Site icon All About Music

Ewelina Lisowska – Ewelina Lisowska EP (2012), recenzja

Ewelina Lisowska, zanim na dobre rozpocznie swoją karierę debiutanckim albumem, postanowiła wydanie czegoś na zachętę – sześcioutworowego minialbumu (EP), który będzie jedynie przedsmakiem. No cóż, jeśli taka jest przystawka, to nie mogę się już doczekać dania głównego.


Zapomnijcie o Nieodpornym rozumie – to najsłabszy utwór z tego wydawnictwa. Aczkolwiek wersja angielska tego singla – Boy Next Door – prawdopodobnie jest jeszcze gorsza. Zapomnijmy o tym, to tylko wypadek przy pracy. Przejdźmy do dwóch największych pozytywów.

Owe pozytywy zwą się: Strawberry Cake i Elizabethan Woman. To złoty środek, który Ewelina znalazła pomiędzy swoją popową wersją z programu X Factor, a ostrym brzmieniem zespołu Nurth, którego jest wokalistką. W owych piosenkach słychać wszystko, aczkolwiek dla mnie najbardziej dostrzegalne są inspiracje moim ukochany zespołem Evanescence. Ewelina nie jest oczywiście Amy Lee, nie mniej jednak w lini melodyjnej na myśl mogą przyjść dokoniania Evanescence zza czasów albumu Fallen.

Strawberry Cake jest zdecydowanie najlepszym utworem z tego sześcioutworowego wydawnictwa. Znajdziemy tu jeszcze Countdown – słucha się tego dobrze, jednak różnica między wspomnianą dwóją, a tym jest wielka. I na koniec The Way I Do – kolejna przepaść między jednym, a drugim.

Życzyłbym sobie, aby pełnogrające wydawnictwo Eweliny Lisowskiej brzmiało w całości jak Strawberry Cake i Elizabethan Woman.

Exit mobile version