Site icon All About Music

Dolly Parton prędzej umrze na scenie, niż przejdzie na emeryturę

Najsłynniejsza babcia country nie ma zamiaru przestać śpiewać. Jak stwierdziła w najnowszym wywiadzie, prędzej kopnie w kalendarz na scenie.

Dolly Parton nie trzeba nikomu przedstawiać. Najsłynniejsza wokalistka country jest na scenie od 1959 roku. Szybka matematyka mówi, że to już 64 lata! Wielu zapewne po takim czasie już raczej by się poddało i przeszło na zasłużony odpoczynek. W ostatnim wywiadzie dla Greatest Hits Radio 77-latka stwierdziła, że nie ma zamiaru przejść na emeryturę.

„Nigdy nie przejdę na emeryturę. Mam nadzieję, że pewnego dnia padnę martwa w środku piosenki na scenie. Miejmy nadzieję, że napisanej przeze mnie”.

mówi Dolly

Cóż, nic tylko podziwiać. Przez te wszystkie lata artystka wydała aż 65 albumów – zaczęła w 1967 od Hello, I’m Dolly, a skończyła (póki co) w 2022 na Run, Rose, Run. Jej najnowszy krążek Rockstar właśnie się tworzy i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ujrzy światło dzienne 17 listopada. Wygląda na to, że nie będzie ostatnim w karierze Amerykanki, bo ta ma jeszcze sporo planów i marzeń, a jedyne co może ją zatrzymać, to zdrowie jej samej oraz jej męża.

„Jestem w stanie pracować, dopóki moje zdrowie jest dobre, a mój mąż ma się w porządku – powiedziała. „Chodzi mi o to, że jedynym powodem, dla którego kiedykolwiek bym zwolniła lub w ogóle przestała, byłby któryś z tych dwóch…. Ale w międzyczasie zamierzam kuć żelazo póki gorące”.

Co więc przyniesie przyszłość? Poza albumem Rockstar, Dolly wyznaje, że marzy jej się własny program telewizyjny. Poza tym, piosenkarka chciałaby ogólnie występować częściej w telewizji i w filmach, a także stworzyć własną linię makijażu i… peruk. Nic dziwnego, w końcu jej kręcone, blond włosy, są jednymi z najbardziej charakterystycznych na świecie.

Exit mobile version