Ostatni solowy album Etona Johna ukazał się w 2006 roku. W międzyczasie artysta nagrał wspólny krążek z Leonem Russelem w 2010 roku, udzielał się na płytach innych artystów (zagrał m.in. w piosence tytułowej z albumu Black Gives Way To Blue Alice In Chains, wsparł również Fall Out Boy w utworze Save Rock And Roll) oraz kolejny już raz skomponował muzykę do filmu, tym razem do animowanego Gnomeo & Juliet. Przyszła pora na kolejny autorski materiał. Co usłyszymy na najnowszym albumie Eltona Johna? Czego można oczekiwać po artyście, który nagrał tak wiele albumów i który tak wiele osiągnął? Odpowiedź może być tylko jedna: kolejnej bardzo dobrej płyty.
Elton John jest piosenkarzem, kompozytorem, humanistą, sponsorem drużyny piłkarskiej a co najważniejsze gwiazdą światowego formatu. . Jego krążki nie są promowane, nie wałkuje się ich w radiu a jednak podbija serca fanów. W Wielkiej Brytanii Elton to zjawisko, jego koncerty to to wydarzenia najwyższej rangi a sam wpisał się na stałe w brytyjską kulturę (pomijając wszelkie kwestie związane z alkoholem, narkotykami i całą resztą). Jest zdecydowanie najważniejszym przedstawicielem swojego pokolenia, a zarazem najbardziej docenionym i uhonorowanym artystą, bowiem Elton posiada na swoim koncie nagrodę Grammy, Oscara, Tony i Brit Award. Jego dyskografia jest tak bogata, że trudno z niej wybrać jeden najlepszy album. Mimo to Elton nadal tworzy i robi to naprawdę solidnie. Czego najlepszym dowodem jest jego najnowszy krążek – The Diving Board.
Bardzo lubię album The Capitan and the Kids z 2006 roku. Są na nim piosenki proste i szczere i podobnie jak w przypadku najnowszego dzieła artysty w głównej mierze oparte na dźwiękach fortepianu. Dzięki temu zyskały one specyficzny klimat. Kompozycje te oprócz żywych instrumentów posiadają niebanalne, autobiograficzne teksty, pokazują żywiołowe granie,a co najważniejsze rozczulają swoją melodyjnością. Podobnie jest również na The Diving Board. Sam Elton powiedział o albumie:
Czuję się tak, jakbym właśnie debiutował – mówi John. Zadałem sobie pytanie: jaką muzykę chcę tworzyć? Doszedłem do wniosku, że muszę sięgnąć do przeszłości, by móc ruszyć naprzód.
I tak właśnie na najnowszym albumie słyszymy „muzyczne korzenie Eltona”. Nawiązuje on do swojej twórczości sprzed kilkudziesięciu lat równocześnie tworząc świeże i nowe kompozycje. Czego zatem możemy posłuchać na The Diving Board?
Album otwiera przepiękna ballada Oceans Away. Już po pierwszych dźwiękach wiedziałam, że będzie mi się podobać. Kompozycja ta jest czarująca, nieco rozmarzona i bardzo spokojna. Czuć emocjonalność w głosie Eltona, która wręcz kipi nam z głośników. Następnie dostajemy nieco szybsze, Oscar Wilde Gets Out. Napięcie stopniowane jest tutaj przez dźwięki fortepianu, który staje się tłem dla wokalu artysty. Podobne dramatyczne napięcie serwowane nam przez fortepian utrzymuje się w dosłownym tłumaczeniu, w balladzie o ślepym Tomie (The Ballad of Blind Tom). Aranżacja numeru jest mroczna, nieco tragiczna. Kompozycja niewątpliwie przyciąga i magnetyzuje.
W niektórych numerach Eltona wspierają chórki. I tak w Take This Dirty Water mamy do czynienia z chórkiem żeńskim, natomiast w Can’t Stop Alone Tonight jest to chórek męski. Oba podkreślają wokal Eltona i stanowią jego uzupełnienie. Nie przeszkadzają a jedynie wspomagają artystę.
Home Again, pierwszy singiel, który mieliśmy okazję poznać,to spokojny i melancholijny utwór, podobnie jak w The Ballad of Blind Tom to fortepian jest wyznacznikiem napięcia. A sama piosenka jest o chęci powrotu do domu, o tym, że opuszczając go po pewnym czasie chcemy wrócić, o szukaniu sensu w swoim życiu.
Could’a been a jailbreak and the spotlight hitting me
Or was that just some nightclub singer back in 1963
In the old park of Valencia on the coast of Spain
Never tiring once of hearing songs about going home again
Na uwagę zasługuje również Voyer oraz My Quicksand, które są kompozycjami bardziej żywiołowymi i ekspresyjnymi. Z kolei tytułowy numer kojarzy mi się z barowymi kawałkami, które śpiewa się w filmach z lat 70 i 80. Oprócz samych piosenek na krążku znajdziemy trzy instrumentale, odpowiednio Dream #1, Dream 2# i Dream #3. Są to wstawki fortepianowe, które niejako stanowią dopełnienie do kompozycji. Z trzech propozycji najbardziej lubię #3. Głownie dlatego, że jest najbardziej żywiołowe.
Na swoim najnowszym krążku Elton John pokazał, że potrafi być zarówno liryczny, romantyczny czy subtelny, jak również bardzo klimatyczny, miejscami mroczny a przede wszystkim wyrazisty. Fani dawnego, bardziej dynamicznego grania znajdą parę numerów dla siebie, natomiast miłośnicy spokoju upodobają sobie klika świetnych ballad. Elton w gruncie rzeczy serwuje nam to co w jego muzyce jest najlepsze, czyli prostotę bez zbędnych ozdobników. Wydawać by się mogło, że wystarczy nam wyłącznie jego, nadal silny, głos i fortepian. The Diving Board to dawka temperamentnych utworów w połączeniu z melancholijnymi balladami. Generalnie album jest spójny, równy i utrzymuje poziom. Czuć w nim „duszę” Eltona, głównie dlatego, iż czerpie on ze swoich korzeni.
Tak więc najnowszy album to propozycja dla koneserów muzyki, poszukiwaczy dobrych brzmień, wyszukanych i wysmakowanych muzycznych klimatów. To kompozycje nostalgiczne, które idealnie wpasują się na nadchodzące jesienno–zimowe wieczory.Słuchając tej płyty przypomina mi się ubiegłoroczny krążek Joe Cockera Fire It Up, na którym on również pokazał siłę, charyzmę oraz chęć tworzenia. Dla takich albumów, jak The Diving Board warto było czekać 7 lat, by na nowo zakochać się w muzyce Eltona i pozwolić mu się zaczarować pięknem utworów. Mnie zaczarował i kupił tym albumem.
