Dusza to duet bardzo spokojny, które najwięcej mają w sobie z klasycznego oblicza polskiego folku. Nasze Drogi Złączył Czas jest niezwykle emocjonalną balladą, choć warto by było ją bardziej rozwinąć. Tym bardziej, gdy jej przeciwieństwem jest Pod Sosną, które spokojnie mogłoby być krótsze, nie tracąc nic, a nic ze swojej tajemniczości.

Ludevo to album niezwykle intrygujący, tym bardziej szkoda, że czuję niedosyt tym, co ostatecznie dostałem. Ifi Ude ma ogrom pomysłów i zmysł to tworzenia ciekawej muzyki, więc nic tylko wspierać i czekać na kolejną porcję jej wyśmienitych dźwięków. Lektura obowiązkowa dla każdego wielbiciela tego, co ludowe i tajemnicze.

Exit mobile version