Site icon All About Music

Eurowizyjne wzloty i upadki. Część druga: Eurowizyjna klątwa

Kilka dni temu udowadniałam Wam, że artyści występujący na Konkursie Piosenki Eurowizji odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej także później. Dzisiaj sytuacja odwrotna: artysta już wcześniej zdobył sławę, a na Eurowizji odniósł spektakularną porażkę…

Kilka dni temu udowadniałam Wam, że artyści występujący na Konkursie Piosenki Eurowizji odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej także później. O ile muzyków z tamtej kategorii było mniej, o tyle tutaj można bardzo dużo rzeczy napisać. Bo w ciągu tych kilkunastu lat nazbierało się trochę przykładów na to, jak będąc popularnym przed Konkursem można go nie wygrać. Chyba po to wysyła się wykonawców, prawda? Drugorzędnym powodem, dlaczego tak się dzieje jest fakt, że telewizyjni nadawcy chcą ZABAWY, a to gwarantują nam właśnie bardziej znani artyści. Członkowie EBU nie patrzą na to, że piętno ewentualnej klapy na Eurowizji może przylgnąć.

O ile kiedyś Eurowizja lśniła razem z takimi osobami (być może w późniejszym czasie – może nawet i po ESC się skuszę to opisać), o tyle ostatnio tak nie jest. Przykładów nie trzeba szukać daleko – wystarczy przejrzeć eurowizyjną przeszłość z ostatnich 15 lat :)

Bonnie Tyler

Artystkę wszyscy znamy i kochamy między innymi dzięki Holding Out For A HeroIt’s a Heartache czy też wykonany z Kareen Antonn francuskiej wersji Total Eclipse Of The Heart czyli Si Demain. Co prawda, największe sukcesy odnosiła w latach 80’s to nadal jej mocnym atutem jest chropowaty głos. Naprawdę, ciężko jest mi zrozumieć, dlaczego artystka takiego pokroju wystąpiła na Eurowizji z tak słabą kompozycją jak Believe In Me. Pominę zarzuty dotyczące fałszowania – nie wiem czy to tak miało być… aczkolwiek sądzę, że widzowie też to widzieli, dowodem czego jest uzyskane w finale 19. miejsce.

Kate Ryan

Mówiąc o porażkach eurowizyjnych chyba najbardziej klasycznym przykładem na nadmierny marketing wydmuszkowy jest casus Kate Ryan. O utworze artystki Je T’adore słyszeliśmy długo przed Eurowizją. Dosłownie, każda stacja radiowa puszczała ten kawałek, a sama artystka pojawiała się na różnych eventach. Oczywiście, takie działania powinny spowodować, że oswoimy się z piosenką, polubimy ją i zagłosujemy. Nic bardziej mylnego. Ostatecznie propozycja nawet nie wyszła z półfinału(!!!) i musiała zadowolić się miejscem 12.

DJ BoBo

Większość fanów stoi na stanowisku, że podczas eurowizyjnego występu powinno być prawdziwe przedstawienie. Tutaj mamy i sławnego w latach 90’s i 2000’s DJ’a znanego z takich hitów jak Somebody Dance With Me czy Chihuahua. DJ BoBo, bo o nim mowa faktycznie zrobił show przez duże S. Byli i tancerze i fajerwerki, scenografia również była OK, gratis do tego wokalistka i mroczna piosenka. Przynajmniej taka miała być, ale wyszło ciut komicznie. Już sam tytuł kompozycji, Vampires Are Alive wywołuje uśmiech na twarzy. Utwór podzielił los Kate Ryan, ale zajął gorsze, 20. miejsce. Nic dziwnego, że usunięto wszystkie eurowizyjne nagrania tego występu w serwisie Youtube…

