Site icon All About Music

Doda i zespół Virgin w Hulakula. Relacja Maksymiliana Kluziewicza

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie na scenie i ludzie stoją
Fot. FB Dody

II urodziny Hulakula już za nami. Tym razem, impreza odbyła się w iście królewskim stylu. Pośród licznych pokazów akrobacji, tańca, nie mogło zabraknąć królowej muzyki. Jako główna gwiazda wieczoru, na scenie zaprezentowała się Doda wraz z zespołem Virgin.

Hulakula to warszawska kręgielnia, której pełna nazwa to Hulakula – Rozrywkowe Centrum Miasta. Brzmi zobowiązująco, prawda? Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, aby lokal rzeczywiście mógł szczycić się takim tytułem. Akrobatki, tancerki, świetne remixy – to wszystko sprawiło, że II urodziny Hulakula były prawdopodobnie najlepszą opcją spędzenia minionego weekendu.

Spośród wszystkich atrakcji, zdecydowanie największą był jednak koncert Dody i zespołu Virgin. Artystka z muzykami pojawiła się na scenie niedługo po godzinie 23:00. Już sam wstęp w postaci utworu Anyżk dał do zrozumienia, że będzie to mocno rockowy koncert, czyli taki, w jakich Doda sprawdza się najlepiej. Tuż po zaśpiewaniu Anyżku, wokalistka przemieściła się z bocznej sceny na główną, by wykonać skróconą wersję singla Niebezpieczne kobiety. Po zaprezentowaniu materiału z albumu CHONI, przyszedł czas na znane wszystkim hity, na które widownia zareagowała bardzo energicznie. Nie zabrakło legendarnej Dżagi, czy pierwszego singla Virgin – To Ty. W trakcie I części swojego show, artystka pokusiła się również o wykonanie utworu z repertuaru Madonny – Like a Virgin, żartując, że piosenkę tę amerykańska gwiazda nagrała z myślą właśnie o polskiej grupie.

Po mocno rockowych brzmieniach, nadszedł czas na odkrycie swojego bardziej lirycznego i subtelnego oblicza. Zespół z Dodą na czele zaprezentował single Znak Pokoju, Nie zawiedź mnie, Sens, Miłość na etat oraz 2 Bajki. Wokalistka zadbała również o to, by zaangażować całą publiczność we wspólny śpiew.

Ostatni set to hołd dla pop-rockowej twórczości zespołu, jak i solowej Dody. Po wykonaniu Szansy oraz Mam tylko ciebie, wokalistka wykonała jeden ze swoich największych solowych przebojów, czyli Nie daj się. Publiczność domagała się jednak zdecydowanie więcej. W postaci bisu, artystka ponownie sięgnęła po cover, tym razem z katalogu Guns N’ Roses – Sweet Child O’ Mine. Występ poprzedziła przemowa dotycząca wiary we własne marzenia oraz wspomnień ze wspólnego występu Dody z Gunsami, a następnie przed ich koncertem, w roli supportu.

W trakcie koncertu, Doda po raz kolejny udowodniła, że ma kawał głosu, a kilkanaście lat kariery to nie efekt samych skandali, jak myślą co poniektórzy. Wśród publiczności niejednokrotnie można było usłyszeć słowa uznania dla jej talentu wokalnego oraz zdziwienie, iż nie dość, że śpiewa na żywo, to robi to doskonale. Również samo show robiło wrażenie. Muzycy przemieszczali się z jednej sceny na drugą, dbali o ciągły kontakt z publicznością, Doda zmieniała stroje po każdym z aktów, a licznie zgromadzeni pod sceną fani mieli możliwość wygrania ostatniej płyty zespołu oraz koszulki z ich oficjalnego merchu z rąk samego Tomka Luberta.

W tym wszystkim, nie sposób raz jeszcze nie docenić wkładu organizatora w zorganizowanie II urodzin Hulakula. Mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą równie fantastyczne koncerty, bo rozrywkowe centrum miasta Warszawa może być tylko jedno i niech zawsze będzie to Hulakula!

Exit mobile version