22 kwietnia Billboard opublikował obszerny wywiad ze znaną raperką, Doją Cat. Poniżej przedstawiamy Wam streszczenie najważniejszych treści z artykułu.
25-letnia piosenkarka-raperka-producentka spędziła pandemię przechodząc glow-up, którego większość prawdopodobnie nie przewidziałoby, gdyby Doja została im przedstawiona (tak jak wielu) poprzez wideo do Mooo! z 2018 roku, w którym twerkuje ubrana w haute couture z krowimi łatami do improwizowanego rapu freestyle odnośnie szczęścia z bycia bydlęciem. Doja Cat, która zdominowała radio i gościła na wielu scenach ceremonii nagród muzycznych w ciągu ostatniego półtora roku, jest na zupełnie nowym poziomie, wszystko za sprawą sukcesu jej przełomowego albumu Hot Pink z 2019 roku. Ten krążek – figlarna, dopracowana kolekcja pokręconego rapu i R&B – zaowocował czterema hitami Billboard Hot 100 w ciągu dwóch lat, w tym Say So, przebój TikToka, którego remiks z udziałem Nicki Minaj zapewnił obu artystkom ich pierwszy numer jeden na Hot 100. Jej największa trasa koncertowa, jak do tej pory, planowana na wiosnę zeszłego roku, wyprzedała się w 10 minut. Prawdopodobnie możemy się tylko domyślać, co nastąpi dalej.
Na szczęście nie miałam zbyt wielu oczekiwań. Pomyślałam sobie: jeśli świat przechodzi przez to teraz to nie chcę do tego dodawać stresu odnośnie trasy. To bardzo ważne wydarzenie, jednak nie tak ważne jak doprowadzenie świata i zdrowia ludzi do harmonii sprzed pandemii. W tym celu, wstrzymałam się.
Doja o blokadach COVID-19, które zniweczyły jej plany
Zamiast tego, podwoiła swoją kreatywność, wykonując serię pomysłowych teledysków, kolaboracje z gwiazdami dużego kalibru i występów zapierających dech w piersiach. W międzyczasie, napisała utwory, które tworzą jej niewydany jeszcze album, Planet Her. Jego wydanie podkreśli jej oficjalną przemianę z „viral internet weirdo to full-on pop star”.
Nic z tego nie było zaskoczeniem dla zgranej ekipy Doji, w skład której wchodzi czteroczęściowy management zarządzający, dyrektor kreatywny Brett Alan Nelson, choreograf Fullout Cortland oraz wytwórnie RCA Records i Kemosabe Records. Ta holistyczna grupa menagerów – Lydia Asrat i Josh Kaplan z zarządu 10Q oraz Gordan Dillard i Wassim „Sal” Slaiby z SALXCO – zna Doje jak nikt inny. Na przykład, Asrat współpracuje z nią od 2016 roku, kiedy to dwudziestolatka spędzała miesiące w trasach w autobusie, dzielonym z inną wtedy undegroundową osobowością, Lizzo.
Za tą infrastrukturą kryje się coś w rodzaju paradoksu: pomimo doświadczenia, który wnosi management, każdy wydaje się doskonale świadomy, że najlepszą strategią jest zazwyczaj pozwolenie Doji na bycie Doja.
Od chwili kiedy ją poznałam, czułam, że będzie supergwiazdą, miała tę motywację i wizję swojej muzyki, której nikt nie mógł zmienić. Doja od samego początku była mózgiem wszystkiego.
mówi Asrat
Czasami pozwolenie Doji na bycie sobą, wiąże się z odebraniem telefonu, w którym oznajmia: „Hej, mam zamiar nagrać piosenkę o krowach”. Asrat śmieje się, wspominając ten dzień z 2018 roku: powiedziała: „Zamówiłam burgera, koktajl mleczny i strój krowy ”, a ja na to…„ OK? Zwariowała? Nie mam pi*rdolonego pojęcia! ”. „Pod koniec dnia napisała pełen tekst (“Got milk, bitch? Got beef? Got steak, hoe? Got cheese?”), wyprodukowała beat, nagrała wszystko i nakręciła teledysk w swojej sypialni przy użyciu green screen własnej roboty, na którym wepchnęła sobie frytki do nosa, gdy w tle latały pikselowe cheeseburgery i piersi postaci z anime. Film niemal natychmiast eksplodował w sieci, a Mooo! stał się gorącym tematem w internecie na wiele tygodni.” Wideo na YouTube ma obecnie prawie 85 milionów wyświetleń.
