Czytanie książek o najsympatyczniejszym rockmanie wszechczasów jest tak samo wspaniałe jak oglądanie go na scenie, kiedy aż tryska od niego radość i energia. Owym rockmanem jest multiinstrumentalista, człowiek o wielu talentach, czy jak kto woli były perkusista Nirvany, a obecnie założyciel i frontman Foo Fighters Dave Grohl. Wbrew tytułowi książki nie poznamy dzięki niej samej historii Foo Fighters, a niebanalną opowieść o życiu Grohla.
No właśnie, tytuł książki brzmi Foo Fighters. Jednak przez mniej więcej połowę tych 300 stron można przeczytać więcej o Nirvanie, czy po prostu początkach zamiłowania Dave’a do muzyki niż o samej historii Foo Fighters. Ale – jest to tylko najmniej istotny w tym wszystkim tytuł.
Już sama okładka wita nas postacią Grohla z roztrzepanymi włosami i gitarą w ręku. Pierwsze kilka słów od autora przywołuje Reading Festival z sierpnia 2012 roku, gdzie grupa FF pojawiła się w jeden z niedzielnych wieczorów. Mick Wall wplatając w opis koncertu wypowiedzi Dave’a jeszcze bardziej zachęca do poznania historii, która kryje się za entuzjastycznym uśmiechem Grohla. Wydarzenie mimo iż odbyło się niedawno jest bardzo dobrym jej rozpoczęciem, gdyż wiąże jeden z ważniejszych występów Dave’a jako perkusisty Nirvany i obecną historię muzyka.
Po krótkim wprowadzeniu przez Reading Festival przenosimy się do czasów, kiedy Dave przechodzi z jednego zespołu do drugiego, grając raz na gitarze, raz na perkusji. Czytelnikowi przedstawione zostają historie związane z Freak Baby, Mission Impossible i Dain Bramage oraz Scream, w którym Dave bębnił przed epizodem z Nirvaną. Opowieści są przedstawione dość szczegółowo, dlatego w pewnym momencie mogą stać się monotonne. Jednak jest to kropla w morzu, jeśli porównamy je z częścią tej książki związanej z legendarną Nirvaną. Przedstawione są zarówno o emocje i uczucia, jakie towarzyszyły wszystkim członkom zespołu, ich współpracownikom, a także rodzinie oraz poszczególne elementy układanki, które doprowadziły Kurta Cobaina do samobójstwa, a tym samym rozpadu zespołu. Wszystkie są dużą zaletą tej książki i mimo tego, iż książka jest biografią autor potrafił wprowadzić czytelnika w nastrój jaki znajdował się w zespole w danym momencie.
Po tej negatywnej chwili przychodzi czas na przedstawienie jak tak na prawdę narodził się pomysł na powstanie FF. Dave sprzeciwia się całemu światu i postanawia na własnych warunkach założyć swój własny zespół, w którym to jego decyzje będą zawsze na pierwszym miejscu. W taki sposób tworzy Foo Fighters. W moim odczuciu historia zespołu jest tu jednak dalej elementem dodatkowym. Mimo iż Foo Fighters to przede wszystkim Dave Grohl, autor za bardzo skupia się na życiu artysty, a nie całego zespołu. Band z 20letnim stażem powinien zapełnić wszystkie 300 stron tej książki, a nie zaledwie jej połowę. Bardzo dobrze, że Mick Wall dość często wplata w rozdziały wypowiedzi np. producentów płyt czy muzyków, z którymi dane było pracować Foo Fighters. Jednak brakuje mi tutaj szczegółowo opowiedzianych historii wszystkich członków bandu, procesów powstawania płyt i innych wydarzeń im towarzyszących.
Foo Fighters to przede wszystkim opowieść to życiu Dave’a Grohla. Wydawnictwo bardziej przypomina historię Nirvany i Foo Fighters w pigułce. Są one tłem, które otacza proces rozwoju najsympatyczniejszego rockmana na świecie. Gdyby tak Mick Wall zdecydował się na podział książki na dwa tomy, a z każdego z nich stworzył historię nie samego Dave’a a jego zespołów byłoby to wydawnictwo wyjątkowe.
