Site icon All About Music

Festiwal kontrastów i niespodzianek – Relacja z OFF Festival 2024

Po co chodzi się na OFFa? Żeby poznawać. Tak w skrócie można opisać ten wspaniały festiwal. Tegoroczny OFF Festival to sześć różnych scen i ponad 70 wykonawców z całego świata. Wydarzenie odbyło się w dniach 2-4 sierpnia 2024 w Katowicach. Na tegorocznej edycji imprezy zagrali m.in. Furia, Grace Jones, Edyta Bartosiewicz czy Future Islands.

Fot. OFF Festival Katowice

Mimo humorzastej pogody, która w pewnym momencie przekształciła się w ulewę, pierwszy dzień OFF Festival 2024 przebiegł bezproblemowo, przyciągając tysiące fanów muzyki różnej – bo już od dawna nie tylko „alternatywnej” – do Doliny Trzech Stawów w Katowicach.

Fot. OFF Festival Katowice

Pierwsze dźwięki jakie usłyszałem na festiwalu to była Magda Kluz na scenie Open Stage BLIK i od razu wywarła na mnie duże wrażenie. Nie tylko ze względu na przyjemną w odbiorze muzykę, a samą scenę i jej przekaz. To tam słowa artystów były na bieżąco tłumaczone na język migowy, a między ich występami odbywały się warsztaty, dzięki którym uczestnicy mogli dowiedzieć się więcej o kulturze głuchych i nauczyć podstawowych zwrotów tego języka. Na ekranach pojawiały się również informacje na temat tego, jak wspierać Polski Związek Głuchych. Cieszę się, że organizatorzy bardzo szeroką patrzą i dbają o publikę.

OFF Festival to wybuchowa mieszanka różnych gatunków, gdzie możesz spodziewać się dosłownie wszystkiego. Bo znajdźcie mi drugie wydarzenie, na którym można posłuchać w jeden wieczór black metalu, elektroniki, indie popu i hip hopu? Pierwszy dzień to, jak cały festiwal, mieszanka gdzie po rapowym składzie Ziomcy mogłem skoczyć na post-hardcore’owe Lochy i Smoki otwierające Główną Scenę Perlage, gdzie ekstremalne i pełne emocji krzyki skrzyżowane z czystymi wokalami mieszały się z ostrymi przesterami gitarowymi. Dla mnie osobiście Lochy to był top pierwszego dnia… nie będę ukrywał, że jestem wielkim fanem tego składu i mocno im kibicuję. Koncert był pełen emocji i w 100% spełnił moje oczekiwania. Świetnie wypadł również emo rapowy DC The Don, który zdecydował się rozkręcić wśród publiczności moshpit przy dźwiękach trapowych bębnów i 808-kowych basów czy Zachwyt – Oświęcimski zespół, który proste garażowe piosenki potrafi rozlać w shoegaze’owe ciepłe fale wpadające delikatnie w ucho.

Pierwszy dzień to także zwiedzanie festiwalowej okolicy. W tym roku również wybór napojów i różnego rodzaju jedzenia mógł zadowolić praktycznie każdego. Całość logistycznie była zorganizowana bardzo sprawnie, a i mimo dość sporej ilości uczestników można było znaleźć miejsce aby przysiąść: napić się, zjeść, czy po prostu „pochillować”.

Wojciech Gabarczyk

Fot. OFF Festival Katowice

Drugi dzień festiwalu był zdecydowanie najlepszy pod względem pogody bo udało się przetrwać bez konieczności wyciągania płaszczu przeciwdeszczowego, czego nie mogę powiedzieć o innych dniach OFFa. 

Rozpogodził również line up, który od samego rana dawał powody do uśmiechu. Ten dzień zaczęłam od koncertu Seweryna i oraz Śpij już stary, a następnie zajrzałam na strefę gastro, gdzie poza typowo festiwalowymi atrakcjami, można było trafić na kawę speciality z lokalnego podwórka. Udało mi się zahaczyć o fragment zespołu Klawo, który zarażał pozytywną energią z głównej sceny. Mega się cieszę, że w tym roku wybrzmiało tyle ciekawych składów z polskiego podwórka i mam nadzieję, że pozostanie to w tradycji OFFa.

Fot. OFF Festival Katowice

Następnie udałam się na występ estońskiego duetu o nazwie Puuluup, który kupił mnie od samego początku swojej godzinnej obecności na scenie eksperymentalnej. Wspaniały kontakt z publicznością oraz muzyka, która nie pozwalała ustać w miejscu. Game changer jeśli chodzi o moje folkowe doświadczenia. Przy okazji soboty, nie da się nie wspomnieć o Les Savy Fav. Nie spodziewałam się tutaj wiele, a otrzymałam najlepszy koncert tego dnia (jak nie festiwalu!). 

Chyba nigdy nie doświadczyłam takiej energii na koncercie co zaprezentował wokalista zespołu – Tim Harrington, który zdecydował się przejść publikę wzdłuż i wszerz wykonując przy tym piosenki i pozbywając się kolejnych elementów garderoby. Było to wyzwanie dla ochrony, ale dowieziony performance któremu towarzyszyły bardzo dobre partie muzyczne wybrzmiewające ze sceny.

Kasia Rynkiewicz

Fot. OFF Festival Katowice

Trzeci dzień to znów pogodowy rollercoaster, ale mimo kapryśnej pogody festiwalowa aura pozytywnej energii nadal trwała. Scenę główną potężnym hardcore punkowym uderzeniem rozwalił zespół JAD. Fenomenalnie przypominają ducha Jarocinowego grania z lat 80., okraszając to szczerymi tekstami, które idealnie wpisują się w obecne czasy.

Najmocniejszym dla mnie momentem ostatniego dnia był koncert australijskiego trio – Glass Beams. Zachodzące słońce stało się dodatkowym elementem precyzyjnie zaplanowanego show. Muzycy z premedytacją nie kontaktują się werbalnie z publicznością, chowając swoje twarze pod wymyślnymi, ozdobnymi maskami, a brązująco-złota scenografia tworzyła wspólnie spójny wizerunek właśnie z zachodzącym słońcem. Jakby ktoś nałożył mi filtr sepii na okulary.

Fot. OFF Festival Katowice

Fani oryginalnej i niesztampowej elektroniki z pewnością zagrzali miejsce Pod Sceną Leśną, gdzie królowała muzyka elektroniczna i Debby Friday. Kanadyjka zjednała sobie publiczność bezpośrednim kontaktem i swoistą magią, która z niej emanowała. Na ogromny szacunek zasługuje lokalna Furia, przedstawiająca na scenie T Tent swój ostatni album „Huta Luna”. Wieczorny klimat dał się udzielić i wraz z hipnotyzującymi riffami pozwolił poczuć pociągający klimat, w którym było coś pierwotnego. Zespół potwierdził swoją pozycję na scenie oraz to, że potrafią oczarować black metalem nawet na takim festiwalu, jak właśnie OFF.

Wojciech Gabarczyk

Fot. OFF Festival Katowice
Fot. OFF Festival Katowice

OFF Festival to jednak nie tylko koncerty na kilku scenach. Oprócz muzyki na działo się bardzo dużo, bo można było uwić festiwalowy wianek z kwiatów, pograć w kosza albo w ping-ponga, zrobić własną przypinkę do ubrań, pamiątkową bransoletkę, festiwalowy kocyk z recyklingu oraz poznać wielu kolorowych, wyjątkowych i świetnych ludzi. To był bardzo inspirujący weekend.

Exit mobile version