Na naszym polskim muzycznym podwórku nie trudno o wskazanie nazwisk wykonawców, którzy nie wygrali telewizyjnych talent shows, lecz gromadzą dziś większą publikę niż niejeden zdobywca pierwszego miejsca. Do tej grupy dołączyła w tym roku Daria Zawiałow, która próbowała swoich sił m.in. w Mam talent i X Factorze. Obecnie przebywa w swojej pierwszej klubowej trasie koncertowej.
Poznań był trzecim przystankiem na koncertowej liście artystki. I zarazem pierwszym, na który sprzedano komplet biletów. Sama Daria była zaskoczona tym, jak wiele osób chce posłuchać jej muzyki na żywo. Nie omieszkała przy okazji dodać, że zawsze cieszy się na każdą kolejną wizytę w tym mieście. W ogóle Zawiałow należy do wokalistek, które lubią sobie pogadać. A to zachęcała do głosowania na swój najnowszy singiel w liście przebojów Trójki, a to wspominała poprzednie występy w Poznaniu (m.in. na festiwalach Spring Break i Męskie Granie) czy rozpływała się nad Ralphem Kamińskim – polskim wokalistą, który był gościem jej poznańskiego koncertu. Razem z Darią dwukrotnie wykonali utwór Nie wiem gdzie jestem, który znalazł się na jej debiutanckiej płycie A kysz!. Artystka zaprezentowała nam wszystkie numery ze swojego krążka, podwójną uwagą obdarzając przebój „Malinowy chruśniak”, którego końcówkę wyśpiewała z nią cała sala. Nie zabrakło także dwóch coverów – średniej przeróbki Fever The Black Keys i intrygującego Daffodils Marka Ronsona (z wokalami Kevina Parkera z Tame Impala).
Skłamałabym mówiąc, że okazji do zobaczenia na żywo Darii Zawiałow wypatrywałam od pierwszego przesłuchania jej debiutanckiego albumu. Cały krążek poznałam zaledwie kilka dni przed „godziną zero”. Zaskoczył mnie jego charakter. Obstawiałam, że narodziła nam się nowa pop gwiazda, a tymczasem muzyka Darii skręca w stronę rockowych brzmień, które w połączeniu z jej czystym, charakterystycznym wokalem dają ciekawy, świeży efekt. Warto obserwować, jak potoczy się jej kariera. Mocną grupę wsparcia już ma.