To, co wydaje się genialnym marketingiem, można przypisać kaprysowi i chęci na cheeseburgery – chociaż, jak pokazał Lil Nas X przy Old Town Road, siedem miesięcy później, nikt nie zna rozgłosu lepiej niż troll. A pozwolenie, by Doja była Doja, nie zawsze prowadziło do tak szczęśliwych chwil. W następstwie jej przełomu z Mooo!, zostały odkopane jej stare tweety z homofobicznymi obelgami. Natomiast w zeszłym roku wyciekły nagrania z Tinychat, pokazujące, jak Doja dopuszcza się rasistowskich obelg.
W wywiadzie dla Paper z 2019 roku, przyznała się do nawyków do shitpostingu: „Ludzie dręczyli mnie i używali okropnego, okropnego języka… Więc stałam się osobą, która opowiadała obraźliwe żarty i robiła różne rzeczy”. Wydawałoby się, że te kontrowersje nie zaszkodziły jej w znaczny sposób – być może dlatego, że jej przeprosiny (screeny z aplikacji notatnik), w porównaniu z tymi pisanymi przez ghostwriterów, wydają się natychmiastowe, no i cóż, prawdziwe. „Po prostu nie chcę być osobą, która cię kłamie w żywe oczy” – powiedziała Doja na Instagramie Live po skandalu na czacie. „Ponieważ wiem, że to, co mnie uszczęśliwia, to to, że Wy jesteście szczęśliwi i wiecie, co do cholery jest prawdziwe”.
Jeśli jest jakakolwiek wątpliwość, że okrzyknięty shitposter może zostać czołową piosenkarką pop, nie tyczy się to Dojy, która z pewnością nie uważa, że jest to niezgodne z, powiedzmy, pojawieniem się na Instagramie Live w stroju Joanny d’Arc podczas recytacji słów Roddy Ricch z brytyjskim akcentem o średniowiecznym brzmieniu.
Czuję, że ludzie oddzielają gwiazdę pop od bardzo ludzkiej, normalnej, głupkowatej nastolatki z internetu. I czuję, że się uzupełniają. Moim zdaniem nie ma oddzielenia. Zawsze patrzyłam na siebie w stylu: „Mogę to zrobić”. Ale czuję, że ludzie myśleli, że jestem tą głupkowatą dziewczyną i to wszystko, kim naprawdę mogłabym być w ich oczach.
mówi Doja o percepcji odbiorców przy swoich początkach
Pomimo jej zamiłowania do tego, co nazywa „muzyką memów” – stworzyła kiedyś piosenkę poświęconą odwiecznemu pytaniu wafli czy naleśniki? – dorobek Doji z prawdziwą, rzetelną muzyką pop, R&B i hip-hopem jest dobrze znany sprzed wybuchu jej popularności w sieci. Przed Mooo! Zgromadziła małą, ale oddaną rzeszę fanów, którzy trzymali się każdej jej publikacji, co pozwoliło jej wypełnić wszystkie z wyjątkiem jednego przystanku trasy koncertowej po 50 miastach, promującej jej debiut, Amala, wydany w 2018 roku. Tworzenie dowolnych absurdalnych nowości służyło jako pożyteczny, kreatywny kontrapunkt dla poważniejszego pisania piosenek.
Aby wydostać mnie z tego dziwnego, zarozumiałego sposobu myślenia, czułam, że muszę zrobić głupkowate gówno, aby wyrównać swój umysł i w pewnym sensie zachować zdrowy rozsądek. Miałam obsesję na punkcie komedii przez całe życie – dorastałam na filmach Jima Carreya i tym podobnych. Wiedziałam więc, że chcę to uwzględnić i sprawić, by inni ludzie czuli, że mają coś zabawnego do obejrzenia, gdy czują taką potrzebę.
wyjaśnia Doja motyw projektu Mooo!
Artystka jest też znana z grania gier wideo ze swoimi fanami na Twitch’u czy też tweetowania głupkowatych memów. Pomijając talent, to jest urok Doji: dla swoich fanów jest dowodem na to, że na szczyt mogą dojść też dziwne dzieciaki.
