Site icon All About Music

Glass Animals – How to Be a Human Being (2016), recenzja Piotra Krajewskiego

Glass Animals szybko podbili serca fanów elektronicznych brzmień. Ich debiutancki album ZABA z 2014 roku został bardzo dobrze przyjęty, a zespół chwalono za ciekawe podejście do elektroniki, którą postanowili połączyć z popem i alternatywą. Historia muzyki pokazuje często, że udany debiut nie oznacza równie dobrego kolejnego albumu. Niestety, wiele zespół dopada słynny syndrom drugiego krążka. Czy dopadł Dave’a Bayleya i spółkę?

How to Be a Human Being można spokojnie nazwać notatnikiem z jedenastoma rozdziałami, który zespół skrupulatnie uzupełniał w trakcie swojej ostatniej trasy koncertowej. To właśnie głównie o ludziach spotkanych w tamtym okresie opowiada album. Podróże pozwoliły Glass Animals poznać oraz obserwować przeróżne osoby, często dziwne i nietypowe. Każdy utwór to zupełnie inna historia.

Wychwalany debiut ZABA był płytą bardzo tajemniczą, klaustrofobiczną, ale jednocześnie bardzo dziką. Z dziwnej mieszanki indie, psychodelii oraz elektroniki wyszło coś wyjątkowo dobrego, a Glass Animals szybko zyskali swoje unikatowe brzmienie. Wraz z How to Be a Human Being grupa nie obiera zupełnie nowej ścieżki, ale zgrabnie wykorzystuje wszystko to, co najlepsze z debiutu, przy okazji dodając coś innowacyjnego.

Najnowszy album to prawdziwa dźwiękowa przygoda. Nuda? Na pewno nie tutaj. Różnorodność melodii sprawia, że zaskoczeń na tej płycie jest naprawdę wiele. Ciekawe rozwiązania produkcyjne czy nietypowe wybory instrumentalne działają zdecydowanie na korzyść tego wydawnictwa. Już bezczelnie pompatyczne Life Itself, które otwiera krążek, natychmiast wprowadza słuchacza w bujny, często dziwaczny, świat Glass Animals.

Dalej jest tylko lepiej. Fenomenalne Youth z przeszywającym dźwiękiem fletu, synthpopowe Season 2 Episode 3 wyjęte wprost z gry Super Mario Bros., ciepłe i jednocześnie bardzo smutne Agnes czy niepokojące Mama’s Gun. Ta płyta to istny muzyczny skarbiec, gdzie skrajność goni skrajność.

Na How to Be a Human Being przewija się wszystko. Wpierw dostajemy utwory naładowane pozytywnymi wibracjami, aż tu nagle zespół serwuje coś kompletnie odmiennego. Taka różnorodność bywa często niebezpieczna. Można łatwo przesadzić – stworzyć dzieło chaotyczne, bez ładu i składu. Glass Animals nie popełnili jednak błędu. Mimo że na albumie przewija się wiele gatunków (alternatywa, indie, pop, elektronika, hip-hop), wszystko jest poukładane prawidłowo.

Dobro, zło, brzydota i piękno. Płyta to nie tylko wielka podróż dźwiękowa, ale także liryczna. To naprawdę zaskakujące, w jak udany sposób zespół ten opanował żonglowanie różnymi tematami w tekstach. Komedia tu, tragedia tam. Smutek współgra z radością. Dave Bayley nie podaje jednak odbiorcom wszystkiego na tacy – skłania słuchacza do samodzielnej interpretacji przedstawionych historii.

To album koncepcyjny, na którym najważniejszy jest człowiek i jego bogate życiowe doświadczenie. Nic tu nie jest przypadkowe. Wystarczy popatrzeć na cover płyty oraz wideoklipy. Fikcyjne postaci, które powstały na bazie prawdziwych przeżyć są obecne zarówno w teledyskach, jak również na okładce wydawnictwa. To pokazuje, że Glass Animals dokładnie wiedzieli, co chcą przekazać tym krążkiem. Ich dojrzałość naprawdę robi wrażenie, biorąc pod uwagę fakt, że grupa wciąż raczkuje – zespół ma dopiero cztery lata.

How to Be a Human Being to dzieło kompletne. Przemyślane, bujne, ekscytujące i przygotowane z pomysłem.  To album pełen różnorodnych warstw, które słuchacz odkrywa z każdym kolejnym przesłuchaniem. Wielkie refreny, bogactwo aranżacyjne i skarbnica ludzkich historii. Glass Animals to zespół z ogromnym potencjałem. Oferują oryginalny muzyczny świat, który chce się eksplorować.

Exit mobile version