Site icon All About Music

Hayley Kiyoko – Expectations (2018), recenzja Pawła Markiewicza

Znalezione obrazy dla zapytania Hayley Kiyoko - ExpectationsOd najmłodszych lat jest nie tylko silnie związana z wielkim ekranem, ale także z muzyką. Przełomowo wdarła się do świata melodii i śpiewu w 2015 roku, kiedy to światło dzienne ujrzał singiel „Girls Like Girls”. Później poszło już z górki. Nagłe ukierunkowanie swojej twórczości i ciężka praca w studiu. Wielogodzinne wycieranie potu z czoła zaowocowało kolejnymi utworami, mini-albumami i finalnie, dziś – pierwszym longplay’em „Expectations”. Hayley Kiyoko właśnie teraz spełnia swój amerykański sen.

Najwytrwalsi musieli poczekać blisko pięć lat na debiutancki, długogrający album Hayley Kiyoko. Młoda dziewczyna zmuszona była udowodnić, nie tyle sobie, co innym, że pisane jest jej miejsce w światowym rynku muzycznym. Kilka mini-albumów, sporo singli i w końcu jest. Kontrakt muzyczny z Atlantic Records, który otworzył jej drzwi do międzynarodowej kariery. Lawina ruszyła i dziś w rękach dzierżyć możemy Expectations, które oscylując w klimatach synthpopu opowiada słuchaczom o miłości i uczuciach. Emocjonalny rollercoaster.

Jeżeli miałbym określić jej gatunek muzyczny i wyrazić kształt brzmień osobie, która nigdy nie słyszała Hayley, porównałbym ją do Troye’a Sivana i Betty Who. Zrobiłbym to dość trafnie, ponieważ wszyscy Ci artyści reprezetują synthpop i społeczeństwo LGBT. Kiyoko, tym dobrze wykreowanym materiałem, zostawi długi i trwały ślad we współczesnej muzyce. Zapewnie nie przebije się do szerokiego mainstreamu jak wspomniana wyżej dwójka i niegdyś Halsey. Zbyt wymagające i nie do końca przyjazne rozgłośniom radiowym.

Obserwując Hayley z boku, nie tylko w kwestii muzycznej, ale także w udzielanych wywiadach i sposobie bycia, można wyraźnie zauważyć jej niezwykłą kobiecość, delikatność i w pewnym stopniu filigranowość. Odsłuchując materiału jestem pewien, że udało jej się to wszystko zamknąć w hermetyczych dźwiękach. To nie lada wyzwanie, żeby w nierzadko tanecznych ramach zachować tę zmysłowość i sensualność płci pięknej.

Hayley w synthpopowych melodiach pokazała obraz nie tylko pięknej, pełnej uczuć miłości, ale także tej nieszczęśliwej, niespełnionej i czasami jednostronnej. Opowiada o emocjach w relacjach pomiędzy osobami biseksualnymi i homoseksualnymi. To pewnego rodzaju opowieść nastolatki i jej sercowych zwlotów i upadków, przez co jej główny target, może utożsamiać się z liryką. Kiyoko jest reprezentantką tego, przez co każdy przechodzi w pewnym okresie swojego życia. Momentami jednak pojawia się głęboka prywata, tak jak w Molecules – kompozycji opowiadającej o śmierci brata jednego z przyjaciół artystki.

Keep me wide awake
Every cell, I feel your body ache
Can we stop the fall?
Does it really matter at all?

Całej pikanterii i ingerencji we wszelkie zmysły, w tych ściśle wyselekcjonowanych melodiach, nadają wszelkie eteryczne zabiegi, pogłosy, wyciszone i lekko przytłumione chórki, nachodzące na siebie warstwy wokalne. Wszystko to i jeszcze więcej występuje w praktycznie każdej kompozycji pochodzącej z Expectations. Nuda pomyślicie. Właśnie nie. Producenci postarali się, żeby nie trąciło myszką i nie wiało powielanymi schematami.

I tak jak kilka lat temu mieliśmy chociażby debiutujących: Troye’a Sivana, Melanie Martinez, Halsey czy Jess Glynne, tak dziś mamy młodą Hayley Kiyoko. Uzdolnioną, genialną i ukierunkowaną muzycznie od pierwszych kroków na rynku muzycznym. Wszystko jeszcze przed Nią. Jej twórczość nie brzmi typowo amerykańsko, jak w przypadku chociażby Bridgit Mendler i tym samym ma szanse przebić się do świadomości słuchaczy ze światowego rynku muzycznego. Ale do tego potrzeba pracy i dużej dozy szczęścia.

Exit mobile version