Żyję dla tego, kiedy gwiazda pop wychodzi jak bóstwo. Uchodzą za bardzo tajemniczych i nigdy nic więcej się o nich nie dowiesz, prócz tego że są niesamowicie utalentowani i zawsze mają jakieś głębokie, wyczerpujące gówno do powiedzenia. Uwielbiam to i zawsze chciałam taka być, ale tak naprawdę nie obchodzi mnie to. I myślę, że ważne jest, abym nie wywierała na siebie takiej presji, bo w przeciwnym razem to mnie zje żywcem. Jeśli mogę być po prostu sobą, to prawdopodobnie najlepsza rzecz dla mnie.
mówi raperka
Zwykle jak dotąd wydaje się mieć rację.
Urodzona Amala Ratna Zandile Dlamini na przedmieściach Los Angeles, nazwana na cześć Tarzana, spędziła większość swojego dzieciństwa mieszkając w górach w aszramie, miejscu, w której ona, jej rodzice i jej brat praktykowali hinduizm, nosili chusty zakrywające głowę i śpiewali pieśni nabożne w świątyni zwane bhadżanami. Jej rodzice są artystami: matka żydowską malarką, ojciec południowoafrykańskim aktorem i filmowcem Zulusów.
Były węże, kojoty, lwy górskie i wszystko inne. Było dziko, ale przez większość czasu naprawdę pięknie i spokojnie. Ale jako dziecko chciałam robić czegokolwiek zapragnęłam, a było to zbytnio kontrolowane.
mówi Doja o swoim dzieciństwie
Kiedy rodzina przeniosła się na przedmieścia Oak Park, które w większości zamieszkiwali ludzie rasy białej – ashram składał się głównie z Hindusów i ludzi rasy czarnej – przeprowadzka nie była łatwa. „Czasami było mi naprawdę ciężko” – przyznaje Doja, zwracając uwagę na przypadki, gdy koledzy z klasy byli rasistowscy wobec niej i jej brata. W szkole była umieszczana w klasach specjalnych; na zewnątrz jeździła na deskorolce i rywalizowała w miejscowej ekipie tanecznej. W 11. klasie Doja porzuciła naukę i zajęła się muzyką, spędzając dni na pisaniu i produkcji piosenek w programie GarageBand w swojej sypialni, często na livach w mediach społecznościowych.
Czy początkowe owoce prac muzycznych były dobre w jej mniemaniu?
Więc… nie. Ale widziałam w sobie potencjał, mimo że wciąż zdawałam sobie sprawę, że to nie jest dobre. I naprawdę tego chciałam.
Skupiła się zarówno na klipach, jak i na samej muzyce, pracując nad teledyskami DIY do własnych piosenek lub coverów Minaj, odłączając swój ogromny komputer stacjonarny i przenosząc go z pokoju do pokoju, aby uzyskać różne ujęcia. W 2013 roku za pośrednictwem Facebooka zaprzyjaźniła się z Yeti Beats, producentem-DJ-em, z którym współpracuje do dziś. Z Yeti, Doja po raz pierwszy znalazła się w prawdziwym studiu, gdzie mogła swobodnie odkrywać, co tylko chciała. Czasami zabierając swojego kota, Alexa, na sesje.
Mniej więcej w tym samym czasie uwagę Gottwalda zwróciła piosenka wyprodukowana przez artystkę, którą od niechcenia zamieściła na SoundCloud, So High. W 2013 roku podpisał kontrakt z 17-letnią wówczas Doją, łącząc ją tym samym z wytrównią Kemosabe i jego wydawnictwem Prescription Songs, i wydał jej debiutancką EPkę Purrr! To właśnie jej maraton występów „na żywo” w czasie pandemii udowodnił, że Doja nie tylko zdołała utrzymać swoją popularność, ale także że miała jakość prawdziwej gwiazdy. Od The Tonight Show z udziałem Jimmy’ego Fallona do Grammy, wykonała nie mniej niż sześć dyskretnych wersji Say So, współpracowała z Cortlandem i dyrektorem kreatywnym Nelsonem (który wcześniej stylizował Minaj), aby każdy występ był świeży i nieoczekiwany – i popisując się tym samym swoimi umiejętnościami scenicznymi. Na wirtualnej scenie MTV Video Music Awards 2020 Say So stało się neonową cyberpunkową fantazją; z okazji rozdania nagród MTV Europe Music Awards trio nadało piosence metalowego brzmienia. „Udało mi się stworzyć z nią różne światy” – mówi Nelson. „Sprawia mi to radość, ponieważ dorastając, oglądając występy tych wielkich gwiazd muzyki pop w telewizji, w show zawsze była jakaś sztuka, a wydaje mi się, że ostatnio ludzie stracili w pewnym sensie artyzm względem występów”.
