Site icon All About Music

Daughtry – Cage To Rattle (2018), recenzja Dominiki Mrówczyńskiej

Po ponad 10 latach na scenie, a 5 od ostatniego krążka, w zakładkę „nowości” powraca grupa Daughtry. Kiedy wpiszemy nazwę zespołu w wyszukiwarkę, ukażą nam się takie gatunki jak grunge, czy rock alternatywny. Faktycznie taką muzyką zespół pieścił nasze uszy kilka lat temu. Po dłuższej przerwie prezentują nam Cage To Rattle. Co ciekawe – nie ma to nic wspólnego z wcześniej wspomnianą muzyką.

Nie można przestać wpisywać w historię grupy właśnie takich gatunków, gdyż to właśnie za pomocą tej muzyki, zgromadzili na świecie grupy fanów. Jednak tak samo, nie usuniemy z historii Daughtry obecności programu Idol. To właśnie w jego amerykańskiej edycji zaistniał Chris Daughtry. Artysta bardzo dobrze wie, jak porwać tłumy fanów, co zrobić, aby melodie trafiały do wszystkich. Patent na twórczość dla przeciętnego kowalskiego opanował do perfekcji. Owocem tego, trafionego, lub jak kto woli – nudnego, procesu jest Cage To Rattle

Rozpoczynając od nr 1 trafiamy na Just Found Heaven. Utwór przez pierwsze kilkadziesiąt sekund brzmi nawet jak rockowa ballada. Potem jednak wchodzimy w mocniejszy refren, gdzie z linią wokalu bezproblemowo rozprawia się Chris. Rytmiczne Backbone jest jednym z najbardziej udanych kompozycji Cage To Rattle. Gdyby tylko dołożyć wyraźną gitarę i byłby hit. Deep End swoją budową zbliżone jest do pierwszego wspomnianego utworu. Różnica tylko taka, że jest zdecydowanie bardziej popowy od swojego poprzednika. Wspomniałam już o balladach. Taka trafia się podczas przesłuchania As You Are. Wybitna nie jest. Ale kto nie lubi milusińskich piosenek, do których można się pobujać, czy to w samotności, czy obok ukochanej osoby. Takie kompozycje jak As You Are czasami po prostu muszą powstać, żebyśmy mogli zmienić repertuar ze Stairway To Heaven. Death of Me ukazuje wewnętrzną bitwę, która pojawia się w nas, kiedy ona / on stara się nie poddać w swoich działaniach. Podczas pierwszego wersetu wokale są bliskie izolacji, podczas gdy klawisze przyciągają uwagę słuchacza, a łagodne odgłosy gitar utrzymują się pod chóralnymi syntezatorami.

https://www.youtube.com/watch?v=DbZycheCVv0

Takim sposobem przebrnęliśmy przez pierwszą połową krążka. Co dalej? Wszystko właściwie podobnie. Melodyjne refreny, delikatne w swoim brzmieniu zwrotki, które czasami przechodzą metamorfozę w rockowe uderzenie. Ciekawe tajemnicze dźwięki klawiszy pojawią się jedynie w Back In Time, Gravity sprowadzi nas na ziemię swoją subtelnością, a Stuff of Legends, w końcu pokaże pazury gitarowym riffem. Na zakończenie, w wolnym tempie, wsłuchamy się w silne, ale co ważne pełne w swoim brzmieniu White Flag. Czyżby Chris posunął się do dwuznacznego tytułu? 

https://www.youtube.com/watch?v=pQ6KOIOczcI

Czyżby wysunął białą flagę na rzecz wszystkich krytyków Cage To Rattle? Być może. Przede wszystkim płytę trzeba przeszeregować do półki „pop-rock”. W tym świetle wypada ona na prawdę dość dobrze. Pomimo oczywistych melodii, tempa, przejść, czy po prostu brzmienia, jest znośna. Jeśli spojrzymy na nią oczami fanów, którzy zakochali się w Daughtry dawniej, okaże się, że z najnowszego wydawnictwa nic nie wynika. Chris uciekł w stronę banalnego, monotonnego popu, dalekiego od dobrego rocka, który prezentował nam od lat. 

W przypadku Cage To Rattle wszystko zależy od punktu siedzenia. Jeśli chcemy słuchać prostego, ale dobrego pop-rocka, możemy śmiało przysiąść przy krążku na trochę dłużej, a nawet zaprezentować go mamie, która nie lubi tych wszystkich gitar. Jeśli jednak oczekiwaliśmy, że grupa Daughtry wzniesie się na wyżyny rockowego grania – zawiedziemy się dość mocno. 

Exit mobile version