Site icon All About Music

Eurowizja 2015. Relacje z prób – 18 maja 2015. Próba generalna pierwszego półfinału

W Centrum Prasowym coraz większy rozgardiasz – czuć atmosferę zbliżającego się ogromnymi krokami półfinału – to już jutro o 21! Dzisiaj mieliśmy okazję po raz pierwszy na żywo obejrzeć próbę generalną całego pierwszego półfinału ze wszystkimi jego elementami. Wrażenia bardzo pozytywne.

Na otwarcie: występ orkiestry. Potem na scenę wkracza ona – królowa zeszłorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji – Conchita Wurst. Nie mogło też zabraknąć „Rise Like a Phoenix„, które na żywo brzmi naprawdę niesamowicie! Publiczność jest zachwycona.




Conchita w tym roku prowadzi relację z greenroomu, do którego powoli zmierza Conchita w trakcie swojego wykonu. Stamtąd wywołuje na scenę wszystkich 16 uczestników pierwszego półfinału w kolejności ich występowania. Dopiero wtedy ubiegłoroczna zwyciężczyni kończy swoje muzczne show. Na scenie pojawiają się również trzy prowadzące tegorocznej  Eurowizji. Po krótkim wstępie nadszedł czas na pierwsze występy.

Każdy z występów poprzedzony jest tradycyjnie wizytówką danego kraju. W tym roku robią one naprawdę duże wrażenie. Każda  przebiega według takiego samego schematu: reprezentant otrzymuje tajemniczą przesyłkę z Wiednia, w którym ma do wykonania pewne zadania. Wizytówki idealnie promują gospodarza Eurowizji.




Tegoroczną Eurowizję otwiera piosenka Mołdawii. To dosyć kontrowersyjny i wyzywający występ i tu nie zmienię zdania – nie przekonuje mnie. Dużo bardziej stonowana jest Armenia występująca po Eduardzie. Nie jest to mój faworyt, ale stanowi miłą odmianę.

Trzeci na scenie prezentuje się reprezentant Belgii. Wygląda dużo pewniej na scenie, a jego głos wydaje się mocniejszy. Za nim Holandia i… kolejna zmiana kreacji Trijntje. Woalka na twarzy, ku rozpaczy niektórych, została. Pora na Finlandię, czy najkrótszy występ tegorocznej Eurowizji. Brzmieniowo ciężka pozycja, ale to nie powinno  jej przeszkodzić w dojściu do finału.

Pora na chwilę przerwy i rozmowę Conchity w Greenroomie. Jest przy tym naprawdę czarująca i ujmująca i potrafi rozładować napiętą atmosferę.

Wracamy do występów. Grecja – tutaj wokal nadal robi duże wrażenie. Estonia, jeden z faworytów, swoim występem nie porywa. Plusuje jedynie dobrą kompozycją. Macedońska propozycja jest bardzo sympatyczną, ale brakuje jej tego czegoś, czym na dłużej przykułaby uwagę. Za to Serbia… tak, ten występ na pewno zostanie zapamiętany. Kolorowy rozgardiasz na scenie dostał burzę oklasków i wiwatów.

Węgierski utwór z przesłaniem jest bardzo spokojny. Może odrobinę zbyt spokojny, powoli kołyszący do snu, z którego za chwilę rozbudzi Białoruś. Występ Uzariego jest jeszcze lepszy, niż na pierwszych próbach. Może to publika dodała mu energii?

Na scenie pojawia się Rosja. Głos Poliny wypełnia całą halę. Nie mam wątpliwości, że w tym przypadku będzie finał. Takowe pojawiają się przy propozycji duńskiej. Ten kraj mocno mnie zawiódł w tym roku.

Powoli zbliżamy się do końca finału. Albańska propozycja jest bez zarzutów – dobrze zaśpiewana wokalnie piosenka, której przyjemnie się słucha. Za nią Rumunia, która jest propozycją lepszą od zeszłorocznej, ale nadal nie jest utwór na finał. Stawkę konkursową zamyka Gruzja. To mocny występ, bardzo dobry na zakończenie.

Zamiast dotychczasowych występów,umilających czas przed ogłoszeniem wyników, widzimy między innymi Wiedeń ze zwierzęcej perspektywy i różne fragmenty utworów eurowizyjnych sprytnie powiązanych z róznymi elementami kultury i nauki.

Jaki jest ten półfinał? Bardzo wyrównany. Poza kilkoma pewnikami ciężko dokładnie stwierdzić, kto znajdzie się w gronie finałowych szczęśliwców. Ale tego dowiemy się już jutro. Emocje gwarantowane!

Tekst: Wioleta Pyśkiewicz
Foto: Elena Volotova (EBU)

Exit mobile version