Site icon All About Music

Foxes – Glorious (2014), recenzja Łukasza Jankowskiego

Cieszy mnie fakt, że w hermetycznym środowisku jakim jest rynek muzyczny ciągle młodzi debiutanci chcą tworzyć nowe utwory i pokazać światu, że mogą pokazać coś lepszego od wielkich gwiazd, które tworzą już od kilku a nawet kilkunastu lat. Jedną z takich osób jest Foxes. Dwudziestoczteroletnia wokalistka i autorka tekstów, która już 2012 roku próbowała się przebić z własną EP-ką, niestety to się nie udało. Po pewnym czasie razem z Zeddem stworzyła niekwestionowany hit. Chodzi oczywiście o Clarity. Dzięki temu przebojowi duet otrzymał statuetkę Grammy, pokonując przy tym fenomenalny duet Florence Welch i Calvina Harrisa. Teraz przyszedł czas na debiutancki album Foxes. Warto się z nim zapoznać? Czy lepiej jak najszybciej o nim zapomnieć? Zapraszam do przeczytania recenzji albumu Glorious.

Debiutancki materiał Foxes otwiera niezwykłe i niepowtarzalne Talking to Ghosts. Należy zwrócić uwagę, że tekstowo ta kompozycja nie powala, ale inne elementy są po prostu genialnie dobrane. Głos piosenkarki brzmi po prostu cudownie. W połączeniu z energetycznym bitem tworzy świetną całość. Kolejnym utworem znajdującym się na albumie to Youth. Zaprezentowaną kompozycję słucha się z niezaprzeczalną przyjemnością. Wszystko w tym numerze po prostu zagrało tak jak powinno. Tekst nie wyróżnia się niczym z tłumu innych, ale niezwykle przypadł mi do gustu. Niby kolejny zbitek liter opowiadający o tym jak ktoś jest młody, ale w połączeniu z muzyką i charakterystycznym głosem Foxes, łączy się to wszystko w ładny obrazek.

Kolejnym numerem,  o którym muszę wspomnieć jest Holding Onto Heaven. Kompozycja niezwykłe przypadła mi do gustu. Wszystko za sprawą kontrastujących ze sobą zwrotek i refrenu. Zwrotki są wolne, można powiedzieć, że nawet melancholijne. Natomiast refren to istne szaleństwo, które mimo odmienności idealnie komponuje się ze zwrotkami. Warto dodać kilka słów na temat White Coats. Utwór nie zachwyca od pierwszych dźwięków. Mogę stwierdzić, że początek kompozycji mnie lekko przeraził swoją nudnością i mnie znużył. Na całe szczęście w następnych sekundach za sprawą refrenu piosenka przeradza się w coś pięknego. Mam mieszanego uczucia, bo refren mnie zachwycił natomiast zwrotki znudziły.

Foxes uzyskała międzynarodowy rozgłos za sprawą przeboju Clarity, który wykonuje razem z Zeddem. Na debiucie wokalistki pojawia się ten hit. Fani oryginału mogą być zaskoczeni, gdyż pojawia się pod trochę inną postacią. Wersja z płyty Glorious jest odsłoną live i w dodatku jest pozbawiona elektronicznych brzmień. Dla zatwardziałych fanów oryginału może być to problem, ale dla mnie nie jest. Niezwykle do gustu przypadły mi obie wersje. W wariancie live Foxes moduluje swym głosem tak,  że wierzę w to o czym śpiewa. Robi to z ogromnym wyczuciem. Kompletnym przeciwieństwem jest fenomenalne Night Owls Early Birds. Może zwrotki są stonowane i dla niektórych nużące, ale dla mnie są po prostu świetne. Wszystko zwieńczają świetne refreny, w których piosenkarka wybucha wulkanem emocji. Jest to obok, Clarity i Talking to Ghost, najlepsza kompozycja na płycie.

Niestety Glorious nie jest idealnym wydawnictwem. Świetne utwory łączą się ze słabszymi. Najlepszym przykładem jest Let Go for Tonight. Teoretycznie kompozycja ma w sobie to co powinien mieć każdy radiowy hit: porywającą muzykę i refren zapadający szybko w pamięć. Niestety piosenka mnie szybko znudziła, znużyła mnie swoją wtórnością. Może jest idealnym podkładem na jakąś imprezę, ale powiem szczerze, nie chciałbym uczestniczyć w takiej zabawie. Kolejnym takim utworem jest Glorious. Spodziewałem się, że tytułowy utwór będzie wizytówką całego albumu. Niestety tak nie jest. Od pierwszych chwil zanudził mnie i po prostu miałem go dość. Kolejnym takim usypiaczem jest Night Glo. Nie zrozumcie mnie źle, lubię melancholijne i spokojne utwory. Niestety ten nie przekazuje żadnych emocji, po prostu jest idealny lekarstwem na bezsenność.

Mam ogromny problem z podsumowaniem tej recenzji. Z jednej strony Foxes na Glorious pokazała kawałek świetnego materiału, który po prostu mnie zachwycił. Niestety między fenomenalnymi utworami wkrada się nuda w postaci niepotrzebnych zapychaczy. Wolałbym, aby tracklista była krótsza i miała same dobre kompozycje niż zawierała nużące elementy. Mimo że ten album nie jest jakimś wybitnym arcydziełem to warto z nim się zapoznać, chociażby dla kilku piosenek. Nie mogę się doczekać nowego materiału tej obiecującej wokalistki. Mam nadzieję, że drugiemu wydawnictwu będę mógł wystawić maksymalną notę.

Exit mobile version