Isis Gee

W historii polskich występów na Eurowizji mieliśmy już różne rzeczy. W latach 90’s byliśmy o krok od wygranej, lecz z biegiem lat (mimo, że wtedy kompozycje były lepsze) radziliśmy sobie coraz gorzej. W ciągu ostatnich 15 lat tendencja się utrzymywała. Frustracja polskich fanów była coraz większa i wzrosła jeszcze bardziej, gdy wprowadzono tzw. półfinały. Te dodatkowe koncerty stały się wtedy przeszkodą nie do przejścia dla polskich reprezentantów chcących pokazać się w finale Konkursu. Te okoliczności sprawiły, że na Eurowizji w 2008 roku pojawiła się amerykańska wokalistka polskiego pochodzenia Isis Gee. Jej proste i patetyczne wykonanie kompozycji For Life co prawda przyniósł pierwszy od dawna awans do Finału, ale też zapewnił ostatnie miejsce (które współdzieliliśmy wtedy też z Niemcami i Wielką Brytanią) w klasyfikacji ogólnej.

Cascada

Tego zespołu myślę nie trzeba nikomu przedstawiać. Cascada, czyli trio, który skład tworzą Natalie Horler, Manuel Reuter, Yann Peifer znacie chociażby z klubowych coverów znanych przebojów jak Everytime We Touch, Truly Madly Deeply czy What Hurts The Most. W 2013 roku, czyli po upływie pewnego czasu postanowili wziąć udział w Eurowizji. Zaprezentowali wtedy autorską kompozycję Glorious. Również i ten utwór nie przypadł widzom do gustu, bowiem zajęli 21 miejsce.

Las Ketchup

To trio jest idealnym przykładem na to, jak Eurowizja działa na niekorzyść zespołu. Twórczynie wylansowanego w 2002 roku utworu The Ketchup Song znanego bardziej jako Aserejé, czyli piosenki która odniosła międzynarodowy sukces postanowiły 4 lata później wystąpić na Eurowizji. Z kompozycją Bloody Mary również zajęły 21 miejsce w finale Konkursu. Na nasze nieszczęście, pokłosiem tego występu było rozwiązanie zespołu.

Måns Zelmerlöw (?)

Jak napisałam na wstępie, Eurowizja to tak naprawdę loteria. O ile we wczesnych latach mało który sławny wcześniej wykonawca wygrywał Konkurs, o tyle z biegiem lat ta sztuka stawała się niemal niemożliwa. To jest właśnie Eurowizyjna Klątwa: jesteś sławny, masz radiową piosenkę, świetny występ, stawiają Ciebie w roli faworyta – co prawda nie masz problemu by być w finale, a nawet Top10… ale go nie wygrywasz. Początki kariery sięgają 2005 roku, kiedy wygrywał Idola. 2007 był jego rokiem debiutu fonograficznego oraz europejskiego sukcesu przeboju Cara Mia, który swoją drogą brał udział w Melodifestivalen (podejście nr 1, drugie było z Hope and Glory 2 lata później) czyli szwedzkich preselekcjach do Eurowizji. Później jeszcze kilka singli i kilka płyt (niestety dostępność w Polsce jest taka jaka jest :( ). (Więcej tutaj).

https://www.youtube.com/watch?v=N7M1NE3LEF8

Dlaczego o nim akurat piszę? Bo z jednej strony, jestem sceptyczna co do jego obecności na Konkursie i efektów wystąpienia. Z drugiej – marzeniem fanów Månsa, jego samego, antyfanów Il Volo jest to, by wygrać Eurowizję. I tym samym odczarować fatum, jakie ciąży na wykonawcach-nie-debiutantach i przywrócić dawny blask Konkursu Piosenki Eurowizji. AySel & Arash byli kilka lat temu bardzo blisko osiągnięcia celu, ale również ich dopadła Eurowizyjna Klątwa (chociaż poradzili sobie o wiele lepiej niż wyżej wymieniona szóstka). Ale to temat na inny felieton.

PS: Zobacz również mój poprzedni eurowizyjny tekst :)

Exit mobile version