Hania Rani jest znana ze swojej unikatowej wrażliwości w komponowaniu, jej każda piosenka brzmi jak soundtrack do filmu, a tym razem to naprawdę jest on, jak więc poradziła sobie Hania tworząc muzykę do obrazu filmowego?
Nie trzeba być znawcą kina, żeby wiedzieć, że muzyka w filmie może zmienić dosłownie wszystko. Dobrze stworzony soundtrack sprawia, że obraz filmowy nabiera zupełnie innego znaczenia, dobrze dobrana muzyka to coś, co potrafi zmienić zwykłe ujęcie w coś niesamowitego. Dźwięki wykorzystane w filmie mogą powodować wzruszenie, grozę, niepokój, szczęście. Muzyka jest tak ważną częścią przemysłu filmowego, że co roku na najważniejszych nagrodach filmowych są wręczane statuetki za najlepszą muzykę do filmu. Jednak nie każdy jest w stanie stworzyć dobrą muzykę filmową. Możemy znaleźć na przestrzeni lat wiele nieudanych soundtracków. Na szczęście twórcy coraz częściej wybierają do tego zadania wybitnie zdolnych muzyków i przykładem tego jest właśnie muzyka stworzona przez Hanie Rani.
Hania Rani jest wręcz idealnym muzykiem do tworzenia kompozycji do filmów. Dzięki swojej wrażliwości i uważności twórczej sprawia, że obraz ukazywany na ekranie oraz scenie teatru otrzymuje zupełnie innego wymiaru. Na Music for Film and Theathre można znaleźć utwory, które skomponowała do pełnometrażowych filmów “xABo Ojciec Boniecki” i “Jak najdalej stąd” oraz do licznych mniejszych produkcji, takich jak np. spektakl “Pradziady”. Sama artystka o swojej współpracy z twórcami filmowymi mówi:
“Komponowanie do filmu lub teatru jest dla mnie zupełnie innym rodzajem pracy niż pisanie do własnych projektów. Po pierwsze muszę współpracować z kimś, kto widzi świat przez pryzmat własnej sztuki i rzemiosła. Dlatego tego typu spotkania mogą być tak ekscytujące – są obietnicą stworzenia czegoś zupełnie nowego, w wyniku twórczej pracy tak wielu ludzi z różnych środowisk. Po drugie, czuję, że muzyka w filmie jest niewidzialną postacią, brakującą emocją, która tworzy wyjątkową atmosferę i sensację. Nie ilustruje, dopełnia dzieło sztuki. Myślę, że to niezwykle delikatna sprawa, która odrzuca banalne skojarzenia i łatwe rozwiązania. Czuję, że komponowanie do utworów filmowych jest jak ćwiczenie dla mojej wyobraźni”
Niestety, nie miałam okazji zobaczyć wszystkich dzieł, do których zostały stworzone utwory z tego albumu, jednak seans “Jak najdalej stąd” mam już dawno za sobą i cokolwiek by nie mówić o tym filmie, muzyka stworzona do niego wywarła na mnie niesamowite wrażenie, nawet kiedy jeszcze nie wiedziałam, że skomponowała ją Hania. Sprawdzając wątek o muzyce do tego filmu na Filmwebie wiem, że nie jestem jedyna, która była pod jej wielkim wrażeniem. Hania Rani idealnie wczuła się w atmosferę tego filmu, tworząc coś idealnie komplementarnego.
Każda kompozycja jest niezwykle piękna, uważna, pełna wrażliwości i niesie inną historię. Nie są to po prostu kolejne utwory tworzone przez Hanię, a osobne dzieła tworzone z sercem do obrazów, w których się znalazły. Ten album nie tylko podsumowuje dotychczasową działalność w świecie kina i filmu, ale też działa jak dobra reklama dzieł, w których ta muzyka się znalazła. Nie umiem się doczekać aż w czasie seansu będę mogła wyczekiwać tych kompozycji.
