
Gwiazdą okładki lutowego wydania magazynu Gala jest Doda. Wokalistka wzięła udział w sesji zdjęciowej bez makijażu o co sama zabiegała.
W piątek do sklepów trafi najnowsze wydawnictwo Dody zatytułowane Dorota. W ramach jego promocji artystka wzięła udział w sesji zdjęciowej i udzieliła wywiad dla magazynu Gala. W sesji wystąpiła bez pełnego makijażu, starannych fryzur i drogich kreacji. Jest to jej pierwsza okładka w takim kształcie.
Pierwsze fragmenty rozmowy przedstawiają się następująco:
Po trzydziestce przestałam się malować – zdradza. -To jest megawygoda i inny komfort życia. Ale pokazanie się w takim wydaniu wymaga odwagi, którą chciałam zainspirować inne kobiety. Wiadomo, że kosmetykami możesz sobie powiększyć oczy, wyszczuplić nos i wyglądać na okładce tak, by każdy się zachwycał. Ale chciałam pokazać kobietom, że bez tony make-upu nie musimy wyglądać na zmęczone i zaniedbane, nadal możemy wyglądać sexy.
Dużo pracowałam nad sobą, by zaimpregnować się na obelgi słabych ludzi. Jako nastolatka weszłam do świata show-biznesu bez asysty. Sama musiałam o siebie walczyć, tak jak umiałam. Podkulenie ogona i ucieczka były dla mnie dyshonorem. Trzeba umieć pływać w tym szambie z głową do góry. Ja preferuję styl na grzbiecie, inni, jak widać, kraul.
Nie nazywam go bratem przyrodnim (Rafała, p.r)
Wychowaliśmy się razem, mieliśmy tych samych rodziców, mój tata usynowił Rafała, kiedy mnie jeszcze nie było w planach, a on miał kilka lat. Powiedział do mamy, że bierze ją albo z nim,albo w ogóle. Cieszę się, że spełniliśmy prośbę rodziców i pogodziliśmy się w te święta. Zmieniłam się i czuję ulgę, bo mam w sobie dużo spokoju.
O mężu:
No bo ile można siedzieć na tym tronie i udawać szefa wszystkich szefów?Też czasami chcę odpocząć, wtulić się w kogoś. Chcę, by ktoś przejął ode mnie tę całą presję i ciężar i zdjął koronę – tłumaczy Doda.
Jest bezinteresowny. Niczego ode mnie nie chciał. Dawał z siebie wszystko, nie brał nic w zamian. Nie był też, i nie jest, łakomy sławy, pazerny na blichtr. Wręcz przeciwnie – stroni od tego. Nie czułam się więc w żaden sposób wykorzystywana, traktowana jak wcześniej – jako trampolina. To bardzo uczciwy człowiek.