Jeśli już, to lockdown spowodowany COVID-19 pozwolił zespołowi na lepsze skupienie się odnośnie kreatywności.
Mogliśmy robić rzeczy, których nie sądzę, byśmy kiedykolwiek mieli okazję zrobić, gdyby nie pandemia. Dla VMA, na przykład, zbudowaliśmy cały nasz występ na scenie [za pomocą XR], gdzie stworzyliśmy świat wokół nas, zamiast budować praktyczną rzecz na scenie – co przyniosło poczucie technologii i dziwne komputerowe rzeczy, które tak dobrze pasują do Doji, ponieważ ostatecznie jest dzieckiem internetu.
kontynuuje Nelson
Na ekranach zacinającego się Zoom’a jak i przećwiczonej części wirtualnej, można było podziwiać dynamikę Dojy na scenie jak i uchwyconego surowego, koncertu na żywo, którego ostatnio brakowało światu.
Chcieliśmy po prostu, aby ludzie mieli esencję występów na żywo. Wielu wykonawców robiło rzeczy, które wyglądały jak teledyski, ale chcieliśmy, aby wydawało się, że jest publiczność razem z nami, a jej się to akurat udało.
mówi Cortland
Na początku Doja nie była pewna co zrobić dla Grammy:
Czułam, że omówiliśmy wszystkie podstawy – próbowaliśmy każdej pieprzonej rzeczy, ponieważ wykonałam tę piosenkę około 500 razy. Ale wtedy pomyślałam: potrzebujemy czegoś w rodzaju robota EDM, czegoś w stylu ravera, czegoś, co będzie seksowne, ostre, eleganckie i mroczne, ale także szalonych kolorów, jak w filmie akcji.
Jeżeli odbiorcy poczuli vibe Janet Jackson, nie jest to przypadek.
Jeśli wiesz cokolwiek o popie, jeśli wiesz cokolwiek o czarnych kobietach w popie, to wiesz, że Janet zdecydowanie ma tę siłę. Uwielbiam to w niej i chciałam też przeżyć ten moment.
kontynuuje Doja o występie na Grammys
Na początku występu Doja jest błyszczącą lateksową sylwetką – może być kimkolwiek. Kiedy w końcu znalazła się w centrum uwagi, trzymając wyimaginowaną publiczność w napięciu swoim wzrokiem, nie mogła być nikim innym poza Doja Cat.
Doja nigdy nie miała problemu z utrzymaniem kontaktu ze swoimi fanami podczas pandemii: spędziła całą swoją karierę na rozmowach z nimi przez ekran, z radością pozwoliła im patrzeć, jak gra w Fortnite lub Little Nightmares, oglądać improwizowane freestyle lub robiąc surrealistyczny makijaż z dziwną muzyką w tle (jej najnowsze hobby).
Kiedy nie możesz dawać koncertów ani pokazać swojej osobowości poprzez występy na żywo to musisz polegać na czystej muzyce i internecie. Ci, którzy mieli taką możliwość mają wygryw. Doja prawdopodobnie jest najlepszym przykładem kogoś, kto naprawdę rozumie, jak poruszać się na dzisiejszym rynku.
