Dożył 25 lat i wydał o tym płytę. Mateusz Holak, znany ze swojej wszechstronności, powraca z drugim solowym albumem. Muzyk postanawia rozliczyć się z przeszłością i zabiera nas w muzyczną podróż przez wszystkie etapy. A jakie z tego wyciągnął wnioski?
Dożyłem 25 lat i nie będę nic zmieniał – to drugi album Holaka, którego premiera miała miejsce 10 sierpnia 2018 roku. Pierwszą zapowiedzią był singiel Do zobaczenia do jutra. Od tego momentu każdy fan czekał na nowy materiał z niecierpliwością. A był to tylko przedsmak tego, co możemy usłyszeć na płycie.
Do zobaczenia, do jutra ma bardzo przyjemne brzmienie. Proste, ale nieoczywiste. Tekst zaś opisuje, co działo się przez ostatnie lata w życiu Holaka. Usłyszymy tam o rozstaniu, przeprowadzce, pierwszym aucie, natłoku pracy czy pierwszej płycie.
Mówi się, że to pierwszy album najbardziej opowiada o życiu artysty. Tym razem wyszło inaczej. Dożyłem 25 lat i nie będę nic zmieniał jest podsumowaniem dotychczasowych przeżyć artysty. Od lat młodości, które Mateusz wspomina w takich piosenkach jak GTA, Patelowy Power, Najlepsze Najgorsze Wakacje czy Kuzyn ziomka z podstawówki, po dorosłość, jak w Bluza, Miłość, Literki, Smile. Ostatnie utwory na płycie to swoiste wnioski wysunięte przez te wszystkie lata. Holak zauważa, że cały czas gonimy za pieniędzmi. Nie potrafimy ze sobą nawzajem pozmawiać, często brak nam dystansu i nie potrafimy korzystać z możliwości, jakie dostajemy.
Wraz z informacją o możliwości zakupu preorderu został opublikowany teledysk Ćwiczenia z zapominania. Piosenka ta świetnie spełniła się w roli przysłowiowej „marchewki”. Ciekawy wydźwięk i nietypowy tekst nie jest niczym nowym w twórczości artysty. Tym razem dostajemy ciekawe dźwięki rodem z serialu „Twin Peaks”, bardzo przypominające lata 80. Za to treść bardzo odwołuje się do współczesnej mentalności. Cały utwór jest przemyśleniem na temat mentalności ludzi w dzisiejszych czasach, bezrefleksyjnym zachowaniu oraz szybkim trybie życia.
Na płycie można usłyszeć efekty współpracy z takimi muzykami jak: Włodi, Jan-rapowanie, Frosti Rage, ale szczególnie warto zwrócić uwagę na Najlepsze Najgorsze Wakacje, które powstały z Ralphem Kamińskim, który znany jest ze swojego unikatowego głosu i alternatywnych kompozycji. To nietypowe połączenie spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem ze strony słuchaczy – zarówno jednego, jak i drugiego wykonawcy. Duet ten w komentarzach nie raz został porównany do projektu Taconafide, a niektórzy żartobliwie pytali, czy to zapowiedź nowej płyty Ralpha. Do bardzo wakacyjnej piosenki został dołączony bardzo lekki i minimalistyczny teledysk, z której znany jest artysta.
Często krytycy zarzucają Holakowi, że w swoich tekstach po prostu opisuje on szarą rzeczywistość. To prawda, ale czy można uznać to za minus? Kolejny raz pokazuje, że robi to bardzo dobrze i unikatowo. Tym razem odnosi się również do popularnej gry czy do znanego filmu. W to wszystko wkłada serce i tworzy coś swojego. Pod piosenką GTA wiele osób zarzuciło raperowi małą ilość rymów. Jednocześnie nie traci on przez to na brzmieniu, za to warstwa liryczna jest ciekawa, tak jak samo nawiązanie. Ciekawym posunięciem jest zastosowanie na początku każdego utworu frazy „Dożyłem 25 lat i nie będę nic zmieniał”, co jest świeżym i oryginalnym posunięciem i jednocześnie spaja całą płytę.
Biorąc pod uwagę, jak wiele ostatnio pojawia się płyt z tego gatunku muzycznego, Holak w swojej twórczości pokazuje coś odmiennego – swoją własną markę w muzyce. Album bardzo spójnie ukazuje kolejne etapy w życiu artysty i jest to dobre wejście w nowy rozdział.

