Ostatnie lata polskiej muzyki należą do Darii Zawiałow. Po wielkim sukcesie wydanych w 2019 roku Helsinek i trasach koncertowych promujących tę płytę, artystka została częścią orkiestry Męskiego Grania 2020, by ponownie do niej dołączyć w tym roku. Co jednak robi ogromne wrażenie, to kalendarz koncertowy wokalistki, która niemal cały wakacyjny sezon spędza w trasie. A słuchaczom – najwyraźniej – jej muzyka wcale się nie nudzi, bo w warszawskiej Pradze Centrum zagrała trzy koncerty, z czego każdy ozdobiony był napisem „sold out”.
Byłam na wszystkich trzech warszawskich koncertach Darii w tym roku i (nie wiem, jak ona to robi) jeszcze mi się nie znudziło. Choć planowana na ten rok trasa klubowa Ostatni raz w Helsinkachnie odbyła się z powodu sytuacji epidemiologicznej, a Zawiałow wydała w międzyczasie kolejny album, nie odcina się drastycznie od swojej drugiej płyty, daje nam się nią nacieszyć i należycie pożegnać. Stąd repertuar koncertu, z którego wynikło swego rodzaju best of Daria Zawiałow wcale nie dziwi. Na warszawskiej Pradze rozbrzmiały dźwięki głośnych helsinkowych singli z Punk Fu! i Szarówką na czele, ale nie zabrakło też nowości – Wojen i Nocy, Kaonashi, Żółtej Taksówki czy Za krótkiego snu. Co jednak cieszy najbardziej to obecność budzącego w publiczności wielkie emocje Metropolis. Dla fanów A Kysz! pozostał akcent w postaci Malinowego Chruśniaka, a świetnym smaczkiem były Zimne Ognie z wersji deluxe drugiego krążka artystki.
Choć miałam wrażenie, że – szczególnie w porównaniu z poprzednimi koncertami – Darię Zawiałow ogarniało podczas tego występu zrozumiałe zmęczenie, nadal robiła wszystko by zapewnić fanom interakcję ze sobą (wokalistka chętnie rozmawia z publicznością między piosenkami, a tym razem odpowiadała nawet na tak specyficzne prośby jak zaproszenie na domowe faworki). Po stokroć dziękowała za obecność i zdradziła co nieco o swoich koncertowych planach, które zapewne już wkrótce zostaną oficjalnie ogłoszone!
Choć od premiery trzeciego krążka Darii moje serce należy w pełni do Wojen i Nocy, w związku z czym niezmiernie żałuję, że nie mogę jeszcze usłyszeć całości materiału z tej płyty na żywo, najlepszą odpowiedzią na pytanie czy na koncert artystki warto iść jest fakt, że w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy wybrałam się na jej występ już czwarty raz. Nie żałuję ani minuty spędzonej podczas tych wszystkich wydarzeń. Z perspektywy słuchaczki wiernej wokalistce od jej występu w programie X Factor pięknie patrzy się na to, jak Daria Zawiałow się rozwinęła, jak zaangażowanych ma fanów i jak wiele osiągnęła. Tak jak ona, z dziecięcą nadzieją wierzę, że na Lecie na Pradze się nie skończy i zobaczymy się jesienią pod sceną w niejednym klubie!

