Nie mogę się doczekać krakowskiego koncertu… Myślę, że w ramach powtórki bądź introdukcji dobrze jest przypomnieć sobie najwspanialsze utwory mistrza. Pozwólcie, że przedstawię zatem- moim skromnym zdaniem – 10 kompozycji Morricone, które znać po prostu TRZEBA.
Muzyka filmowa to intrygujący gatunek. Niezwykle trudno skomponować jest idealny akompaniament, który i pasuje do sceny jak ulał – i sam w sobie jest na tyle „silny”, by zapaść w pamięć na zawsze… Tylko nieliczni kompozytorzy mogą poszczycić się ścieżkami dźwiękowymi, które stały się nieśmiertelne. Jednym z takich kompozytorów – ba, rzekłbym, że jednym z najwybitniejszych – jest maestro Ennio Morricone, który już 6 lutego wystąpi w Krakowie. Innowator, twórca, dla którego nie istnieją granice w muzyce (czy w filmie – jego muzyka brzmi w westernach, dramatach, komediach, horrorach giallo…), niestrudzony muzyczny „ilustrator” (napisał muzykę do ponad 500 filmów!) – Ennio Morricone to po prostu TYTAN muzyki. Bez dwóch zdań.
I. Chi Mai
Często w dzieciństwie usłyszeliśmy melodie, które utrwaliły się, „zakopały” głęboko w pamięci, urzekły pięknem – co do których jednak – jako że byliśmy zbyt młodzi – nigdy nie zastanawialiśmy się, skąd pochodzą bądź kto je skomponował. Dla mnie taką melodią jest Chi mai – nostalgiczny, piękny utwór z chwytającymi za serce smyczkami i delikatnym pianinem w tle… Utwór ten stał się sławny dzięki filmowi Zawodowiec z Jeanem-Paulem Belmondo oraz… cóż… reklamie karmy dla psów Royal Canin. Jednak po raz pierwszy Chi mai zostało użyte w filmie Magdalena (Maddalena) z 1971 roku, w reżyserii… Jerzego Kawalerowicza.
II. A Fistful of Dollars (theme)/ The Good, the Bad and the Ugly
Wraz z legendarnym mistrzem westernów Sergio Leone Ennio Morricone stworzył jeden z najlepszych teamów reżyser-kompozytor w historii kina. Z powodu limitów finansowych Morricone nie dysponował pełną orkiestrą – zamiast tego wykazał się niezwykłą kreatywnością, tworząc kompozycje z najdziwniejszych „składników”, takich jak gitara Fender Rhodes, wystrzał z rewolweru, drumla czy gwizdy… Eksperymenty Morricone – takie jak wyznaczany uderzeniami bata temat przewodni Za garść dolarów czy najsłynniejszy bodaj utwór Morricone, The Good, The Bad and the Ugly z nieśmiertelnym „wyciem kojota” – nie tylko nadały Leone specyficznej atmosfery, lecz – krótko mówiąc – absolutnie zrewolucjonizowały sztukę muzyki filmowej.
III. The Ecstasy of Gold
Perfekcja. Drugi najbardziej znany utwór z magnum opus westernu – filmu Dobry, zły i brzydki Leone… i moja osobista ulubiona kompozycja Morricone. Nie znam drugiego tak znakomicie ilustrującego szeroko pojętą, jak to się obecnie określa, „epickość” i rozmach przygody. A właściwie PRZYGODY. Wszechogarniającej… ekstazy. Myślę, że nie tylko ja jestem absolutnie zafascynowany tym utworem – wszak Metallica od 1983 roku rozpoczyna swe koncerty właśnie od The Ecstasy of Gold….
