Site icon All About Music

Energetyczna bomba. Mery Spolsky na Letnich Brzmieniach w Warszawie. Relacja

Za co kochacie ulubionych artystów? Za teksty, które są jak opis Waszego życia? Za muzykę, która wprawia ciało w ruch lub przypomina o ważnych momentach? A może, skrycie lub nie, wzdychacie do Pana, który wygląda jak młody bóg i na każdym koncercie miękną Wam nogi, gdy wychodzi na scenę lub do Pani, której uśmiech śni się Wam po nocach i przyspiesza bicie serca? W przypadku tej dziewczyny trzeba przede wszystkim wspomnieć o kradnącej serce autentyczności, poczuciu humoru i dystansie do siebie—mowa o nikim innym jak o Mery Spolsky, która w minioną niedzielę zagrała na Błoniach PGE Narodowego w ramach cyklu Letnie Brzmienia.

Ilu znacie artystów, którzy zaczynają koncerty od własnego intra, które dodatkowo co jakiś czas ulega odświeżeniu? Bo ja widziałam to tylko u Mery. Każdy koncert od początku do końca jest energetyczną bombą, a dotrzymanie jej kroku podczas tegorocznych plenerów wymaga nie lada kondycji, bo setlista jest mocno imprezowa. Pojawiają się kawałki z pierwszej płyty jak Miło było Pana Poznać i Liczydło, przez dekalogową Mazowiecką Kieckę, FAK czy Sorry From The Mountain, solo aranżacja Królestwa Kobiet, świetny cover Nie mam czasu na seks, a także piosenkowe fragmenty audiobooka Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj, który wydała w zeszłym roku również w wersji papierowej. Warto dodać, że utwór Cekinowa Bomba, do którego niedawno powstał teledysk, pojawił się w mediach…pod wpływem fanów Marysi, którzy po ubiegłorocznych live actach zasypywali autorkę prośbami o dodanie go do streamingów i który również dla mnie jest jednym z ulubionych jej kawałków.

Jeśli chcielibyście zgadnąć bez patrzenia na scenę czyj to koncert, wystarczy rozejrzeć się po publiczności. Rzesze stałych fanów w ubraniach w czarno-białe paski, cekiny, czerwone, czarne i białe stylówki (a ostatnio też i niebieskie jak logo Durex, bo Mery i Kuba Karaś, we współpracy właśnie z tą marką, nagrali piosenkę Bez Wymówek propagującą bezpieczny seks—polecam jak najbardziej i jedno i drugie). Do tego banery, szalone makijaże i uśmiechy na ustach ludzi wyśpiewujących każdy, absolutnie każdy utwór. Nie od dziś wiadomo, że królowa spolsky jest również królową wszelkich interakcji z fanami, którzy sami nazywają siebie po prostu ludźmi spolsky. Choć przy rosnącej z trasy na trasę liczbie obserwujących, bywa to coraz trudniejsze, należy wspomnieć, że artystka od początku swojej kariery dba o regularny kontakt z fanami w social mediach, a po koncertach chętnie podpisuje płyty, robi zdjęcia i znajduje czas na rozmowy. Nie może więc dziwić fakt, że niejednokrotnie ze sceny bezbłędnie rozpoznaje kto pod nią stoi.

Performance ten, to w dużej mierze również manifest siły kobiet, siostrzeństwa i akceptacji siebie. Patrząc jak Mery komponuje swoje stylizacje, jak obraca w żart internetowe komentarze o dupie spolsky, odkrytym biuście, figurze i języku niewpasowującym się w wyśrubowane standardy społecznych oczekiwań, ma się na myśli jedno–ta laska, robi świetną robotę jeśli chodzi o zmianę podejścia młodych osób, co do słuszności odważnego wyrażania własnego ja. Dystans jaki prezentuje względem samej siebie tylko to potwierdza. Zabawy słowem i poczucie humoru nie tylko w tekstach piosenek ale i konwersacji z publicznością wywołują uśmiech na twarzy, który nie znika jeszcze długo po koncercie.

Niezmiennie nie zawodzi No Echoes, który oprócz tego, że wspomaga Mery jako muzyk i producent, to daje się namówić już nie na jedną, a kilka choreografii! Ich współgrające stylizacje, makijaże i układy taneczne z całą pewnością cieszą wzrok, jednak najprzyjemniejszą rzeczą jaką widać na scenie jest po prostu niezmierzona radość z grania jaką ma ten duet.

Opuszczając teren wydarzenia masz wrażenie, że po takiej dawce energii nie zaśniesz przez 3 dni ale też, że tam na scenie stoi osoba taka jak Ty, która miewa czasem gorsze dni, która też przeżywa, że Dua nie wystąpiła na Openerze i której niektóre relacje kończyły się—łagodnie mówiąc–dość średnio. I właśnie w tym tkwi jej fenomen, w szczerości, wrażliwości i otwartości na drugiego człowieka, która sprawia, że każdy kto choć raz był na jej koncercie chciałby mieć taką przyjaciółkę jak Mery Spolsky.

Exit mobile version