Jak zostać gorącym debiutem drugi raz w swojej 9 letniej karierze? Brzmi absurdalnie, jednak to właśnie w ten sposób Echa pojawiają się na ustach wszystkich jako (nie)znajomy zespół.
Na pierwszy rzut oka coś całkowicie nowego i niespotykanego, a jednak nie do końca. Zielonogórsko-wrocławski zespół swoje początki można uznać, że ma już dawno za sobą, ponieważ grupa powstałą na bazie zespołu Bezsensu, który debiutował już w 2010 roku i cieszył się dość sporą popularnością, a do tego miał na swoim koncie dwa albumy.
Nic nie trwa wiecznie, a pod nową nazwą zadebiutowali w wielkim stylu. Ich album został okrzyknięty „jedną z najgorętszych premier czerwca” i ogłoszony Płytą Tygodnia Programu Czwartego Polskiego Radia. Jeszcze przed premierą płyty, Echa mocno zaistniały, kiedy utwór „Polska na supeł” przez kilka tygodni gościł w zestawieniu Listy Przebojów Trójki.
Można powiedzieć, że przepisem na sukces zespołu jest najbardziej klasyczne indie popowe brzmienie z elementami elektroniki, ale na ich krążku nie brakuje też czegoś dla fanów mocniejszego brzmienia. Zespół funduje swojego rodzaju podróż, która składa się z różnych etapów. Zaczynając od niesamowicie mocnego lirycznie Czy masz dla mnie czas, a kończąc na bardzo elektronicznym Postanawiam i chyba największą zaletą tego albumu jest mocny początek i zakończenie, jednak nie do końca przekłada się to na całość.
To dotyczy też singla, który wyszedł pod koniec stycznia tego roku. Polska na supeł jest bardzo dobrą pozycją jeśli chodzi o warstwę liryczną. Tekst autorstwa Arkadiusza Tydy jest niesamowicie poruszający i przepełniony wyjątkową wrażliwością. Tytuł piosenki nadaje niesamowitego znaczenia całemu utworowi. Słowa, które na pozór opowiadają o relacji damsko-męskiej, jednak w kontekście obywatel-ojczyzna nabiera zupełnie innego brzmienia. Jednak utwór ten jest mocno przeciętny muzycznie. Nie rzuca on na kolana, nie zaskakuje, a też nie zapada na długo w pamięć. Można powiedzieć, że takich utworów było już wiele i wiele też będzie dlatego pod względem muzycznym polemizowałabym czy jest to materiał na singiel. Nie dał on zespołowi niesamowitego rozgłosu, mimo obecności na Liście Przebojów Trójki, jego licznik wyświetleń ledwie przekroczył 19 tyś.
Zwykły dzień to jedna z najbogatszych w swojej prostocie pozycji na płycie. Jest to bardzo chwytliwa kompozycja połączona z bardzo przyjemnym tekstem, która łatwo wpada w ucho i nie chce wyjść z głowy. Utwór z niewykorzystanym potencjałem i zamieciony pod dywan, a być może dałby on większy rozgłos niż te, które zostały wydane.
Bardzo dobre są w tym albumie mocniejsze pozycje. Jaki? jest tego przykładem. Jest to jeden z ciekawszych muzycznie utworów i to do niego przyciąga, wręcz hipnotyzuje.
Pod tym względem Echa są bardzo nierównomierne. Jest kilka pozycji, które ciągną ten debiut ku górze, a reszta pozycji wypada po chwili z pamięci. Cieszę się bardzo, że w jakiś sposób zespół ten się rozwija, nie ważne pod jaką nazwą. Mam nadzieję, że to nie ostatni krążek Echa, a wszystko tak naprawdę jest jeszcze przed nimi, bo mają warunki na rozwój. Jeśli tylko będą pracować, będą ambitni i konsekwentni w tym co robią, to wszystkie furtki stoją przed nimi otworem.

