Site icon All About Music

England’s dreaming. Boston Manor wystąpili w warszawskiej Hydrozagadce. Relacja Izabeli Zadury

Muzycy Boston Manor definiują swoją muzykę jako post-pop punk. Grający niegdyś nieco lżejsze, klasycznie pop-punkowe rytmy, swoim albumem Welcome To The Neighbourhood z 2018 roku zespół z brytyjskiego Blackpool przeszedł na ciemniejszą stronę mocy. W tym nowym wydaniu zaprezentowali się publiczności w warszawskim klubie Hydrozagadka.

Dla Boston Manor była to druga wizyta w Polsce – w zeszłym roku wystąpili w warszawskiej Stodole jako support Good Charlotte. Impreza była wówczas przednia, na parkiecie pojawił się spory mosh, i nawet jeśli większa część publiki nie znała brytyjskiego zespołu, wszyscy dobrze się bawili w naprawdę mocnym, punk rockowym stylu. Oczekiwania wobec samodzielnego koncertu Boston Manor były więc spore.

W poniedziałkowy wieczór Hydrozagadka, niezbyt duży klub na warszawskiej Pradze, nie świeciła może pustkami, ale na pewno zmieściłaby jeszcze kilkadziesiąt dodatkowych osób. Jako supporty wystąpili: polski zespół indie blunt razor oraz post-hardcore’owe Modern Error z Wielkiej Brytanii.

Na porządny mosh pit czy crowdsurfing nie było niestety szans (chociaż niektórzy próbowali), ale nie znaczy to, że Boston Manor nie dali z siebie wszystkiego. Otwarcie koncertu utworem Liquid (w oryginale nagranym z Johnem Floreani z Trophy Eyes) było mocnym początkiem. Jeden z największych hitów grupy, England’s Dreaming, pojawił się na setliście już jako trzeci.

Większa część koncertu wypełniona była utworami z Welcome To The Neighbourhood, albumu do pewnego stopnia konceptualnego. Krążek rysuje przed słuchaczami fikcyjną, bardziej ponurą wersję rodzinnego miasta zespołu, Blackpool, wypełnioną biedą, przestępczością i uzależnieniami. To z tego burzliwego świata wyłaniają się takie utwory jak Flowers In Your Dustbin, Funeral Party, Digital Ghost, Stick Up czy Bad Machine, zagrane w Warszawie z odpowiednią dawką energii i złości, pobudzające publiczność do skakania.

Boston Manor postanowili zagrać zaledwie kilka utworów ze swojego debiutanckiego krążka Be Nothing: Lead Feet, Burn You Up oraz hitowe Laika. Ubrane w nową, cięższą estetykę zespołu, kawałki wypadły naprawdę nieźle. Wokalista zespołu Henry Cox wyraził radość z możliwości koncertowania w Polsce – ponieważ nadchodzący Brexit może poważnie utrudnić brytyjskim zespołom podróżowanie, taką okazję należy docenić.

„Próbuję tylko zwrócić uwagę na kilka ważnych kwestii,” mówił wokalista zespołu Henry Cox przy okazji promocji albumu Welcome To The Neighbourhood. „Rzeczy istotne dla mojego pokolenia są w moich oczach po prostu trywialne, ale kim ja jestem, żeby o tym mówić? Nie mogę zaoferować żadnych natychmiastowych rozwiązań, ale mogę spróbować wylać kubeł zimnej wody na niektórych moich rówieśników, po prostu zmusić ich, by pomyśleli i przestali być tacy apatyczni.” Muzyka Boston Manor prowokuje do myślenia, a koncerty zespołu to niezmiennie ogromna dawka dobrej muzyki, świetnej zabawy i okazja do pozbycia się nadmiaru energii. Oby zespół miał okazję jak najszybciej znowu wpaść do naszego kraju!

Exit mobile version