W tym roku happysad wyruszył w trasę z okazji osiemnastolecia swojej działalności. Na całe szczęście na liście miast nie zabrakło Krakowa. W zeszły piątek chłopaki wystąpiły w klubie Kwadrat.
Osiemnaście lat – tyle czasu minęło od założenia zespołu happysad, w którego skład weszli muzycy już wcześniej grający razem. Z okazji tego jubileuszu, grupa w 2019 roku wyruszyła w klubową trasę koncertową po największych miastach Polski. Ja miałem przyjemność bawić się na jednym z ostatnich koncertów z trasy, w krakowskim Klubie Kwadrat.
Koncert, tak, jak zazwyczaj w przypadku tej grupy, był wyprzedany. Publiczność rozgrzała grupa Glasspop, a około 20:00 na scenie pojawili się jubilaci. Sama formuła koncertu została bardzo fajnie zaplanowana, otóż setlista była ułożona chronologicznie i zawierała po trzy utwory z każdego albumu chłopaków. Tym sposobem na samym początku wjechało Zanim pójdę, zdecydowanie największy hit happysadu, który świetnie wszystkich rozruszał. Następnie płynnie przeszliśmy przez kolejne krążki zespołu na czele z takimi utworami jak Milowy las, Mów mi dobrze czy Na ślinę. Koncert skończyliśmy na najnowszym, ósmym albumie Rekordowe letnie lato, który miał swoją premierę w dniu koncertu i jest promowany przez singiel Cały.
Wydarzenie z całą pewnością miało dla mnie charakter sentymentalny, bo happysad towarzyszył mi przez cały okres dojrzewania i nawet nie jestem w stanie policzyć, ile razy widziałem ich na żywo. Mimo osiemnastu lat spędzonych na scenie, nie zmieniło się nic. Ta sama energia, ten sam kontakt z fanami, ten sam niesamowity głos Kuby, o którym mógłbym powiedzieć, że nie postarzał się ani jednego dnia. Fajnie było też obserwować tę świetną więź między zespołem a fanami, którzy znali tekst każdej piosenki i świetnie się bawili. Szczerze mówiąc, to był to jeden z niewielu moich koncertów, na którym praktycznie nie widziałem telefonów w górze. To chyba jest najlepszy dowód na to, jak oddaną publiczność ma happysad. Oczywiście towarzyszy mi pewien niedosyt, bo zabrakło kilku piosenek, które naprawdę lubię, ale umówmy się – mając tyle przebojów, nie da się dogodzić każdemu
Bardzo żałuję, że trasa dobiega końca i nie będziecie mieli już okazji zobaczyć chłopaków w tej odsłonie, natomiast koncert happysadu to z całą pewnością doświadczenie, którego musicie doświadczyć. Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na kolejną trasę.