IV. The Man with a Harmonica
Pewnego razu na Dzikim Zachodzie to western idealny. Kropka. Nie chcę słyszeć żadnych dyskusji. Idealne tempo brutalnej opowieści wśród spalonych słońcem scenerii Dzikiego Zachodu, zniewalająca Claudia Cardinale, demoniczny Henry Fonda, milczący i morderczy twardziel nad twardziele Charles Bronson… No i ten niesamowity soundtrack. Harmonijka ustna nigdy nie brzmiała tak złowieszczo – The Man with a Harmonica to fenomenalna, mrożąca krew w żyłach ilustracja finałowego pojedynku dwóch zaciekłych wrogów…
V. Klan Sycylijczyków
Kino gangsterskie również nie jest Morricone obce. Do najbardziej znanych jego ilustracji muzycznych z tego gatunku należą Nietykalni Briana de Palmy oraz ostatnia kinowa epopeja Sergio Leone, Dawno temu w Ameryce (z przejmującym motywem tytułowym – polecam!)… W 1969 roku – świeżo po Pewnego razu na Dzikim Zachodzie – Morricone skomponował muzykę do głośnego kryminału Klan Sycylijczyków. Wysmakowany, nostalgiczny, na wskroś „włoski” motyw tytułowy zostaje w głowie na długo…
VI. The Thing
Zaraz… Ennio Morricone nagrał soundtrack do Rzeczy (Cosia?) Johna Carpentera? Do jednego z najkrwawszych, najbardziej klaustrofobicznych – i zarazem najlepszych – horrorów lat 80.? Sam z początku nie mogłem w to uwierzyć… A jednak – Morricone porzucił podniosłe chóry i monumentalne symfonie i – jakby wzorem samego Carpentera – skomponował minimalistyczny, subtelny, niepokojący, wpełzający pod skórę niczym arktyczny mróz akompaniament idealnie skrojony na potrzeby przerażającego horroru… Rzecz rewelacyjna.
VII. Misja
Nieco już zapomniany, acz bardzo dobry film z 1986 roku w reżyserii Rolanda Joffe’a to fascynująca opowieść o XVIII-wiecznej misji jezuitów w gąszczach południowoamerykańskiej dżungli… Majestatyczny soundtrack Morricone do dziś jest uznawany za jedno z jego największych osiągnięć – nieskończenie piękny koncert podniosłych chórów i egzotycznych instrumentów… Soundtrack do Misji, jednogłośnie niemal okrzyknięty arcydziełem, zdobył nagrodę BAFTA, Złoty Glob, był też murowanym kandydatem do Oscara – jednak statuetka powędrowała do Herbiego Hancocka za ścieżkę dźwiękową do filmu Około północy. Ten wybór Akademii do dziś budzi kontrowersje…
VIII. Cinema Paradiso
Przepiękny film, najpiękniejsza bodaj pełna nostalgii laurka wystawiona kinu. Początek owocnej – i trwającej do dzisiaj – współpracy Morricone i reżysera Giuseppe Tornatore… Cinema Paradiso – stworzony przez Ennio i jego syna, Andreę – to bezbłędny, pełen nostalgii, rozkosznego ciepła i swoistej, włoskiej romantyczności akompaniament do powrotu/poszukiwań swych korzeni, dziecięcych radości… Zarówno film, jak i soundtrack to perełki – kto nie oglądał/słyszał, niech żałuje.
https://www.youtube.com/watch?v=nH-32-y0ki8
IX. Karol – człowiek, który został papieżem/Papież, który pozostał człowiekiem
Polska nuta – tak jest, maestro Morricone zilustrował także jedną z najważniejszych polskich produkcji filmowych początku XXI wieku – dwuczęściową kronikę papieża Jana Pawła II, od młodości aż do końca wybitnego pontyfikatu…
X. Nienawistna ósemka
Quentinowi Tarantino (który nieraz korzystał w swych filmach z wcześniejszych utworów Morricone) udało się Nienawistną ósemką stworzyć w XXI wieku podziwu godny hołd dla klasycznego westernu – w komplecie z oryginalnymi kompozycjami Ennio Morricone! Można się tylko domyślać, w jaki sposób Tarantino namówił mistrza, by ten zilustrował swój pierwszy western od 35 lat…. Już pierwsze nuty ścieżki dźwiękowej dają znać, że maestro nie stracił nic ze swego talentu. Drapieżny, frenetyczny soundtrack doskonale potęguje gęstą atmosferę filmu-pojedynku ośmiu śmiertelnie niebezpiecznych ludzi… Soundtrack do Nienawistnej ósemki przyniósł Morricone pierwszego (nie licząc honorowego z 2007 roku) Oscara (czyżby przeprosiny za rok 1986?).
Wybitny włoski muzyk Ennio Morricone po raz kolejny wystąpi w TAURON Arenie Kraków. Koncert, który rozpocznie się 6 lutego 2017 r. o 20.00 jest częścią trasy zatytułowanej „60 YEARS OF MUSIC WORLD TOUR”. Artyście będzie towarzyszyć Czeska Narodowa Orkiestra Symfoniczna. Na scenie z Morricone pojawi się ponad 200 muzyków i wokalistów.
Maestro Morricone wraca do TAURON Areny Kraków
60 YEARS OF MUSIC WORLD TOUR
6 lutego (poniedziałek), godz. 20:00
Otwarcie bram: godz. 18:30

