Site icon All About Music

Daria Zawiałow w warszawskiej Stodole. Relacja Piotra Krajewskiego

Debiutancki album Darii Zawiałow zbliża się wielkimi krokami. Z miesiąca na miesiąc poznajemy kolejne nowe utwory. Młoda artystka, która dała się szerzej poznać w IV edycji polskiego X Factor, coraz śmielej sobie radzi na polskiej scenie, a Malinowy Chruśniak tylko utwierdził mnie, że mogą być z niej ludzie! Jak Daria poradziła sobie na deskach tego kultowego już warszawskiego klubu?

Dziewczyna dała radę. Co więcej, pokazała swoje obycie ze sceną – nie mamy tu do czynienia z typową debiutantką. Moje pierwsze spotkanie na żywo z artystką miało miejsce w trakcie ostatnich wakacji – Daria dała krótki, ale naprawdę niezły koncert w Cudzie nad Wisłą.

Czwartkowy koncert coś mi uświadomił. Ona już dobrze wie, co robi i zdaje sobie sprawę, za jakie sznurki warto pociągnąć. Swoim scenicznym powerem udowodniła, że mniejsza scena Stodoły to tylko krótki etap, który zwyczajnie – jako debiutant – trzeba przejść. Jestem pewien, że jeszcze tylko kilka miesięcy i będziemy mogli wszyscy zejść piętro niżej. Po co? By oglądać tę dziewczynę już na głównej scenie. Czy jest na to gotowa? Zdecydowanie.

Jej utwory zyskują dużo dobrego na żywo. Malinowy Chruśniak, Lwy czy najnowszy Kundel Bury – wszystkich tych kompozycji można już posłuchać w sieci. Gwarantuje jednak, że ich prawdziwą moc poznacie dopiero po koncertowym spotkaniu z Darią. Obok tego wokalu bowiem trudno jest przejść obojętnie. Wersja live Malinowego… to po prostu cztery minuty dobrej, mocnej i wyrazistej muzyki z niebanalną warstwą tekstową. Podtrzymuje swoje zdanie sprzed kilku miesięcy. Ten utwór to zdecydowanie jeden z lepszych polskich numerów tego roku!

Koncert w Stodole pozwolił poznać Darię Zawiałow jako artystkę z pazurem. Dziewczyna lubi mocniejsze klimaty, to widać! Oprócz przyjemnego popowego grania, jej muzyka zapędza się w bardziej rockowe, czasami nieco alternatywne rejony. To cieszy – słuchacz nie dostaje kolejnego utartego schematu, nie ma tu miejsca na muzyczne banały rodem z popowych rozgłośni. W jej muzyce dzieje się naprawdę dużo dobrego. Liczę, że Daria wykorzysta to „coś” i pójdzie w dobrą muzyczną stronę!

Debiutująca wokalistka może liczyć też na wyjątkowo dobry zespół. Jej pięcioosobowa drużyna dała radę. Zagrali kawał świetnej muzyki, często bardzo rockowej. Instrumentalne outro zamykające koncert (przed bisem) – super! Czegoś takiego chce się bez wątpienia słuchać.

Kariera Darii Zawiałow idzie do przodu. Już teraz jestem w stanie powiedzieć, że mamy do czynienia ze świadomą artystką, która ma wiele do zaoferowania. Widzę na horyzoncie kawał dobrej polskiej muzyki. Czekam więc na debiutancki album. Wiecie kiedy dziennikarz muzyczny jest najszczęśliwszy? Kiedy może obserwować na żywo rozwijający się talent. Dario, tak trzymaj i rób swoje!

Exit mobile version