Po czterech latach od Expectations Hayley Kiyoko powróciła ze swoim drugim albumem. Panorama jest zdecydowanie inna od poprzednika. Nie zabrakło typowych queerowych utworów w najnowszym repertuarze, ale widać, że Hayley eksperymentuje w swoich utworach, aby poszukać spokoju i wyciszenia od ciągłej presji czy zwątpienia w swoje możliwości.
Na uwagę zasługują na pewno wszystkie single, które szczególnie zapadają w pamięć. Jeśli mam być szczera to tak naprawdę tylko te piosenki zapamiętałam najlepiej. Chwytliwe refreny są tego najlepszym przykładem, chociażby w for the girls, będący hymnem zadedykowanym dla wszystkich kobiet czy chance. Dodatkowo, na plus wypadła jedyna kolaboracja na Panoramie, czyli forever z Johnym Rainem. Jest na tym albumie totalnym must havem.
Co powinno też być docenione na albumie to luna, będąca moim faworytem, a także sam koniec, czyli tytułowa Panorama. Bardzo przypadła mi do gustu i satysfakcjonuje mnie fakt, że tak kończy się drugi krążek Hayley, co na pewno u mnie zaplusowało. A słuchając flicker start, można odnieść wrażenie, jakby się odpaliło soundtrack jakiegoś disneyowskiego musicalu, ponieważ czuć w melodii nutkę nostalgii i czasy beztroskiego życia.
Ku mojemu zdziwieniu, natrafiło się trochę mankamentów na drugim albumie Hayley. Głównie przez muzykę, która stała się już przewidywalna. Co ratuje utwory to na pewno tekst. Przykładem tego jest well… Intrygująca pozycja, tylko bardzo nie podoba mi się moment, kiedy wokalistka przechodzi przed refrenem do wysokich dźwięków. Brzmi, moim zdaniem, sztucznie przez autotune i ciężko mi się tej części słucha.
A jeśli chodzi o piosenki, które łatwo poszły w zapomnienie to na tej liście, znajdują się supposed to be oraz s.o.s. Dodatkowo, do tych nudniejszych piosenek zaliczam underground. Jest dla mnie zbyt płytki i trudno mi się do niego przekonać. Jedyne co ratuje utwór to tekst.
Panorama miała dobry potencjał. Dopracowane na ostatni guzik single zapowiadały jedną z najciekawszych premier muzycznych i godnego następcę debiutu Kiyoko. Można się nieco rozczarować tymi stwierdzeniami, ale mam nadzieję, że jednak wokalistka wjedzie na dobre tory na następnym krążku. Na razie eksperymentowanie nie spisało się na medal, ale ważne, że to, co chciała przekazać w tym albumie, zostało przekazane.