mówi jeden z członku managmentu Doji, Dillard
Jeśli istnieje punkt nasycenia kulturowego Doja Cat to jeszcze go nie osiągnęła. Po zeszłorocznych występach Say So i hitach na listach przebojów, zdobyła nominację do nagrody Grammy dla najlepszego debiutującego artysty i wskoczyła na kilka masowych kolaboracji – występując u boku Megan Thee Stallion przy remiksie Ariany Grande 34 + 35 i dołączyła do Saweetie przy Best Friend. We współpracy z Intellectible Holdings niedawno uruchomiła swój własny rynek NFT (non-fungible token) o nazwie Juicy Drops – kolejny krok, jak powiedziała, w kierunku „możliwości podejmowania wszystkich decyzji związanych z moją twórczą wizją i pomagania innym artystom w tym samym”. Później w tym roku ogłosi rozszerzoną trasę koncertową – w miejscach większych niż planowane przed pandemią, o pojemności od 2000 do 3000 osób. A ponieważ nie straciła jeszcze na fali popularności spowodowanej Hot Pink, następny krok w glow-up Doja jest bliski.
Na nowym albumie, Planet Her, który ma się ukazać tego lata, Doja stonuje eksperymenty pośród gatunkowe częste na Hot Pink, ale nie poświęca jej zabawnej wszechstronności, celebrując swoją kobiecość i rozkoszując się poczuciem humoru w utworach takich jak Need To Know. Starannie wybrała kolaboracje do albumu, w tym The Weeknd, na ekscytującym drugim singlu, You Right. „Doja jest gwiazdą i stworzyła wyjątkowy wszechświat, w którym po prostu chcesz się zatracić” – mówi The Weeknd. „Ma taką motywację i ogromną kreatywną wizję, że będziemy widzieć jej wpływ przez bardzo długi czas”.
Główny singiel Kiss Me More (z udziałem SZA) może dać najlepsze wyobrażenie o możliwościach Planet Her. Piosenka, no cóż, o całowaniu – która właśnie zadebiutowała na liście Billboard Hot 100 na 7. miejscu, stając się drugim top 10 hitem Doji – wideo singla jest skąpane w pastelowych odcieniach i futurystycznym nic nieznaczącej bliskiej relacji kobiet. Mimo przesytu wulgaryzmem cielącym, wciąż kończy się na scenie, gdzie Doja i SZA beztrosko chichrają się ze sobą podczas grania w grę wideo w odległej galaktyce. „Oboje myślimy nieszablonowo i nie mamy nic przeciwko eksperymentowaniu lub dezorientowaniu innych w procesie tworzenia” – mówi SZA. „Jej umysł jest jednym z moich ulubionych”.
Dyrektor kreatywny Nelson był początkowo zmartwiony, kiedy Doja powiedziała mu, że chce, aby era Planet Her miała odczucie kosmiczne:
Martwiłem się, bo zrobili to już inni, od Lady Gagi z Chromaticą po Beyoncé noszącą metalowe elementy projektanta Thierry’ego Muglera – wszyscy widzieliśmy futuryzm. Ale tworzymy styl futuryzmu, który wydaje się świeży. Nie wiemy, co przyniesie nasza rzeczywista przyszłość, więc tworzymy przyszłość Doja Cat. Nie wydaje się, że składamy hołd czemuś; wygląda na to, że nie jesteśmy na tej samej tablicy Pinterest, co wszyscy inni.
Dla Doji to pierwsza płyta, która wydaje się być w pełni jej własną – zamiast starać się być pewnego rodzaju gwiazdą popu, po prostu ją ucieleśnia:
Myślę, że na początku po prostu starałam się być solidna i być tym, czym już był popowy artysta: tym, co widziałam w telewizji i co uważałam za słuszne. Ale kiedy wkraczam w erę Planet Her, chcę przedstawić ludziom różne rzeczy, a nie tylko odtwarzać je i odtwarzać. Po prostu bardziej inspirujące jest rozpoczęcie od bardziej innowacyjnego miejsca.
To wygląda jak wygrana dla dziwaków, dla każdego, kto był związany z Doją, kiedy była tylko dziewczyną bawiącą się w Internecie.
Wszystkie głupkowate dzieciaki lub dzieciaki, które nie stawiają się na piedestale lub są zwyczajnie nieakceptowane – czuję, że stanowię dobry dla nich przykład. Ponieważ może wydawało im się, że nigdy nie osiągną sukcesu w branży, w której wszyscy są tacy poważni. Ważne jest, aby wiedzieli, że mają drogę, dzięki którą mogą podążać.
Witamy na Planet Her: Być może spotkałeś jej królową z frytkami w nosie, ale teraz jest na szczycie świata. Zdarza się.

