Okazuje się, że brytyjski piosenkarz jest wielkim fanem Eurowizji i co roku trzyma kciuki za reprezentantów Wielkiej Brytanii. Ostatnio artysta zdradził co musi się stać by wziął udział w konkursie.
Podczas wywiadu dla duńskiej telewizji – artysta powiedział:
Eurowizja jest moją ulubioną rzeczą, którą oglądam co roku. Uwielbiam ten konkurs.
Dostając następne pytanie, czy w takim razie wziąłby w nim udział, Ed odpowiedział tak:
Wkurzam się co roku oglądając ten konkurs. Wtedy zawsze oznajmiam mojemu menagerowi, że któregoś dnia to zrobię. Otrzymuję jednak odpowiedź w stylu: nie na mojej zmianie.
Dodając:
Jeżeli miałbym już to zrobić, to tylko wtedy gdy Anglia będzie znowu uwielbiana, a nie wiem czy to kiedyś nastąpi.
W wywiadzie, artysta zdradził, że w tegorocznym konkursie, bardzo kibicował Niemcom i piosence I Don’t Feel Hate. Podkreślił również, że tegoroczni zwycięzcy z Włoch – zespół Måneskin – zaprezentowali najlepszą piosenkę i dali najlepszy występ podczas eurowizyjnego finału. Artysta dodał, że piosenka Islandii również skradła jego serce.
W ostatnich latach Wielka Brytania nie może pochwalić się sukcesami na Eurowizji. Jednak, dzięki temu, że należy do tzw. Wielkiej Piątki nadwców konkursu, co roku ma od razu zagwwarantowane miejsce w finale. W tegorocznej edycji królestwo zajęło ostatnie miejscie i nie otrzymało ani jednego punktu. To nie pierwszy taki cios dla Wielkiej Brytanii. Ten sam los spotkał duet Jemini, który reprezentował Brytyjczyków w 2003 roku, z piosenką Cry Baby. W 2019 roku, Wielka Brytania również zajęła ostatnie miejsce, a od 2000 roku, aż jedenaście razy kończyła konkurs poza pierwszą dwudziestką. Ostatni raz najbliżej podium była w 2009 roku – kończąc konkurs na miejscu piątym. Natomiast po zwycięstwo w konkursie, Brytyjczycy sięgneli do tej pory pięć razy – ostatni raz w 1997 roku.
Myślicie, że najnowszy utwór Eda – Bad Habits – miałby szansę przełamać złą passę Wielkiej Brytanii w konkursie?

