Dzięki Konkursowi Piosenki Eurowizji wypromować może się nie tylko jego zwycięzca, ale także pozostali uczestnicy. Festiwal jest świetną okazją do wypromowania się, a dla odbiorcy – możliwością poznania twórczości reprezentantów. Trzeba przyznać, że tegoroczny delegat z Malty, Gianluca Bezzina, bardzo dobrze wykorzystał konkurs do celów promocyjnych i wydał ciekawą, debiutancką płytę – Waiting for Tomorrow.
Chociaż z zawodu jest lekarzem, postanowił rozpocząć karierę muzyczną. Gianluca Bezzina zadebiutował na scenie w 2010 roku, a trzy lata temu wygrał krajowe selekcje do 58. Konkursu Piosenki Eurowizji z piosenką Tomorrow. Na festiwalu zajął ostatecznie wysokie, ósme miejsce w finale, otwierając sobie tym samym drzwi do kariery. Na debiutancką płytę wokalisty fani konkursu musieli poczekać do 7 sierpnia br.
Już pierwszy z jedenastu utworów, Count Me in, wprowadza słuchacza w odprężający nastrój. Chociaż połączenie gitary, pianina i perkusji żadnym odkryciem nie jest, w przypadku Bezziny wszystko tworzy ciekawą, nieco jazzową całość, od której niełatwo się oderwać. Podobnie jak od eurowizyjnego singla Tomorrow, który urzeka swoją lekkością, optymizmem i uroczym ukulele w tle. Oprócz standardowej wersji utworu, na Waiting for Tomorrow znaleźć można akustyczną wersję singla, niewiele różniącą się od oryginału.
Fanom konkursowej propozycji Bezziny przypadną do gustu dwa inne, zachowane w podobnym klimacie utwory: Happy Song, I’ll Be There oraz Light Me Up. Pogodne, przyjemne propozycje przywołują pozytywne emocje, uspokajają po ciężkim dniu. Na płycie znaleźć można także spokojniejsze kompozycje. Do tej grupy zaliczyć można utwory Perfect, Picture, Walk on Blind oraz (zdecydowanie najbardziej wzruszające) Perfectly in Tune. Podczas słuchania każdej z nich niejednokrotnie można mieć wrażenie, że wcześniej gdzieś już je słyszeliśmy. Utwory przypominać mogą bowiem ckliwe ballady z komedii romantycznych, dzięki czemu słucha się ich z pewnego rodzaju nostalgią i wzruszeniem. A jak do tego wsłuchamy się w piękne teksty, kierowane do ukochanej osoby. Zużyta paczka chusteczek higienicznych gwarantowana.
Na płycie nie zabrakło przeciętności. Zupełnie nijakimi propozycjami okazały się takie utwory, jak High and Away czy Walk on Blind. Chociaż obie piosenki są bardzo dobre instrumentalnie, a Gianluca śpiewa bez zarzutu, po kilku chwilach całkowicie zapominamy o istnieniu każdej z nich.
Słuchając płyty Waiting for Tomorrow można się rozpłynąć, zrelaksować. Praktycznie każdy utwór wzbogacony został o brzmienia gitary, które w połączeniu z wokalem Gianluci tworzą przyjemną, odprężającą całość. Na płycie znalazły się perełki, takie jak Light Me Up, Perfectly in tune, Count Me in czy eurowizyjne Tomorrow oraz zupełnie bezpłciowe i wtórne High and Away oraz Walk on Blind. Miejmy nadzieję, że kolejne wydawnictwo Maltańczyka będzie ciekawsze pod względem instrumentalnym, pozostając przy tym tak rozkosznym, jak Waiting for Tomorrow.
