Foals są zespołem ambitnym. Decydując się na wydanie dwóch albumów w roku 2019, drugą częścią Everything Not Saved Will Be Lost musieli przeskoczyć wysoko postawioną przez pierwszą część poprzeczkę. Udało się – tym momentami chaotycznym albumem Foals oferują nam doskonały soundtrack do dzisiejszych niespokojnych czasów.
Zarówno pierwsza, jak i druga część Everything Not Saved Will Be Lost zostały nagrane podczas jednej sesji. Pomiędzy albumami można jednak usłyszeć znaczące różnice. O ile Part 1 była wciągająca, magnetyczna i dość spokojna, o tyle Part 2 to już dance-rockowa eksplozja, jazda bez trzymanki w szalone, eksperymentalne terytoria, brzmieniowo odwołujące się do korzeni zespołu i ich znakomicie przyjętego albumu Total Life Forever z 2010 roku.
Wokalista i frontman zespołu Yannis Philippakis powiedział o Part 2, że jest swego rodzaju odpowiedzią na Part 1 i posługuje się mentalnością spod znaku when you’re going through hell, keep going. Jeśli uznamy, że Part 1 rzuca słuchaczowi wyzwanie przetrwania w dzisiejszym świecie, Part 2 to wyzwanie zdecydowanie podejmuje.
Otwieramy spokojnie – Red Desert to magiczne intro z pięknymi dźwiękami organów. Pierwszy pełnoprawny utwór, The Runner, to już gitarowe szaleństwo, mroczne i chwytliwe, genialnie budujące napięcie, które pod koniec utworu wybucha. Podobną energię można odnaleźć w Wash Off, które byłoby idealne do filmowej sceny ucieczki. Foals wiedzą, jak napisać i zagrać doskonały bridge; ich umiejętność budowania napięcia stawia ich w tej kategorii na równi z Mumford & Sons.
Black Bull to najcięższa propozycja na albumie. Wokal Yannisa to w dużej mierze praktycznie krzyk, okraszony grubą warstwą autotune’a. Tempa dotrzymuje mu perkusja i mroczne, agresywne gitary. Wszystko to świetnie pasuje do utworu o toksycznej stronie męskości, która jest tytułowym czarnym bykiem.
I call a wolf a wolf
This for real, ain’t no spoof
I’m breaking bones on the roof
Druga część albumu to część bardziej eksperymentalna. To tutaj mieszka blues-rockowe Like Lightning, energetyczne Dreaming Of z pięknym, sennym intro, które brzmi jak muzyka z pogranicza snu i jawy, czy interludium Ikaria. Pomimo tytułu interludium, to utwór 10,000 Feet posługuje się metaforą mitologicznego Ikara, z rozmachem budując bajkową wręcz, psychodeliczną opowieść o lataniu zbyt blisko słońca. Instrumentacja zwala tutaj z nóg.
When I fall through the air, flew too close to the sun
With my wings all bound and twisted into one
When I fall like a diamond, I’m coal again
Drip through the sky into the infrared
Końcówka albumu to również bardzo interesujące propozycje: singlowe Into The Surf to melancholijna, inspirowana greckim folklorem kompozycja o śmierci daleko od domu. Yannis wspina się tutaj na wyżyny swoich wokalnych możliwości, poruszając niejedno serce. Z kolei zamykające krążek Neptune to najbliższy duchowy kuzyn utworu Spanish Sahara – trwa ponad 10 minut, zapewniając słuchaczom możliwość spokojnego przemyślenia albumu, którego właśnie mieli okazję doświadczyć.
Oprócz psychodelicznych eksperymentów, na Everything Not Saved Will Be Lost Part 2 sporo jest propozycji spod znaku czystego, gitarowego rocka, cały czas jednak tworzonego pod specyficzną marką Foals i ze wszystkimi jej znakami szczególnymi. Nie są to The Black Keys, nie są to Arctic Monkeys, nie są to Kings of Leon. Foals zabierają nas do swojego własnego świata, do którego wchodząc, wszystko inne zostawiamy za sobą. Uczucia, jakie wywołuje ten album, najłatwiej będzie opisać obrazowo: wyobraźcie sobie, że stoicie po kolana w czysto błękitnej wodzie jeziora na skraju lasu, obserwując powoli ogarniający świat półmrok. Wszystko w porządku? Jasne, do momentu, w którym zorientujecie się, że las za waszymi plecami stoi w płomieniach.

