
Najwytrwalsi musieli poczekać blisko pięć lat na debiutancki, długogrający album Hayley Kiyoko. Młoda dziewczyna zmuszona była udowodnić, nie tyle sobie, co innym, że pisane jest jej miejsce w światowym rynku muzycznym. Kilka mini-albumów, sporo singli i w końcu jest. Kontrakt muzyczny z Atlantic Records, który otworzył jej drzwi do międzynarodowej kariery. Lawina ruszyła i dziś w rękach dzierżyć możemy Expectations, które oscylując w klimatach synthpopu opowiada słuchaczom o miłości i uczuciach. Emocjonalny rollercoaster.
Jeżeli miałbym określić jej gatunek muzyczny i wyrazić kształt brzmień osobie, która nigdy nie słyszała Hayley, porównałbym ją do Troye’a Sivana i Betty Who. Zrobiłbym to dość trafnie, ponieważ wszyscy Ci artyści reprezetują synthpop i społeczeństwo LGBT. Kiyoko, tym dobrze wykreowanym materiałem, zostawi długi i trwały ślad we współczesnej muzyce. Zapewnie nie przebije się do szerokiego mainstreamu jak wspomniana wyżej dwójka i niegdyś Halsey. Zbyt wymagające i nie do końca przyjazne rozgłośniom radiowym.
Obserwując Hayley z boku, nie tylko w kwestii muzycznej, ale także w udzielanych wywiadach i sposobie bycia, można wyraźnie zauważyć jej niezwykłą kobiecość, delikatność i w pewnym stopniu filigranowość. Odsłuchując materiału jestem pewien, że udało jej się to wszystko zamknąć w hermetyczych dźwiękach. To nie lada wyzwanie, żeby w nierzadko tanecznych ramach zachować tę zmysłowość i sensualność płci pięknej.
Hayley w synthpopowych melodiach pokazała obraz nie tylko pięknej, pełnej uczuć miłości, ale także tej nieszczęśliwej, niespełnionej i czasami jednostronnej. Opowiada o emocjach w relacjach pomiędzy osobami biseksualnymi i homoseksualnymi. To pewnego rodzaju opowieść nastolatki i jej sercowych zwlotów i upadków, przez co jej główny target, może utożsamiać się z liryką. Kiyoko jest reprezentantką tego, przez co każdy przechodzi w pewnym okresie swojego życia. Momentami jednak pojawia się głęboka prywata, tak jak w Molecules – kompozycji opowiadającej o śmierci brata jednego z przyjaciół artystki.
Keep me wide awake
Every cell, I feel your body ache
Can we stop the fall?
Does it really matter at all?
Całej pikanterii i ingerencji we wszelkie zmysły, w tych ściśle wyselekcjonowanych melodiach, nadają wszelkie eteryczne zabiegi, pogłosy, wyciszone i lekko przytłumione chórki, nachodzące na siebie warstwy wokalne. Wszystko to i jeszcze więcej występuje w praktycznie każdej kompozycji pochodzącej z Expectations. Nuda pomyślicie. Właśnie nie. Producenci postarali się, żeby nie trąciło myszką i nie wiało powielanymi schematami.
I tak jak kilka lat temu mieliśmy chociażby debiutujących: Troye’a Sivana, Melanie Martinez, Halsey czy Jess Glynne, tak dziś mamy młodą Hayley Kiyoko. Uzdolnioną, genialną i ukierunkowaną muzycznie od pierwszych kroków na rynku muzycznym. Wszystko jeszcze przed Nią. Jej twórczość nie brzmi typowo amerykańsko, jak w przypadku chociażby Bridgit Mendler i tym samym ma szanse przebić się do świadomości słuchaczy ze światowego rynku muzycznego. Ale do tego potrzeba pracy i dużej dozy szczęścia.

