Site icon All About Music

Foster The People – Supermodel (2014), recenzja Magdy Sieprawskiej

Foster the People to autorzy jednego z lepszych wydawnictw 2011 roku. Świetny melodyjny debiut z przebojowym Pumped Up Kicks, które zawładnęło rozgłośniami radiowymi na całym świecie znalazł wielu fanów. Mamy rok 2014, a Amerykanie uznali, że to najwyższy czas, aby jego następca – Supermodel – ujrzał światło dzienne. Zobaczmy zatem czy chłopaki nadal mają głowy pełne pomysłów, czy ich talent miał tylko jednorazowy przejaw.

Jako pierwszy z nadchodzącego wydawnictwa został nam zaprezentowany kawałek Coming Of Age, który już miał w sobie echo debiutu. Wiedziałam, że panowie idą dalej drogą, którą wyznaczyli sobie na Torches a czy to dobry wybór nie byłam jeszcze wtedy pewna. Czasem można kontynuować poruszanie się po już odkrytym przez siebie terenie i wyjść na tym dobrze, a czasami można fanów po prostu zanudzić. Niecierpliwie czekałam więc na kolejne nagrania i tak oto doczekałam się numeru Pseudologia Fantastica. Odczucia? Nadal mieszane. Fajne, pastelowe brzmienie z ciekawie rzucanymi frazami wyrywającymi się z monotonii utworu, ale jednak jeszcze czegoś brakowało. Nie miał on czegoś, co sprawiłoby, że go zapamiętam. W między czasie do moich uszów dobiegło Best Friend. To było to! W starym stylu, ale ze świeżością i radością. Już nie mogę doczekać się Open’era kiedy zabrzmi to ze sceny. Wakacje, słońce i właśnie ten kawałek. Idealny zestaw.

Później przyszedł czas już na cały longplay. Podeszłam do niego z pewnym dystansem, lecz bardzo chciałam, żeby mi się spodobał. Nadal nie mogłam zapomnieć o świetnym Torches i miałam po prostu wątpliwości czy chłopaki stworzą coś lepszego. Na dzień dobry dostaliśmy Are You What You Want To Be. Zaczęło się dosyć ostrożnie, nieco w klimacie Tame Impala, jednak wraz z kolejnym sekundami kawałek się rozwijał, aż wreszcie doszliśmy do wesołych chórków, które w nim dominują i w rezultacie go ratują. Bez nich otrzymalibyśmy całkowicie przeciętny numer, jednak z nimi zyskał on na charakterze.  Ask Yourself to bardzo przyjemna kompozycja, która także ratuje się refrenem. Słuchając jej i zamykając oczy mam przed nimi same wyblakłe kolory. Leniwy głos rozciąga się po także niezbyt przebojowych dźwiękach, a tylko zmiany tempa w okolicach Is this the life you’ve been waiting for?/ Or are you hoping that you’ll be where you want with a little more? naprawdę nadają utworowi wyglądu. Nevermind to odległa otchłań oceanu, bo to właśnie jedyne moje skojarzenie podczas przesłuchiwania tej piosenki.  Plaża i słonce dopełniają to wyobrażenie i chyba nie można się z tym nie zgodzić. Foster The People maja talent do tworzenia lekkich, bezpretensjonalnych kompozycji, które się po prostu podobają.

A Beginner’s Guide To Destroying The Moon  to kolejny ciekawy przystanek na Supermodel. Ciekawy wokal, nareszcie koniec monotonii, nieco mocniejsze gitary i świetne chórki Marka to krok w dobrą stronę.  Goats In Trees to zmiania nie do poznania, powiedziałabym nawet, że Amerykanie uderzyli lekko w folkowe klimaty. Czaru dodaje gitara, która każe tak właśnie myśleć, a głos chwilami przypomina mi jeszcze The Kooks. The Truth zaczyna się dosyć niepozornie, ale później znów następuje wybuch. Tu już myślę o ostatnich dokonaniach MGMT.  Fire Escape to konkretne zwolnienie, które zdecydowanie przebojem nie będzie. Nie ma siły, dzięki której wdarło by się do podświadomości i w niej zostało.

Na postawione przeze mnie pytanie na początku nie mam jednej odpowiedzi. Mogę powiedzieć tylko tyle, że gdyby Foster The People nagrali znów „greatest hits” z kawałkami takimi Best Friend to byłby to udany krążek, mimo, że z dobrze znanymi nam już motywami. Dostajemy od Amerykanów za to trzy-cztery przeboje a reszta to niemal bezbarwne kompozycje ze znikomymi przebłyskami ich pomysłów.

Exit mobile version